Zwiadowcze „Orliki” wystartują z Bydgoszczy

Bezzałogowy statek powietrzny PGZ-19R czyli Orlik. Fot./Roman Bosiacki

W dwa lata od decyzji o umieszczeniu w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 Centrum Kompetencyjnego Systemów Bezzałogowych Statków Powietrznych bydgoska firma miała już na koncie gigantyczne zamówienie na rozpoznawcze drony za prawie 790 mln zł.

Przyspieszenie we wdrażaniu technologii bezzałogowców przez PGZ to zasługa dwóch czynników. Pierwszym było przejęcie istniejącej konstrukcji płatowca E310. Drugi to efekty współpracy z mielecką firmą Eurotech, która wraz z PIT-Radwar (PGZ), odpowiadała za projekt drona. Spółka PGZ odpowiadała za sensory, system łączności i stację sterowania.

Czytaj także: Konsolidacja lotniczych spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej

Pomogło też wsparcie ze strony MON kierowanego przez Antoniego Macierewicza. To ono nadało bez wątpienia przedsięwzięciu znaczącego impetu.

Więcej taktycznych bezzałogowców

Kontrakt na systemy Orlik – z końca 2018 r. – przewiduje, że pierwsze z 8 taktycznych zestawów zwiadowczych krótkiego zasięgu WZL-2 zacznie dostarczać już od 2021 r.

Bezzałogowy statek powietrzny PGZ-19R czyli Orlik. Fot./Roman Bosiacki

Do 2023 r. armia powinna otrzymać z WZL wszystkie (40) bezzałogowce wraz z pojazdami wsparcia. Kontrakt zakłada opcję dodatkowych zamówień i zwiększenie dostaw o kolejne 4 zestawy, czyli 20 dronów Orlik do 2026 r.

Głowica obserwacyjna i radar

Bezzałogowce z bydgoskich zakładów, o rozpiętości skrzydeł przekraczających 5 m., to drony wyjątkowo uniwersalne. Głowica optoelektroniczna, umożliwiająca rozpoznanie obrazowe, wyposażona jest w kamery telewizyjne i termalne, a także dalmierz laserowy i laserowy wskaźnik celu. Wykonanie szpiegowskich zadań ułatwia pokładowy, wyjątkowo precyzyjny radar.

Czytaj także: MSPO 2019: „Ottokar”, Borsuk, Bystra i Orliki torują drogę technologiom

Stacja radiolokacyjna w technologii SAR jest w stanie skanować powierzchnię terenu, lokalizować cele, a nawet śledzić przemieszczające się obiekty. Zebrane dane przekazywane są do np. systemu dowodzenia czy kierowania ogniem artylerii. System jest skuteczny nawet przy złej widoczność z dużej wysokości – nawet 5 tys. metrów.

Hybrydowy, spalinowo – elektryczny, napęd zapewnia powietrznej platformie niezłe osiągi. Prędkość maksymalna wynosi do 180 km/godz. Zasięg działania to 150 km. Dodatkowo napęd zapewnia ciche i dyskretne wykonywanie zadań nad obserwowanym celem.

Bezzałogowy statek powietrzny PGZ-19R czyli Orlik. Fot./Roman Bosiacki

– Czas misji „Orlika” to ponad 6 godzin. Wszystko to z pełnym zestawem sensorów i środków  łączności o wadze 20 kg zabudowanych na samolocie – zdradza otaczane wojskową tajemnicą atuty  firmowych dronów PGZ Tomasz Gugała, dyrektor programu bojowych bezpilotowców w zbrojeniowej grupie kapitałowej.

Zmiany w lotniczym gnieździe

WZL-2, Integrator i producent orlików, to jeden z największych państwowych zakładów odpowiadający dziś przede wszystkim za naprawy samolotów wojskowych. W najbliższych miesiącach spółka zdecydowanie zwiększy swój potencjał. Sprawi to uruchomiona już fuzja z WZL- 4. Warszawska spółka odpowiada za utrzymanie sprawności napędów maszyn bojowych Polskich Sił Powietrznych.

Czytaj także: Prezes PGZ o polskim czołgu nowej generacji

– Rynek, na którym funkcjonują obie spółki, zmienia się wraz z postępującą w wymianą samolotów poradzieckich na nowocześniejsze maszyny z Zachodu. Celem PGZ jest odpowiadać na potrzeby Sił Zbrojnych. W tym przypadku chodzi o to, by utrzymać zdolność do obsługi aktualnie eksploatowanego sprzętu i wyposażenia. Aby to było możliwe, zakłady w Bydgoszczy i Warszawie muszą przejść proces reorientacji strategicznej – tłumaczy Michał Kuczmierowski, członek zarządu PGZ.

Bezpieczeństwo lotów najważniejsze

Analizy wykazały, jak podkreśla Kuczmierowski, że optymalnym rozwiązaniem jest połączenie dwóch spółek w jeden silny podmiot.

Bezzałogowy statek powietrzny PGZ-19R czyli Orlik. Fot./Roman Bosiacki

– Integracji dokonujemy po przeprowadzeniu dokładnych analiz rynkowych. Staramy się robić to sprawnie, ale jednocześnie bardzo starannie. Wszystko po to, by utrzymać unikalne kompetencje  załóg i nie utracić certyfikatów, od których zależy wykonywanie  autoryzowanych napraw lotniczych urządzeń pokładowych i komponentów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotów –zapewnia prezes  Kuczmierowski.

Czytaj także: Polskie drony wojskowe lecą w świat

Managerowie PGZ podkreślają, że na połączeniu zakładów zyskają obydwie firmy. Na współczesnym rynku modernizacji wojskowych kluczowe jest oferowanie kompleksowych usług. WZL warszawski  wykorzysta kontakty i doświadczenie Bydgoszczy w międzynarodowym biznesie, a WZL-2 uzyska dostęp do stołecznej specjalistycznej bazy technicznej i wiedzy jak serwisować silniki i napędy odrzutowców.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

PAS 2019: Falco Xplorer: Największy dron od Leonardo

Podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego i Kosmicznego w Paryżu koncern Leonardo zaprezentował bezzałogowy aparat latający ...

Defence Summit: System Patriot odpowiedzią na polskie potrzeby

Polska posiada starzejący się system obrony powietrznej i potrzebuje skutecznej obrony przeciwrakietowej – mówi ...