Reklama

Pożyczki z UE dla wojska. Czy SAFE opóźni się przez politykę?

We wtorek rząd najpewniej zajmie się projektem ustawy o SAFE. By faktycznie pożyczyć ponad 180 mld zł z UE, większość kontraktów na zakup uzbrojenia powinna być zawarta do końca maja. Tymczasem wciąż nie wiadomo m.in. czy prezydent ustawę podpisze, czy uda się zakończyć wszystkie negocjacje z wykonawcami i co z podatkiem VAT.

Publikacja: 09.02.2026 04:11

System amunicji krążącej WARMATE

System amunicji krążącej WARMATE

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne wyzwania związane z przyjęciem ustawy o SAFE?
  • Dlaczego decyzja prezydenta o podpisaniu ustawy jest kluczowa?
  • Czy mechanizm SAFE ogranicza zakupy uzbrojenia tylko do wybranych krajów?
  • Jakie są potencjalne skutki wetowania ustawy przez prezydenta?
  • Jakie trudności napotka Polska w kontekście spłaty pożyczek SAFE?

43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. Tyle zgodnie z zaakceptowanym przez Komisję Europejską planem, Polska może pożyczyć z unijnego Instrumentu finansowego SAFE. Te środki będą korzystnie oprocentowane i będziemy je mogli spłacać aż przez 45 lat.

W ostatnich dniach te pożyczki stały się przedmiotem ożywionej debaty politycznej. Jak informowaliśmy na łamach „Rz”, poseł PiS Przemysław Czarnek stwierdził, że za te pożyczone środki „można będzie kupić sprzęt tylko u Niemców i Francuzów”. To twierdzenie nie ma oparcia w faktach. Nawet jeśli nie wierzyć deklaracjom przedstawicieli rządu, którzy mówią o tym, że ponad 80 proc. pożyczonej kwoty zostanie skierowana do polskiego przemysłu, to przeczy temu choćby podpisana pod koniec stycznia umowa na system obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej San. Wartość tego kontraktu to ok. 15 mld zł, z czego ok. 9 mld zł trafi do polskich podmiotów, 6 mld zł do norweskiego Kongsberga, a całość ma być sfinansowana właśnie z Instrumentu SAFE.

Co zrobi prezydent z ustawą o SAFE?

Komisja Europejska zatwierdziła już polski plan krajowy, na który składa się ponad 100 projektów zakupu uzbrojenia i obecnie czekamy na zatwierdzenie tych pożyczek przez Radę Europejską. Dwie umowy z KE – dotyczące pożyczki i tzw. operacyjne – powinniśmy podpisać w marcu.

Trudność polega na tym, że nasz plan zakłada, że zdecydowaną większość tych zakupów przeprowadzimy samodzielnie – będzie to tzw. single procurement, bez zaangażowania innych państw unijnych. W uproszczeniu w większości przypadków ma to tak działać, że Ministerstwo Obrony Narodowej po prostu będzie kupować sprzęt w polskim przemyśle za pożyczone od Komisji środki. Ale ten rodzaj zakupów zgodnie z rozporządzeniem Rady (UE) 2025/1106 z 27 maja 2025 r., możliwy jest tylko do końca maja 2026 r. Umowy zawarte później, będą musiały być realizowane przez co najmniej dwa państwa, co de facto oznacza znaczne ograniczenia w zakupach w polskim przemyśle obronnym.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Dlaczego politycy prawicy błądzą, czyli o pożyczkach z UE na uzbrojenie

Jednak nie da się tych zakupów przeprowadzić w prosty sposób bez dodatkowej ustawy. To wynika z tego, że w część projektów zaangażowane jest m.in. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (chodzi o zakupy sprzętu dla Straży Granicznej). Gdyby sprawa dotyczyła tylko MON, to można by korzystać z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i dodatkowe rozwiązania nie byłyby potrzebne. Ale sami sobie stworzyliśmy ten problem, dorzucając na ostatniej prostej projekty z innych ministerstw niż MON. Dlatego teraz rząd chce stworzyć tzw. Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa, którego operatorem ma być Bank Gospodarstwa Krajowego.

By zdążyć podpisać wszelkie umowy, ustawa tworząca FIZB powinna zostać przyjęta szybko. Jednak nawet jeśli jej projekt faktycznie stanie podczas wtorkowych obrad rządu i później parlament ją szybko przyjmie, to nie jest jasne, co zrobi prezydent Karol Nawrocki i czy ją podpisze. Po pierwsze, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz ubolewał, że mechanizm SAFE „nie daje możliwości kontynuowania zakupów w USA i Korei”, co jest zarzutem bezprzedmiotowym, ponieważ podpisane już w tych krajach umowy na zakup uzbrojenia realizujemy i spłacamy z innych środków.

Po drugie, w środę ma się odbyć Rada Bezpieczeństwa Narodowego, na której pierwszym z trzech poruszanych tematów ma być „Pożyczka zaciągnięta przez rząd na realizację Programu SAFE”. Co ciekawe, na to posiedzenie RBN bezpośrednio przez Pałac Prezydencki zaproszony został szef Agencji Uzbrojenia gen. Artur Kuptel. Przypomina to model działania, gdy prezydent z pominięciem premiera zaprosił do siebie szefów służb, a rząd to zablokował, ponieważ nie ma podstaw prawnych do takiego działania. Tym razem MON nie robiło problemów i gen. Kuptel na RBN ma się pojawić, co można odczytywać jako chęć jak najszerszego wyjaśnienia, jak działa Instrument SAFE, ponieważ wypowiedzi polityków obozu prawicowego jasno pokazują, że w tym obszarze brakuje im wiedzy.

Co, jeśli prezydent zawetuje ustawę o SAFE? Rozwiązaniem może być zastosowanie artykułu 40 ustawy o obronie ojczyzny, który mówi, że „Minister właściwy do spraw finansów publicznych, na zgodne wnioski Ministra Obrony Narodowej oraz właściwego dysponenta części budżetowej, może dokonywać przeniesień wydatków zaplanowanych w dziale „obrona narodowa” między częściami budżetu państwa”. To będzie oznaczało realizowanie tych pożyczek poprzez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych z pewnym „wyjęciem” zakupów realizowanych przez MSWiA.

Czytaj więcej

Rheinmetall pod presją inwestorów. Akcje w dwa tygodnie straciły 20 proc.
Reklama
Reklama

Kto ma odpowiadać za spłatę SAFE?

Ale brak pewności co do działania prezydenta Karola Nawrockiego nie jest jedyną trudnością przy wykorzystaniu unijnych pożyczek na zakup uzbrojenia dla Wojska Polskiego.

Jeśli chcemy większość tych środków skierować do polskiego przemysłu obronnego, to umowy z dostawcami, głównie spółkami Polskiej Grupy Zbrojeniowej, muszą być zawarte do końca maja. To dotyczy także aneksowania umów już podpisanych, które wcześniej miały być bezpośrednio finansowane z budżetu państwa, a teraz mają być finansowane z SAFE. Czasu jest bardzo mało, ponieważ wynegocjować albo aneksować trzeba co najmniej kilkadziesiąt umów, a każdą z nich musi potem zatwierdzić Prokuratoria Generalna. Trudnością może być też brak odpowiedniej liczby negocjatorów po stronie państwowego przemysłu obronnego.

Wciąż tli się także konflikt między Ministerstwem Finansów a Ministerstwem Obrony Narodowej o to, z której części budżetu te pożyczki mają być później spłacane. Scedowanie tego tylko na budżet resortu obrony oznacza, że za kilka lat bardzo duża część budżetu będzie przeznaczana na spłacanie środków, które pożyczymy w ramach SAFE. Zresztą podobny konflikt możemy obserwować przy okazji długów zaciąganych w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Takie zrzucenie spłaty na MON za kilka lat oznacza radykalne ograniczenie budżetu na nowe zakupy i modernizację sprzętu.

Wielką niewiadomą pozostają wciąż kwestie związane z podatkiem VAT. Zgodnie ze wspominanym rozporządzeniem unijnym, zakupy finansowane z pożyczek z Instrumentu SAFE są zwolnione z tego podatku. Ale mimo że w ten sposób będziemy refinansować część umów, wciąż nie ma jasnych wytycznych MF, co ma się zdarzyć z podatkiem, który np. już został zapłacony, albo który jest należny w związku z wcześniejszą umową.

Mimo tych trudności warto pamiętać, że pożyczki z Instrumentu SAFE dla polskiego przemysłu obronnego mogą oznaczać napływ największych zamówień w historii i stanowią największą szansę na rozwój po 1989 r.

Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama