31 lipca okazał się wyjątkowo ważną datą w historii marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, chociaż tylko nieliczni obserwatorzy to odnotowali. Tymczasem w bazie okrętów podwodnych Kings Bay w stanie Georgia rozpoczęto dezaktywację uderzeniowego okrętu podwodnego o napędzie jądrowym USS Georgia, należącego do typu Ohio. To dopiero początek długiego procesu wycofywania jednostki z napędem atomowym ze służby, zaś formalna dezaktywacja jednostki ma nastąpić dopiero w przyszłym roku. Nie zmienia to jednak faktu, że z końcem lipca Georgia przestała być jednostką operacyjną.
USS Georgia jest pierwszym z czterech przebudowanych do roli jednostek z pociskami kierowanymi (SSGN) atomowych okrętów podwodnych klasy Ohio, które odejdą w najbliższym czasie ze służby. US Navy nadal używa natomiast czternastu jednostek typu Ohio w wersji strategicznej (SSBN).
Od Tridentów do Tomahawków. Jak przebudowano okręty podwodne typu Ohio
Wszystkie jednostki typu Ohio pierwotnie przenosiły na swoim pokładzie po 24 pociski balistyczne (SLBM; Submarine-Launched Ballistic Missile). Najpierw były to pociski Trident I C-4, później nowocześniejsze Trident II D-5. W pewnym momencie postanowiono jednak, że cztery najstarsze jednostki tego typu zostaną przebudowane na okręty-nosicieli pocisków manewrujących (SSGN). Koszty przebudowy wyniosły około miliarda dolarów na okręt.
Sama przebudowa polegała na przystosowaniu istniejących silosów na potrzeby nuklearnych rakiet balistycznych do nowego uzbrojenia. W 22 z 24 wyrzutni pocisków Trident umieszczono zasobniki MAC, mieszczące po siedem pocisków manewrujących Tomahawk. Oznacza to, że wycofywana właśnie USS Georgia (SSGN-729) mogła być uzbrojona w maksymalnie 154 pociski Tomahawk. Tym samym dokładnie taki potencjał US Navy traci z chwilą wycofania pozostającej w służbie przez 42 lata jednostki. Warto jednak pamiętać, że w praktyce jednostki typu Ohio wychodzą w morze ze stanem bliższym stu pocisków. Pociski Tomahawk (w wersji okrętowej oznaczone jako UGM-109) to precyzyjne pociski manewrujące o zasięgu ponad 1600 km, zdolne do atakowania celów lądowych z dużą dokładnością.
Pocisk Tomahawk
Dwa pozostałe silosy po strategicznych rakietach balistycznych przebudowano na komory ze śluzą umożliwiające działania operatorów sił specjalnych. Komory pozwalały zarówno na skryte wysadzenie żołnierzy, jak i ponowne przyjęcie ich na pokład (i to w czasie operowania pod wodą). Na pokładzie przygotowano miejsce dla 66 takich żołnierzy.
Na wycofaniu ze służby USS Georgia złe wiadomości dla marynarki wojennej USA się nie kończą. W kolejnych latach na złom trafią pozostałe trzy jednostki tego typu. W przyszłym roku rozpocznie się dezaktywacja USS Ohio (SSGN-726). W 2028 roku skład floty opuści USS Florida (SSGN-728), a w roku 2029 ten sam los spotka USS Michigan (SSGN-727). Do 2029 roku pojemność wyrzutni rakiet Tomahawk na amerykańskich okrętach podwodnych skurczy się zatem o 616 pocisków, rozmieszczonych w 88 wyrzutniach.
Dla porównania powiedzmy, że w 2003 roku podczas całej operacji „Iracka Wolność” wykorzystano, według analizy Center for Strategic and International Studies (CSIS), 802 takie pociski. Z kolei w czasie operacji „Epicka Furia” przeciwko Iranowi, rozpoczętej 28 lutego, US Navy wystrzeliła ponad 850 Tomahawków, z czego 400 w pierwszych 71 godzinach operacji. Takie dane pochodzą z ustaleń „Washington Post” i analizy CSIS, według której jest to rekordowa intensywność w historii użycia tego pocisku (to jednak dane szacunkowe, oparte na nieoficjalnych źródłach).
Wycofywane ze służby okręty typu Ohio zastąpią okręty Virginia Block V i Block VI. Czterdzieści pocisków zamiast 154
Teoretycznie jednostki typu Ohio mają zastąpić okręty podwodne typu Virginia w wersjach Block V i Block VI. Jednostki takie wyposażane są w Virginia Payload Module (VPM), dodatkową sekcję kadłuba o długości ok. 84 stóp (około 25,6 m), mieszczącą cztery wielkośrednicowe wyrzutnie po siedem pocisków Tomahawk. Daje to łącznie 28 Tomahawków.
Czytaj więcej
USS Zumwalt ma stać się pierwszym amerykańskim okrętem hipersonicznym. Na rozbudowę potencjału produkcyjnego pocisków hipersonicznych, w które ma b...
Jednostki te mają jednak jeszcze „standardowo” dwie wyrzutnie w dziobowej części kadłuba. Każda z nich mieści po sześć pocisków. A zatem okręt może być uzbrojony w sumie w 40 Tomahawków. To niemal czterokrotnie mniej niż jednostka klasy Ohio. Aby zastąpić jeden wycofywany okręt i utrzymać siłę ognia, Amerykanie muszą zatem wybudować aż cztery okręty nowego typu.
Wersja Block VI ma zachować tę samą konfigurację uzbrojenia, czyli 12 komór dziobowych i 28 w module VPM. Zmiany mają dotyczyć przede wszystkim wyciszenia akustycznego, napędu, przetwarzania sonarowego, czujników podwodnych, walki na dnie morskim i integracji pojazdów bezzałogowych. Warto przypomnieć, że wyrzutnie umieszczone w VPM mają umożliwić także odpalanie nowych pocisków hipersonicznych IRCPS (Intermediate-Range Conventional Prompt Strike, wcześniej częściej oznaczany jako CPS), tych samych, które znajdą się na pokładzie przebudowanych niszczycieli typu Zumwalt. IRCPS to konstrukcja typu boost-glide, w której człon rakietowy wynosi szybujący pojazd (pocisk) hipersoniczny. Rakieta jest przy tym większa od Tomahawków, a zatem wyrzutnie będą mieściły w konfiguracji z IRCPS mniej rakiet. W przypadku Zumwaltów każda wyrzutnia mieści maksymalnie trzy takie pociski.
Okręty typu Virginia powstały pierwotnie jako okręty uderzeniowe (tzw. myśliwskie) o napędzie atomowym (SSN). 3 sierpnia marynarka wojenna USA oficjalnie przeklasyfikowała okręty Virginia wyposażone w VPM z okrętów uderzeniowych (SSN) na okręty podwodne z pociskami kierowanymi (SSGN).
Marynarka zapowiedziała też pozyskanie łącznie 19 takich jednostek. Decyzja zapadła tydzień po przyznaniu kontraktu o wartości 42,1 mld dolarów na dziewięć okrętów Block VI, w ramach szerszego pakietu zamówień wartego 76,6 mld dolarów, obejmującego także pięć okrętów strategicznych typu Columbia.
Czytaj więcej
Do bazy morskiej US Navy w Norfolku w stanie Wirginia zawinął lotniskowiec o napędzie jądrowym USS Gerald R. Ford (CVN 78), który zakończył tym sam...
Decyzja zapadła tydzień po przyznaniu kontraktu o wartości 42,1 mld dolarów na dziewięć okrętów Block VI, w ramach szerszego pakietu zamówień wartego 76,6 mld dolarów, obejmującego także pięć okrętów strategicznych typu Columbia.
Tu pojawia się drobna nieścisłość. Skoro moduł VPM ma otrzymać jedenaście jednostek Block V oraz dziewięć Block VI, daje to dwadzieścia okrętów, a nie dziewiętnaście. Jako możliwe wyjaśnienie wskazuje się planowaną pojedynczą jednostkę w wersji przeznaczonej do działań szpiegowskich na dnie morskim, która byłaby liczona osobno. US Navy nie odniosła się dotąd do tej rozbieżności.
Okręty Ohio są już wycofywane. Ich następcy zaczną trafiać do służby w 2029 roku
Kłopot polega głównie na tym, że o ile pierwszy z czterech SSGN-ów typu Ohio kończy właśnie służbę, o tyle pierwsza Virginia Block V trafi do służby dopiero w 2029 roku, a zatem w tym samym, w którym wycofana zostanie ostatnia z czwórki przebudowanych jednostek klasy Ohio. Do tego dochodzi ważne zastrzeżenie. Pierwsza jednostka wersji Block V, USS Oklahoma (SSN-802), zostanie zbudowana bez modułu VPM. Jej uzbrojenie ograniczy się do standardowych 12 komór, tak jak na starszych wersjach Virginii. Pierwszym okrętem z VPM będzie dopiero USS Arizona (SSN-803), z dostawą planowaną na rok fiskalny 2029, co wydaje się jednak terminem mało realnym.
Czytaj więcej
W 81. rocznicę japońskiego ataku na bazę Pearl Harbor na Hawajach, w stoczni General Dynamics Electric Boat w Quonset Point w stanie Rhode Island o...
Block V obejmuje dwanaście jednostek, o numerach od SSN-802 do SSN-813. Są to kolejno: USS Oklahoma (SSN-802), USS Arizona (SSN-803), USS Barb (SSN-804), USS Tang (SSN-805), USS Wahoo (SSN-806), USS Silversides (SSN-807), USS John H. Dalton (SSN-808), USS Long Island (SSN-809), USS San Francisco (SSN-810), USS Miami (SSN-811), USS Baltimore (SSN-812) i USS Atlanta (SSN-813).
Planowana liczba jednostek w wersji Block VI to dziewięć okrętów, chociaż potrzebne do budowy materiały zamówiono także i na dziesiąty okręt. Znane są już nazwy trzech pierwszych. To kolejno USS Potomac (SSN-814), USS Norfolk (SSN-815) i USS Brooklyn (SSN-816). Wejście Potomaca do służby planowane jest na 2034/2035 rok.
Nie wiadomo jednak, na ile przyjęty harmonogram budowy nowych okrętów podwodnych jest realny. Większość amerykańskich programów okrętowych jest dziś opóźniona. Program budowy okrętów podwodnych typu Virginia nie jest tu wyjątkiem i także boryka się z poważnymi i narastającymi opóźnieniami, dotyczącymi zarówno starszej wersji Block IV, jak i najnowszych Block V. Od 2022 roku realne tempo produkcji wynosi około 1,1 do 1,2 okrętu rocznie, choć zakładano, że będą to dwa okręty rocznie. Marynarka liczy na osiągnięcie tempa oddawania dwóch jednostek rocznie dopiero w latach trzydziestych. Zgodnie z jej własnymi szacunkami flota okrętów z VPM ma być gotowa najwcześniej w roku budżetowym 2038, czyli niemal dekadę po wycofaniu ostatniego z czterech wyposażonych w Tomahawki jednostek Ohio.
Ile Tomahawków ma dziś pod wodą marynarka wojenna USA?
Możliwość wystrzeliwania pocisków Tomahawk mają także wcześniej budowane jednostki typu Virginia, które powstały w wersjach od Block I do Block IV. Mimo różnej konfiguracji wyrzutni, liczba pocisków na tych jednostkach jest stała i wynosi 12 sztuk. Biorąc pod uwagę, że jednostek tych wersji jest łącznie 28 (26 w służbie, dwie w budowie), można przyjąć, że łączna siła ognia wszystkich wynosi 336 rakiet. Tyle co jednostka ognia dwóch jednostek klasy Ohio. Oznacza to też, że obecnie siła ognia obydwu tych typów okrętów podwodnych wynosi łącznie 952 rakiety (336 + 616).
Czytaj więcej
Nasze firmy zbrojeniowe budują obecnie więcej zakładów niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Budują fabryki Patriotów, Tomahawków, wszystkiego - m...
Jeśli założymy teraz, że do służby wejdzie zapowiedzianych 19 jednostek z modułem VPM, to ich siła uderzeniowa wyniesie teoretycznie 760 rakiet, plus 12 na pozbawionej VPM Oklahomie. To więcej niż 616 pocisków z wycofywanych okrętów Ohio, ale przewaga pojawi się dopiero pod koniec lat trzydziestych. US Navy musi bowiem wprowadzić do służby aż 16 nowych okrętów, by wyrównać siłę ognia straconą po wycofaniu czterech starych jednostek.
W służbie pozostaną jednak także starsze okręty klasy Virginia. Według dostępnych planów Marynarki Wojennej USA najstarsze jednostki tej klasy (Block I, których jest cztery) mają być wycofane z linii w latach 2037 do 2039, czyli po około 33 latach służby, i w okresie, w którym do służby powinny trafić ostatnie planowane jednostki wersji Block VI. Pozostałe w służbie starsze jednostki nadal zachowają zdolność do odpalenia maksymalnie 288 Tomahawków. Łącznie zaś z jednostkami wersji Block V i VI będzie to 1066 rakiet.
Okręty Ohio to nie tylko nosiciele Tomahawków
Nie wolno jednak zapominać, że Ohio w wersji SSGN pełnią rolę znacznie szerszą niż tylko nosiciela Tomahawków. To platformy wielozadaniowe, będące okrętami-matkami dla operatorów sił specjalnych i pojazdów bezzałogowych, podwodnymi węzłami wymiany i integracji danych wywiadowczych oraz stanowiskami dowodzenia.
Nie wiadomo dziś, co konkretnie w wersjach Block V i VI ma zastąpić pozostałe zdolności. Co prawda część Virginii może przenosić moduły Dry Deck Shelter dla płetwonurków, ale mają one w stosunku do typu Ohio znacznie ograniczone możliwości. Mniejsza jest także przestrzeń przeznaczona dla operatorów i ich wyposażenia. To luka, na zapełnienie której nie widać póki co pomysłu w oficjalnych informacjach o programie Virginia. A może ona okazać się dotkliwsza niż to się dziś wydaje.
Nie zmienia to faktu, że pod koniec lat trzydziestych amerykańska US Navy będzie dysponować dużą podwodną flotą zdolną do uderzeń na cele lądowe, w tym uderzeń hipersonicznych. Łącznie w blokach od I do VI planowanych jest 66 jednostek typu Virginia. Flota złożona z większej liczby jednostek będzie z oczywistych powodów także znacznie trudniejsza do zniszczenia, niż flota złożona z czterech dużych okrętów. Dziś zatopienie pojedynczego okrętu klasy Ohio obniżyłoby podwodną siłę ognia o mniej więcej jedną piątą, podczas gdy zatopienie pojedynczej jednostki typu Virginia niewiele zmieniłoby w bilansie możliwości US Navy.
Marynarka Wojenna USA przechodzi więc od koncentracji siły uderzeniowej w czterech wielkich nosicielach do rozproszenia jej na wielu mniejszych kadłubach, zyskując na przeżywalności i tracąc, przynajmniej na dekadę, na masie pojedynczej salwy. To zupełnie inna strategia, niż przyjęta pod naciskiem Białego Domu strategia dla floty nawodnej, w której docelowo królować miałyby wielkie okręty-arsenały typu Trump, które mają być „pancernikami XXI wieku”.