Reklama

Potwór z Tarnowa, drony–zabójcy. Jak Polska chce się bronić przed rosyjskimi dronami

W ramach antydronowego systemu SAN do fizycznego eliminowania wrogich dronów posłuży mieszanina rozwiązań artyleryjskich, rakietowych i dronowych, które MON planuje pozyskać zarówno z naszego rodzimego przemysłu obronnego, jak i od firm zagranicznych. Czym zatem wojsko będzie „strzelać” do rosyjskich i białoruskich dronów?
Dron Shahed

Dron Shahed

Foto: AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega różnica pomiędzy dronami myśliwskimi a ofensywnymi dronami kamikadze?
  • Jakie unikalne możliwości oferuje samobieżna armata SA-35 w systemie SAN?
  • Dlaczego karabin maszynowy WLKM z Tarnowa zyskał przydomek „potwór z Tarnowa”?

Słowo „strzelać” nie bez powodu znalazło się tu w cudzysłowie. Sekwencja walki prowadzonej z dronami przez system ma być bowiem taka: najpierw drona będą próbowały wyeliminować systemy walki elektronicznej, później antydrony (drony myśliwskie), artyleria i, ostatecznie, najdroższy w całym systemie efektor, czyli proste i stosunkowo tanie w porównaniu z innymi rakiety obrony przeciwlotniczej. Co jednak konkretnie składa się na poszczególne elementy tego wielowarstwowego systemu?

Reklama
Reklama

Najmniej wiemy o systemach walki elektronicznej, nie będziemy im zatem poświęcać w tym miejscu uwagi. Warte omówienia są natomiast systemy dronowe, artyleryjskie i rakietowe.

Drony na współczesnym polu walki

Drony na współczesnym polu walki

Foto: PAP

Polskie drony zapolują na rosyjskie Shahedy i Lancety

Zacznijmy od dronów. Te – podobnie jak radary – dostarczy firma Advanced Protection Systems (APS) z Gdyni. Nie produkuje ona klasycznych, ofensywnych dronów kamikadze. Nie o taki zatem system chodzi, mimo że zarówno premier Donald Tusk, jak i wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz tym właśnie terminem się posłużyli. W tym wypadku w grę wchodzi inna kategoria dronów, czyli tzw. drony myśliwskie (interceptor). To drony, które polują na inne drony dokładnie na takiej samej zasadzie, jak samoloty myśliwskie polują na wrogie samoloty. Firma APS produkuje dwa takie drony w ramach oferty C-UAS. Pierwszy to dron „zabójca” (MADDOS ASSASSIN). Drugi to dron „myśliwski” (Dron Interceptor).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Ilu dronów będą potrzebować Rosjanie do zniszczenia jednego czołgu K2PL?

Dron zabójca to autonomiczny dron klasy mini, zaprojektowany do zwalczania dronów, amunicji krążącej (np. takiej jak rosyjskie Shahedy) i rojów dronów UAV (Unmanned Aerial Vehicle, pol. bezzałogowy statek powietrzny). Wspomagany przez AI dron ma zasięg do 8 km, a wrogie cele niszczy poprzez uderzenie w nie (samą siłą kinetyczną). Może być też wyposażony w głowicę wybuchową ułatwiającą walkę z rojami dronów.

Dron myśliwski to nieuzbrojony dron przechwytujący, który lokalizuje i taranuje wrogie drony za pomocą energii kinetycznej, bez ładunku wybuchowego. Ma być bardzo skuteczny przeciwko małym dronom i dronom rozpoznawczym UAV, takim jak np. rosyjski Orłan. Systemy te miały być testowane na Ukrainie. Jednak z oczywistych powodów o wynikach tych testów niewiele, póki co, wiadomo.

Oba drony służą zatem obronie powietrznej, współpracując z radarami APS.

Morska armata trafia na ląd, żeby powalczyć z dronami

Kluczowym artyleryjskim elementem systemu SAN jest armata samobieżna SA-35 (Samobieżna Armata kalibru 35 mm), będąca rozwinięciem morskiej wieży OSU 35K (Okrętowy System Uzbrojenia kalibru 35 mm, wersja K), wykorzystywanej wcześniej na niektórych jednostkach Polskiej Marynarki Wojennej. Głównym uzbrojeniem systemu jest armata Oerlikon KDA (Kanonenschnellfeuer-Doppelautomaten – podwójnie zasilana armata automatyczna) kalibru 35 mm, produkowana w Polsce na licencji od połowy lat 90. XX wieku.

SA-35 może używać nowoczesnej amunicji ABM (Air Burst Munition – amunicja programowalna), opracowanej przez konsorcjum krajowych podmiotów z udziałem WAT (Wojskowej Akademii Technicznej), Mesko S.A. oraz Petra Advarwar Sp. z o.o. Pozwala ona na precyzyjne programowanie momentu detonacji pocisku tuż przed celem. To rozwiązanie znacząco zwiększa skuteczność przeciwko dronom, amunicji krążącej i niewielkim celom powietrznym o małej skutecznej powierzchni odbicia.

Reklama
Reklama

System SA-35 osadzony jest na nowoczesnym podwoziu Jelcz 663.45 T60 (to wojskowy pojazd ciężarowy w układzie 6×6, trzeciej generacji, produkcji Jelcz Sp. z o.o.), zapewniającym wysoką mobilność w terenie. Niezależne zawieszenie wszystkich osi pozwala na utrzymanie stabilności podczas strzelania.

Testy poligonowe potwierdziły dużą precyzję ognia, stabilność platformy i skuteczność amunicji programowalnej. Na tle systemów zachodnich, takich jak szeroko oferowany niemiecki Rheinmetall Skyranger 35 czy Oerlikon Skynex, polska SA-35 charakteryzuje się prostszą architekturą, co obniża koszty produkcji i utrzymania. Choć ustępuje ona wspomnianym zachodnim konstrukcjom pod względem poziomu automatyzacji, to oferuje porównywalną siłę ognia i pełną kompatybilność z amunicją programowalną.

Drony używane przez armie Rosji i Ukrainy

Drony używane przez armie Rosji i Ukrainy

Foto: PAP

„Potwór z Tarnowa”, którego zauważyli Rosjanie

Na tym jednak lufowe systemy w programie SAN się nie kończą. Kolejnym polskim elementem nowych zestawów ma być czterolufowy karabin maszynowy (WLKM) na amunicję 12,7×99 mm, produkowany przez Zakłady Mechaniczne „Tarnów” S.A.

Czytaj więcej

Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE

To wręcz modelowy efektor dla systemów antydronowych o krótkim zasięgu. I broń dotychczas nieco pomijana przy zakupach dla wojska. Wielolufowy karabin maszynowy z Zakładów Mechanicznych Tarnów to unikalny polski system Gatlinga, a zatem broń wykorzystująca zestaw obracających się luf, po to, by uzyskać dużą szybkostrzelność. W broni z Tarnowa takie lufy są cztery. W zależności od ustawień potrafią w ciągu minuty wystrzelić od 250 do 3600 nabojów. Broń strzela przy tym seriami liczącymi od 50 do 200 sztuk amunicji w jednej. Zasięg skutecznego ognia nieznacznie przekracza dwa kilometry.

Reklama
Reklama

Broń była testowana przeciwko dronom na poligonie w Ustce z dość dobrymi rezultatami. W polskich mediach broń ta szybko została ochrzczona mianem „potwora z Tarnowa”, a w 2022 roku, nie bez pewnego niepokoju, została opisana przez Rosjan. Jej testy zauważyli przy tym nie tylko rosyjscy analitycy (już wtedy twierdzili, że broń ta może stanowić zagrożenie dla rosyjskich dronów), ale także rosyjskie media państwowe.

W wersji pokazanej przy okazji prezentacji systemu antydronowego SAN produkt z Tarnowa obejmował: zdalnie sterowany moduł uzbrojenia z 12,7 mm czterolufowym karabinem maszynowym systemu Gatlinga (WLKM); głowicę optoelektroniczną GOC-1 z PCO S.A., zapewniającą wykrywanie, identyfikację oraz śledzenie celów w dzień i w nocy; zintegrowane systemy zarządzania i kierowania ogniem, łączności oraz dowodzenia, zapewniające efektywne działanie na sieciocentrycznym polu walki; specjalistyczne wyposażenie pomocnicze i logistyczne. Bazą zestawu jest pojazd taktyczny Legwan Long 4×4 z Rosomak S.A. (licencyjny koreański KLTV).

W zwalczaniu rosyjskich dronów pomoże tania rakieta sprawdzona na Ukrainie

Poza dronami i systemami artyleryjskimi SAN będzie zwalczał drony także przy użyciu rakiet. Ich integracją z systemem armat przeciwlotniczych zajmie się Kongsberg Defence & Aerospace.

Czytaj więcej

Jaką broń sprzedamy w ramach SAFE? Ofensywa promocyjna rządu za granicą
Reklama
Reklama

Rakieta APKWS II (AGR-20), bo o nią zapewne chodzi w przypadku systemu SAN, to laserowo kierowane rozwinięcie amerykańskiej niekierowanej Hydry 70 mm. Rakieta ta ma celność poniżej 0,5 m i zasięg do 11 km. Wskazana celność to tzw. CEP, czyli Circular Error Probable (krąg równego prawdopodobieństwa). Należy go rozumieć tak, że połowa rakiet uderzy w odległości mniejszej niż pół metra od punktu oznaczanego laserem. To zatem stosunkowo precyzyjna broń, świetnie nadająca się do zwalczania celów punktowych, takich właśnie jak drony.

To ten sam typ efektora, z którego korzystają amerykańskie śmigłowce szturmowe oraz samoloty takie jak F-16 i szturmowy A-10, do precyzyjnych ataków na cele nieopancerzone. Co więcej, rakiety APKWS przeszły już test rzeczywistego pola walki na Ukrainie.

Koszt pojedynczej rakiety szacowany jest w przedziale od 25 do 35 tysięcy dolarów (oznacza to koszt w granicach 88–123 tysięcy złotych za sztukę). Choć to najdroższy element w arsenale środków zwalczania dronów systemu SAN, to są to w porównaniu z innymi rakietami efektory stosunkowo tanie. Dla porównania szacunkowy koszt jednej rakiety do amerykańskich systemów Patriot to około 14–20 milionów zł, a do polskiego Pioruna prawdopodobnie w granicach co najmniej 600 tys. zł. Rakieta ta jest też tańsza od przeciwpancernego Hellfire'a, którego koszt można szacować w przedziale od 250 do 500 tysięcy zł.

Sam skrót APKWS w nazwie systemu oznacza: Advanced Precision Kill Weapon System, czyli dosłownie „zaawansowany precyzyjny system zabójczego uzbrojenia”. I choć tłumaczenie to nie jest zbyt poprawne językowo, to jednak dobrze oddaje cechy tego efektora i oddaje potencjał całego systemu SAN.

Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama