Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego poderwane myśliwce F-16 nie zidentyfikowały obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej.
  • Z jakich powodów system Patriot nie chronił wschodniej granicy Polski podczas incydentu.
  • Jaki jest obecny stan posiadania systemu Patriot i kiedy Polska otrzyma kolejne baterie.
  • Które kluczowe obszary kraju zabezpieczy system obrony przeciwrakietowej po jego pełnej rozbudowie.

Rosyjski pocisk, który spadł pod Lublinem, nie był jedynym, który zagrażał naszemu terytorium. Między godz. 3 a 4 rano, przy polskiej granicy leciał także drugi pocisk, który ostatecznie spadł jednak na terytorium Ukrainy. Najpewniej celem było lotnisko we Lwowie. W tym czasie trwał zmasowany atak Rosji na Ukrainę. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha twierdzi, że był to pocisk Ch-101. Takie same informacje przekazał premier Donald Tusk.

Polski myśliwiec F-16 nie zdążył zidentyfikować rosyjskiego pocisku

Wojsko Polskie nie zestrzeliło tego pocisku. Dlaczego? To fragment komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych: „Środki radiolokacyjne systemu obrony powietrznej kraju obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej. Najbliżej granicy Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód. O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych”.

Czytaj więcej

Rosyjskich dronów było ponad 20. Strzelały głównie holenderskie F-35

Wydaje się więc, że mimo podniesionej gotowości po prostu nie zdążyliśmy zareagować.

Rosyjski pocisk spada pod Lublinem. Co z naszym systemem Patriot?

Dlaczego nie użyliśmy systemu Patriot? Odpowiedź jest prosta - w tym rejonie go nie mieliśmy. Nasze baterie najpewniej stacjonują w okolicach Warszawy i ewentualnie Rzeszowa. Z kolei Holendrzy ze swoimi jednostkami ogniowymi Patriot są skupieni wokół lotniska w Jasionce. Z Rzeszowa do Lublina jest ponad 150 km, co przekracza zasięg systemu.

Pocisk Ch-101

Pocisk Ch-101

Foto: PAP

Warto przypomnieć, że w 2023 r. w okolicach Zamościa stacjonowali Niemcy ze swoją baterią Patriot. Ona miałaby realne szanse zareagować, oczywiście jeśli byłaby taka polityczna zgoda. Później te jednostki zostały jednak przeniesione w okolice Rzeszowa, a pod koniec 2025 r. wycofane z Polski.

System Patriot

System Patriot

Foto: Infografika PAP

Obecnie Wojsko Polskie dysponuje dwoma bateriami systemu przeciwrakietowego Patriot i są one w pełnej gotowości. W latach 2027-2029 powinniśmy odebrać sześć kolejnych. Warto jednak pamiętać, że na kolejne dostawy najbardziej nowoczesnych pocisków PAC-3 będziemy czekać latami, dlatego zdecydowaliśmy się ostatnio na zakup pocisków PAC-2. One powinny zacząć być dostarczane już w przyszłym roku.

Nie zmienia to tego, że nawet jeśli będziemy już mieli osiem baterii systemu Patriot, nie pozwoli to chronić obszaru całego kraju, a tylko największe aglomeracje i infrastrukturę krytyczną, jak elektrownie czy rafinerie. Warto przypomnieć, że jeśli trajektoria lotu pokazuje, że obiekt spadnie na pole czy na drogę, to nie ma sensu marnować środków obrony, by go zestrzelić. W czasie obrony powietrznej nigdy nie jest racjonalne strzelanie do wszystkiego, co przeciwnik wystrzelił, a tylko do tego, co nam faktycznie zagraża.