Rosyjski pocisk, który spadł pod Lublinem, nie był jedynym, który zagrażał naszemu terytorium. Między godz. 3 a 4 rano, przy polskiej granicy leciał także drugi pocisk, który ostatecznie spadł jednak na terytorium Ukrainy. Najpewniej celem było lotnisko we Lwowie. W tym czasie trwał zmasowany atak Rosji na Ukrainę. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha twierdzi, że był to pocisk Ch-101. Takie same informacje przekazał premier Donald Tusk.
Polski myśliwiec F-16 nie zdążył zidentyfikować rosyjskiego pocisku