Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie korzyści przynosi mechanizm pożyczkowy SAFE dla polskiego przemysłu obronnego?
- Co mówią krytycy unijnego mechanizmu SAFE i jakie obawy zgłaszają?
- Jak środki z SAFE wpłyną na współpracę Polski z zagranicznymi dostawcami uzbrojenia, w tym z USA?
- Jaki jest potencjalny wpływ derogacji w mechanizmie SAFE na zakupy uzbrojenia w Polsce?
W polskiej polityce jesteśmy regularnie świadkami głośnych sporów, o których zazwyczaj po krótkim czasie niewielu pamięta. Wydaje się, że obecnie jesteśmy świadkami kolejnego. I tak szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomir Cenckiewicz, pisze o swoich wątpliwościach co do unijnego instrumentu pożyczkowego SAFE i ubolewa, że ten mechanizm „nie daje możliwości kontynuowania zakupów w USA i Korei”. Dalej polityk przyznaje, że obawia się „skoku w nieznane, czyli wejście w wieloletni proces budowania europejskich (niemieckich) i własnych zdolności (fajnie!), z postępującym konfliktem politycznym z USA i ograniczeniem współpracy z amerykańskim sektorem wojskowym”.
Natomiast Przemysław Czarnek, jeden z ważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości, mówi o tym, że za te pożyczone środki „można będzie kupić sprzęt tylko u Niemców i Francuzów”. To nie jest prawda. To jest fałsz. „Przyszły premier” ordynarnie kłamie.
Rekordowe środki dla polskiej zbrojeniówki
Przejdźmy więc do faktów. SAFE to unijny mechanizm finansowy, w ramach którego możemy pożyczyć 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł, które przeznaczymy głównie na zakup uzbrojenia. Te środki będą oprocentowane taniej niż te, które obecnie pożyczamy na takie zakupy w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, a na dodatek spłata jest mocno odwleczona w czasie. Przez pierwszych 10 lat spłacamy tylko odsetki (ok. 3 proc. w skali roku), później na spłatę całości mamy kolejnych 35 lat.
Czytaj więcej: