Czy powstanie Agencji Uzbrojenia opanuje chaos w zbrojeniówce

Zmodernizowany czołg Leopard 2A4 do wersji 2PL. Fot./Roman Bosiacki

Utworzenie na bazie PGZ i Inspektoratu Uzbrojenia nowej instytucji zajmującej się zakupami sprzętu dla wojska będzie trudnym procesem – twierdzą eksperci.

Nie wiadomo też, czy finalnie usprawni modernizację naszej armii.

Idea narodowego urzędu do spraw uzbrojenia powracała już kilkakrotnie w przeszłości. Zawsze gdy w MON piętrzyły się kłopoty ze sprawnym kontraktowaniem zakupów broni i usług.

Czytaj także: Witold Słowik, prezes PGZ: Za naszą koncepcją stoi bezpieczeństwo państwa i rachunek ekonomiczny

Czytaj także: Mariusz Błaszczak: Chcemy rozwijać zdolności polskich sił zbrojnych

Obecnie sytuacja wydaje się krytyczna. Inspektorat Uzbrojenia w MON z ok. 400 specjalistami zajmującymi się setkami spraw i operacjami wielomiliardowej wartości znalazł się na granicy wydolności. Poza tym w niekontrolowany poślizg wpadają kluczowe, największe od lat strategiczne programy modernizacyjne. Nie da się już określić – nawet w przybliżeniu – kiedy zamówimy pilnie potrzebne śmigłowce uderzeniowe. Nie ma jasności, na jakim etapie są przygotowania do pozyskania okrętów podwodnych nowej generacji czy wielokrotnie zapowiadanych patrolowców i okrętów obrony wybrzeża. A to tylko niektóre przedsięwzięcia z długiej listy opóźnionych inwestycji, które w planach polskiego wyścigu zbrojeń określano jako priorytetowe.

Czy utworzenie z PGZ i Inspektoratu Uzbrojenia MON nowej Agencji Uzbrojenia usprawniłoby proces kontraktowania zakupów sprzętu dla wojska?

Czytaj także: Mariusz Błaszczak: Armia już nie ślepa i głucha

– Domyślam się, że celem reformy jest utrzymanie nadzoru właścicielskiego nad państwowymi firmami zbrojeniowymi w MON. To uzasadnione, bo przemysł obronny ma jednak swoją specyfikę i wiele argumentów przemawia za tym, by sektor kontrolował minister obrony. Potrzebne jest też koordynowanie działalności spółek. Domyślam się, że po likwidacji PGZ to byłby główny cel przyszłej zintegrowanej Agencji Uzbrojenia – mówi Andrzej Kiński, szef zespołu badań i analiz militarnych, redaktor naczelny magazynu branżowego „Wojsko i Technika”.

Nie tylko zakupy

Zdaniem Kińskiego nowa struktura powinna się zajmować nie tylko zakupami i kontraktowaniem sprzętu, ale także koordynacją badań, prognozowaniem rozwoju techniki wojskowej czy badaniem rynku. Tym zajmują się podobne agencje w krajach NATO, z najbardziej znaną francuską Direction Generale de Armament (DGA).

– Nie chodzi o to, aby powielać model francuski z prawie 10 tys. urzędników. Nie jesteśmy nuklearnym mocarstwem o globalnych ambicjach. W Polsce chodzi o czas i koordynację skomplikowanych procesów pozyskiwania, rozwoju technologicznego i wymiany sprzętu  – zauważa Kiński.

Czytaj także: Superagencja uzbrojenia pomoże armii w zakupach

Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju, ostrzega, że oczekiwania związane z powołaniem nowej instytucji organizującej zakupy broni i de facto programującej rozwój zbrojeniówki, mogą okazać się trudne do spełnienia. Warunkiem są odpowiednie kompetencje i najlepsi specjaliści. – Niestety, już dawno zaniedbaliśmy systematyczne przygotowanie kadr i doskonalenie przepisów i procedur. Na początek jednak pilnie należałoby zacząć od opanowania zwykłego bałaganu, który wkradł się w ostatnich latach do narodowych arsenałów – apeluje.

Wątpliwości może budzić stopień powiązania agencji z dotychczasowymi spółkami PGZ. Według informacji „Rzeczpospolitej” to im bez przetargów nowa instytucja miałaby zlecać produkcję na rzecz wojska. Jacek Sadowy, były szef Urzędu Zamówień Publicznych, odpowiedzialny za wprowadzanie w Polsce europejskiej dyrektywy obronnej twierdzi, że z punktu widzenia prawa UE sposób zaopatrywania armii to wewnętrzna sprawa każdego państwa członkowskiego.

Czytaj także: Black Hawki z Mielca gwiazdami eksportu polskiej broni

– Dlatego nawet daleko idące integrowanie instytucji odpowiadających za zakupy broni z państwowymi spółkami, które produkują i dostarczają obronne wyposażenie, nie stanowi problemu – twierdzi Sadowy. Zastrzega jednak, że UE wymaga, by nie dyskryminować w procedurze zamówień publicznych prywatnych i mieszanych własnościowo firm, które chciałyby sprzedawać uzbrojenie. Wówczas obowiązuje organizowanie przetargów.

Kodeks i rozsądek

W procesie powstawania Agencji Uzbrojenia jednym z kluczowych procesów będzie likwidacja Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Według informatorów „Rzeczpospolitej” jeszcze nie wiadomo, jak miałby wyglądać.

Czytaj także: Od krabów do grota – narodowy koncern zbroi armię

– Przekształcenia muszą być zgodne ze zdrowym rozsądkiem i kodeksem prawa handlowego – podkreśla Andrzej Kiński.

Powstała w 2013 r. PGZ nigdy nie imponowała wynikami finansowymi. Za rządów PiS, kiedy zbrojeniówka została oddana pod nadzór MON, firmę dezorganizowała karuzela kadrowa i zmieniające się co chwilę koncepcje konsolidacji.

Dopiero 2018 r. – po raz pierwszy od lat – PGZ zamknęła skonsolidowanym zyskiem na poziomie 37,4 mln zł. Koncern w oficjalnych komunikatach zapewnia, że od trzech lat rosną przychody grupy. Startowały od 4,3 mld zł w 2016 r. W 2017 sięgnęły prawie 5 mld, zaś w 2018 przekroczyły już 5,5 mld zł.

Czytaj także: Polska Grupa Zbrojeniowa nad kreską

– Prognozy na ten rok są także raczej optymistyczne – twierdzi zarząd PGZ.

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Izraelskie radary dla Czech

Ministerstwo Obrony Republiki Czeskiej podpisało umowę zakupu ośmiu wielofunkcyjnych trójwspółrzędnych stacji radiolokacyjnych IAI. Porozumienie, ...

Czterech w walce o remont ORP Bielik

Komenda Portu Wojennego w Gdyni otworzyła oferty w przetargu na naprawy bieżące okrętu podwodnego ...

Izraelska marynarka planuje wcielenie nowych korwet

Ministerstwo Obrony Izraela zawarło kontrakt dotyczący zaprojektowania lekkich korwet typu Reshef. Okręty zastąpią w ...