Informację o nowym przeznaczeniu samolotów M28 Bryza przekazał generał dywizji pilot Ireneusz Nowak, zastępca dowódcy generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, w czasie jednej z konferencji branżowych.

Reklama
Reklama

Z jego zapowiedzi wynika, że pierwszy prototyp uzbrojonej Bryzy trafi do modyfikacji obejmujących montaż uzbrojenia lufowego natychmiast po podpisaniu umowy między Inspektoratem Wsparcia Sił Zbrojnych a wykonawcą. Wynikałoby z tego, że kierunkowa decyzja o zakupie już zapadła. Nie usłyszeliśmy jednak, kiedy miałoby dojść do podpisania umowy. Szczegółów na ten temat nie zdradza też producent samolotu, odsyłając w tej sprawie do MON.

M28 Bryza

M28 Bryza

Foto: PAP

Generał Nowak nie ukrywał, skąd przyszła inspiracja. – Podobne rozwiązanie zostało z powodzeniem przetestowane na Ukrainie, a doświadczenia te są bardzo obiecujące – mówił.

Zapowiedź pojawiła się w momencie, w którym polskie wojsko od kilku miesięcy rozważa pozyskanie samolotów wyspecjalizowanych w zwalczaniu bezzałogowców. Dotychczas mówiło się jednak głównie o produktach zagranicznych. Pomysł na uzbrojony wariant Bryzy (M28) nie jest jeszcze, jak się wydaje, formalnym programem zakupowym, ale wojsko i producent traktują go już bardzo poważnie.

Po co polskiemu wojsku powietrzny „łowca dronów”?

Sens całego przedsięwzięcia najlepiej widać po stronie kosztów. Drony typu Shahed, których Ukraina zestrzeliła już ponad 57 tysięcy, kosztują góra kilkadziesiąt tysięcy dolarów za sztukę. Tymczasem rakieta przechwytująca z systemu Patriot to wydatek liczony w milionach. Nie ma na świecie sił zbrojnych, które byłyby w stanie wytrzymać taką nierównowagę kosztów przez dłuższy czas. Potwierdzają to także doświadczenia płynące z amerykańskiej konfrontacji z Iranem.

Drony na polu walki

Drony na polu walki

Foto: Infografika PAP

Stąd właśnie bierze się potrzeba pośredniej warstwy obrony. Czegoś, co cenowo mieści się pomiędzy systemami naziemnymi a wielozadaniowymi myśliwcami i pozwoli polować na cele lecące z prędkością 150–200 km/h. 

Wykorzystywanie do tego samolotów odrzutowych nie ma większego sensu. Są zbyt szybkie i zużywają zbyt dużo paliwa, przez co koszty godziny ich lotu są bardzo wysokie. Ponadto każda taka misja „pożera” resurs maszyn, które powinny być gotowe do zadań priorytetowych: zwalczania rakiet manewrujących, systemów obrony powietrznej przeciwnika czy uderzeń w głębi jego terytorium.

I tu właśnie pojawia się Bryza. Lekki turbośmigłowy transportowiec, który potrafi lecieć z prędkością zbliżoną do Shaheda, operować z krótkich, nieutwardzonych pasów i pozostawać nad wyznaczonym sektorem przez kilka godzin. To dokładnie to, czego dziś wojsko potrzebuje.

Ukraińcy używają poradzieckich odpowiedników M28 Bryzy do zwalczania rosyjskich dronów

Inspiracja w tym przypadku jest jasna. Załogi ukraińskich An-28, czyli sowieckich poprzedników polskiego M28, od miesięcy polują nocami na Shahedy. Materiał, który na początku lutego 2026 roku wyemitowała francuska telewizja TF1, pokazał załogę składającą się z cywilnych ochotników. Maszyna była wyposażona w sześciolufowy karabin maszynowy M134 Minigun zamontowany w drzwiach bocznych i wystrzeliwujący 3000–6000 pocisków na minutę. Na kadłubie, pod owiewką kabiny, widać było 150 sylwetek strąconych bezzałogowców – a więc tyle Shahedów strąciła jak dotąd jego załoga. 

To nie jedyna ukraińska modyfikacja tych samolotów. Pod skrzydłami An-28 pojawiły się węzły uzbrojenia, na których podwiesza się ukraińskie drony przechwytujące SkyFall P1-Sun oraz Merops (łącznie od sześciu do dziesięciu sztuk na jedną maszynę). Schemat działania jest następujący: An-28 dogania w locie ciężkiego drona-kamikadze i ustawia się kilkanaście do kilkudziesięciu metrów powyżej, a operator odpala przechwytujący bezzałogowiec, który uderza w cel z tylnej półsfery.

Rezultat jest taki, że tania broń niszczy tani efektor. Skuteczność tego rozwiązania okazała się na tyle wysoka, że – jak donoszą rosyjskie kanały informacyjne – Moskwa zaczęła rozważać użycie własnych An-28, a nawet starych An-2, jako „samolotów-matek” dla swoich „dronów myśliwskich”.

Doświadczenia ukraińskie nie są dla polskiego programu tylko luźną inspiracją. Są dowodem na operacyjną skuteczność zarówno samej koncepcji, jak i gotowego rozwiązania. Potwierdzają to zresztą przedstawiciele producenta Bryzy.

– Inspiracją dla takich rozwiązań jest zastosowanie pierwowzoru samolotu M28, czyli An-28, przez wojsko ukraińskie do zwalczania różnego rodzaju dronów. Takie rozwiązanie okazało się bardzo skuteczne i jest rozwojowe – mówi Tomasz Kieć, kierownik biura rozwoju biznesu w PZL Mielec. Od razu też podkreśla jednak, że M28 Bryza jest samolotem znacznie bardziej zaawansowanym technologicznie od swojego pierwowzoru, a odpowiednio doposażona może wspierać z powietrza zadania naziemnych systemów antydronowych w zakresie rozpoznania, identyfikacji i eliminacji celów. Innymi słowy, może stać się dodatkową warstwą obrony powietrznej, komplementarną wobec systemów naziemnych.

M28 Bryza. Polska konstrukcja z radzieckim rodowodem

M28 Bryza to dwusilnikowy turbośmigłowiec krótkiego startu i lądowania (STOL). Może startować z ładunkiem ponad dwóch ton z pasa liczącego zaledwie 548 metrów, w tym z pasów trawiastych i nieutwardzonych. Napędzają go dwa silniki o mocy 820 kW każdy, a długotrwałość lotu sięga 6,2 godziny przy pułapie trzech kilometrów i po pełnym tankowaniu.

Konstrukcja powstała w latach 90. pod kierunkiem konstruktora Adama Warzochy jako polskie rozwinięcie radzieckiego An-28, którego seryjna produkcja od 22 lipca 1984 roku odbywała się wyłącznie w Mielcu.

Dziś w polskich Siłach Powietrznych służy prawdopodobnie 37 samolotów M28 w różnych konfiguracjach. To znacząca flota. Wśród nich znajdują się także najnowsze wersje z awioniką typu glass cockpit.

Półtorej dekady temu zakupy tych maszyn z zakładów, które już wówczas należały do amerykańskiego koncernu, wywoływały kontrowersje. Krytycy pytali, po co Polsce tyle małych transportowców skróconego startu i lądowania. Dziś okazuje się, że są mogą one okazać się bezcennym zasobem w zupełnie nowych zastosowanych.

W co uzbrojona będzie M28 Bryza występująca w roli „łowcy dronów”

Producent Bryzy przewiduje otwartą architekturę systemu C-UAS (counter-unmanned aerial system, czyli system zwalczania bezzałogowców), pozwalającą rozwijać platformę etapami. – Koncepcja M28 C-UAS zakłada otwartą architekturę systemu, pozwalającą dostosować konfigurację samolotu do wymagań użytkownika, rodzaju zagrożenia, budżetu oraz oczekiwanego czasu wdrożenia – tłumaczył „Rzeczpospolitej” Tomasz Kieć.

Najprostsza konfiguracja obejmuje głowicę elektrooptyczną i termowizyjną EO/IR, stanowiska operatorów oraz karabiny maszynowe kalibru 7,62 lub 12,7 milimetra, obsługiwane z pokładu.

Inspiracją dla przerobienia samolotu M28 Bryza w niszczyciela dronów byli Ukraińcy, którzy używają w

Inspiracją dla przerobienia samolotu M28 Bryza w niszczyciela dronów byli Ukraińcy, którzy używają w tym celu poradzieckich An-28

Foto: PZL Mielec

W wersji rozwiniętej dochodzą zdalnie sterowane stanowiska strzeleckie pod kadłubem, zasobniki strzeleckie, kierowane rakiety kalibru 70 milimetrów, radary obserwacyjne oraz zaawansowane systemy rozpoznania, obserwacji i rekonesansu (ISR – Intelligence, Surveillance and Reconnaissance) zintegrowane z systemami dowodzenia, łączności, komputerowymi, wywiadu, obserwacji i rekonesansu (C4ISR – Command, Control, Communications, Computers, Intelligence, Surveillance and Reconnaissance). Możliwa jest też integracja systemów łączności taktycznej, w tym Link-16, oraz odpornych na zakłócanie systemów nawigacji INS/GPS.

Pociski kierowane laserowo APKWS II kalibru 70 milimetrów mają być w polskim wojsku wykorzystywane nie tylko przez Bryzy, ale także przez śmigłowce AH-64E Apache Guardian, AW149, a nawet samoloty F-16 i FA-50. Znajdą także zastosowanie w naziemnym systemie antydronowym SAN.

M28 Bryza w wersji do zwalczania dronów

M28 Bryza w wersji do zwalczania dronów

Foto: PZL Mielec

Polska planuje też uruchomienie krajowej produkcji niekierowanych rakiet 70 mm Hydra. A to one są podstawą systemu APKWS. Pierwsze związane z tym umowy zostały już podpisane. Moduł naprowadzania nadal kupowany będzie jednak za granicą. Pojawia się zatem szansa na ujednolicenie efektora antydronowego w kilku różnych klasach uzbrojenia. To tańsza logistyka i prostsze łańcuchy dostaw.

M28 Bryza to projekt w pełni polski. Pieniądze wydane na nią zostaną w kraju

I tutaj dochodzimy do kwestii, która z polskiej perspektywy jest niemniej ważna, jak konfiguracja i zdolności bojowe samolotu. PZL Mielec jest jedynym producentem M28 na świecie i ma pełne prawa własności intelektualnej do platformy. – Daje to możliwość pełnej suwerennej modyfikacji samolotu – podkreśla Tomasz Kieć. Oznacza to, że projekt może być realizowany bez pytania o zgodę zagranicznych partnerów, bez ryzyka, że ktoś coś zablokuje i bez okazjonalnych telefonów z Waszyngtonu, Berlina czy jakiegokolwiek innego miejsca na świecie.

Tempo ewentualnego wdrożenia również jest co najmniej zadowalające. – Jeżeli chodzi o doposażenie istniejących samolotów, to czas doposażenia jest zależny od konfiguracji, którą wybierze klient, i może wynieść od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy – mówi Tomasz Kieć. W przypadku nowych maszyn, przy zabezpieczonym finansowaniu i podjętej decyzji biznesowej, pierwsze egzemplarze mogłyby powstać w ciągu 18–24 miesięcy, a pełne uruchomienie produkcji w ciągu 24–36 miesięcy. Moce produkcyjne to początkowo 4–6 samolotów rocznie, a docelowo 8–12. To stosunkowo szybkie tempo produkcji jak na przemysł lotniczy.

Producent dostrzega też zainteresowanie ze strony rynków zagranicznych. – Duży potencjał rynkowy to Zatoka Perska oraz wschodnia flanka NATO – wskazuje Tomasz Kieć.

Łącznie dotychczas sprzedano ponad sto egzemplarzy M28 w wersjach cywilnej i wojskowej. Klientami były między innymi USA, Estonia, Wenezuela i Jordania. Również niemieckie służby kontrterrorystyczne mają odebrać kolejne maszyny w szkolnej wersji desantowej w latach 2026 i 2027.

Pomysł na Bryzę-niszczyciela dronów ma jeszcze jeden, niezaprzeczalny walor, wpisujący się w logikę, której polska polityka zbrojeniowa ostatnich lat raczej specjalnie nie hołdowała, co jednak w ostatnim czasie się zmienia, między innymi dzięki środkom z unijnego programu SAFE. To zamówienie lokowane w polskim przemyśle.

Wcześniej Wojsko Polskie rozważało pozyskanie do podobnych zadań brazylijskich Embraerów EMB-314 Super Tucano, a także innych zagranicznych konstrukcji. Każda taka decyzja oznaczałaby zakup gotowego produktu „z półki” za granicą, czyli wytransferowanie pieniędzy z polskiego budżetu obronnego ze stratą dla polskiej gospodarki.

M28 Bryza to konstrukcja polska, produkowana w Polsce, modyfikowana w Polsce, z polskim łańcuchem serwisowym i oparta na polskich kompetencjach inżynieryjnych. Zamówienie na ten samolot, poza pozyskaniem sprzętu, którego potrzebujemy, by skutecznie budować obronę przed współczesnymi zagrożeniami, to także inwestycja w polską gospodarkę i wymierne korzyści dla budżetu. Część inwestycji zwróci się przecież dzięki rozwojowi przemysłowemu kraju. I to nie tylko w formie podatków czy składek. To także bezpieczne miejsca pracy w Mielcu i u jego kooperantów. Skoro zatem mamy gotową platformę, sprawdzony pomysł i miejscową produkcję, pozostaje nam jedynie czekać na podpisanie zapowiadanych zamówień.