Reklama

Z jak daleka rosyjskie drony zobaczy system antydronowy SAN?

Nowy system antydronowy Wojska Polskiego – SAN – ma widzieć drony na odległość sięgającą nawet 75 kilometrów (w przypadku większych celów), wykrywać miniaturowe drony poruszające się na minimalnych wysokościach czy też pozostające w powietrzu w zawisie w wyczekiwaniu na atak. Rzeczywisty zasięg systemu jest jednak mniejszy.

Publikacja: 09.02.2026 15:00

Podpisanie umów z konsorcjum firm w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa i Kongsberg Defence & Aerospa

Podpisanie umów na dostawy systemu SAN

Podpisanie umów z konsorcjum firm w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa i Kongsberg Defence & Aerospace na dostawę systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (San),

Foto: PAP

System antydronowy SAN, umowę na zakup którego podpisano 30 stycznia, to wielowarstwowy (zakłócenia, rakiety, artyleria, antydrony) system antydronowy bardzo krótkiego zasięgu. Jako taki uzupełnia triadę już obecnych w polskich siłach zbrojnych systemów obrony powietrznej z programów: Wisła – Narew – Pilica+. W jednym systemie integruje pakiet rozwiązań krajowych (APS, PGZ) i zagranicznych (Kongsberg, Weibel) komponentów. Wszystko w architekturze C2, czyli „sensor–efektor”, rozlokowanej na mobilnych nośnikach.

Systemy te zostaną dostarczone w imponującym tempie. Dostawy mają się bowiem zakończyć do końca 2027 roku. Tak szybkie tempo dostaw skłania do zastanowienia się, jakie konkretne elementy będą wchodziły w skład systemu SAN, który ma nas bronić przed wtargnięciami dronów ze strony Rosji i Białorusi.

Kto wyposaży system SAN w uszy i oczy?

Zacznijmy od oczu i uszu systemu, czyli sensorów. Za większość z nich odpowiadać będzie gdyńska firma Advanced Protection Systems (APS). To kluczowy podwykonawca i integrator technologiczny, a przede wszystkim dostawca większości wchodzących w skład systemu elementów elektronicznych, w tym radarów antydronowych. I takie ich określenie nie jest przypadkowe.

Czytaj więcej

Pożyczki z UE dla wojska. Czy SAFE opóźni się przez politykę?

APS to firma wyspecjalizowana w radarach służących do wykrywania dronów. Powstała w wyniku akademickich fascynacji radarami antydronowymi dwóch osób związanych z Politechniką Gdańską: dr. Macieja Klemma i dr. Radosława Piesiewicza. Firma ta ma dostarczyć oprogramowanie integrujące i zarządzające całym systemem, które ma zapewnić: obrazowanie sytuacji taktycznej, dowodzenie i kierowanie ogniem oraz integrację sensorów (RF, radar, optoelektronika) z efektorami. Nazwa tego systemu to SanView C2. Ma on trafić na wyposażenie wozów dowodzenia plutonu.

Reklama
Reklama

Poza tym APS dostarczy także radary – o których za chwilę – oraz zintegruje w systemie sensory pasywne RF (służące do detekcji sygnałów łączności dronów) oraz systemy optoelektroniczne, takie jak kamery i czujniki optyczne służące identyfikacji i śledzeniu celów. Jej zadaniem będzie także integracja z systemem dodatkowego radaru dostarczanego przez duńską firmę Weibel Scientific.

Jak daleko będzie widział system antydronowy SAN?

SAN będzie wyposażony w sumie w trzy różne radary o różnym przeznaczeniu. Dwa pierwsze to zaawansowane radary 3D MIMO produkowane przez gdyński APS. Są to FIELDctrl Ultra i Follow przeznaczone głównie do wykrywania, śledzenia i klasyfikacji małych dronów (UAV) w systemach antydronowych i wykorzystywane w oferowanym przez APS systemie SKYctrl.

FIELDctrl Ultra to radar oferujący szerokie pole widzenia, co pozwala mu na monitorowanie dużej przestrzeni powietrznej. Zasięg wykrywania mikro-UAV wynosi do 6 km. Wykrywa cele od 1 m wysokości oraz cele z zerową prędkością (drony wyczekujące w zawisie).

FIELDctrl Follow to radar służący do precyzyjnego śledzenia celów, z wąską wiązką. Skuteczny zasięg wykrywania dronów wynosi do 16 km. Wykrywa zarówno cele nieruchome, jak i manewrujące.

Co oznacza 3D MIMO

Użyte w nazwie oznaczenie 3D oznacza radar trójwspółrzędny, który mierzy pozycję celu w trzech osiach: azymut, elewacja (kąt pionowy między horyzontem a kierunkiem do celu) i odległość. Z kolei MIMO – Multiple Input Multiple Output (wielowektorowe wejście/wyjście) – oznacza wiele anten nadawczych, które emitują różne sygnały, a także wiele kanałów odbiorczych, które je analizują.

Trzeci to duński radar bateryjny Xenta-M z systemem IFF (systemem identyfikacji swój–obcy). To zaawansowany radar SHORAD (Short Range Air Defence) zaprojektowany do dozoru powietrznego w systemach przeciwlotniczych i antydronowych. Zapewnia on możliwość obserwacji w zakresie 360° na dystansie do 75 km (dla celów większych) i umożliwia wykrywanie także celów klasy LSS (low-slow-small). Funkcja IFF pozwala na rozpoznawanie śledzonych obiektów „swój–obcy” w czasie rzeczywistym i wspomaga ich klasyfikację. W przypadku systemu SAN radary te będą wykorzystywane na poziomie baterii.

Reklama
Reklama

Ile polskich brygad można wyposażyć w SAN?

W przypadku zastosowanych w systemie efektorów, czyli tych systemów, które będą służyły do fizycznego eliminowania wrogich dronów, mamy do czynienia z mieszaniną rozwiązań artyleryjskich, rakietowych i dronowych, dostarczanych zarówno przez nasz rodzimy przemysł obronny, jak i firmy zagraniczne. 

Warto przyjrzeć się planowanej strukturze systemu SAN. Jak komunikuje MON, zakup dotyczy 18 modułów bateryjnych systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych. Każdy taki moduł będzie składał się prawdopodobnie z pięciu plutonów: trzech ogniowych, jednego plutonu dowodzenia i jednego plutonu wsparcia logistyczno-technicznego. Teoretycznie każdy taki pluton ogniowy powinien składać się z trzech lub czterech wozów z zamontowanymi efektorami. Tyle teorii.

Drony na współczesnym polu walki

Drony na współczesnym polu walki

Foto: PAP

W komunikacie z podpisania umowy mowa o 52 plutonach ogniowych (przy opisanej wcześniej strukturze powinno być ich 54) oraz 18 plutonach dowodzenia. A także o tym, że systemy zostaną rozlokowane na około 700 pojazdach (podano liczbę 703), czyli około 400 Jelczach i 300 Legwanach. Jelcze mają służyć jako nośniki dla radarów, wozów dowodzenia i warsztatów, a Legwany dla modułów ogniowych.

Wydaje się, że taka liczba baterii (18) nie jest przypadkowa. Docelowo Wojsko Polskie ma posiadać sześć dywizji ogólnowojskowych, w skład których wchodzić ma 18 brygad, które moglibyśmy nazwać bojowymi, i 6 brygad artylerii. Etaty każdej brygady przewidują posiadanie dywizjonu artylerii przeciwlotniczej (dywizjon w brygadzie ma zwykle dwie baterie, czy jak to się określa obecnie „moduły bateryjne”).

18 modułów bateryjnych SAN odpowiada zatem liczbie planowanych brygad. Wydaje się zatem, że system SAN trafi raczej na wyposażenie brygad, a nie pułków przeciwlotniczych funkcjonujących na poziomie dywizji. Dywizjony takie byłyby wówczas wyposażone w jedną baterię z systemem Pilica+ i drugą z systemem SAN.

Reklama
Reklama

Jednak do końca 2027 roku, kiedy dostawy tego uzbrojenia mają się zakończyć, przynajmniej jednej trzeciej z tych 18 brygad nadal nie będzie. Możliwe zatem jest również skierowanie części baterii SAN do składu pułków przeciwlotniczych lub samodzielnych brygad, które znajdują się poza strukturami dywizji. Jak będzie naprawdę, wkrótce zapewne się przekonamy.



Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama