Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie możliwości eksportowe dla polskiej zbrojeniówki stwarza unijny Instrument SAFE.
- Które polskie technologie, od bezzałogowców po okręty, mają szansę na wielomilionowe kontrakty.
- Które polskie firmy zbrojeniowe mogą zwiększyć dzięki SAFE swój eksport.
Pierwszy etap alokowania pożyczek z unijnego Instrumentu SAFE za nami. W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Obrony Narodowej, głównie poprzez Agencję Uzbrojenia, podpisało ponad 60 umów o wartości prawie 120 mld zł. Zakontraktowano m.in. 146 bojowych wozów piechoty Borsuk, 96 armatohaubic Krab, samobieżne moździerze Rak, amunicję 155 mm czy bezzałogowce różnego rodzaju.
Grupa WB, PGZ, IcEye
Polska chce z SAFE pożyczyć 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. W ubiegłym tygodniu rozdysponowano ok. 120 mld zł. Co dalej?
Działania będą się toczyły na kilku płaszczyznach. W najbliższych tygodniach do KE zostanie przesłany nowy plan krajowy, czyli lista zakupów, które z tych pożyczek chcemy zrealizować. Pierwotny dokument trzeba zmienić przez działanie prezydenta Karola Nawrockiego, który w marcu zawetował ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. W wyniku weta, pożyczki z UE trafią do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego – zgodnie z ustawą o obronie ojczyzny – nie można bezpośrednio finansować zakupów dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji czy dla Ministerstwa Infrastruktury. Dlatego nowy plan skierowany do Komisji będzie w całości się składał z zakupów dla MON, a później z budżetu resortu obrony zostaną sfinansowane zakupy dla MSWiA czy projekty infrastrukturalne.
Czytaj więcej
Choć w ostatnich dniach podpisano kilkadziesiąt wartych prawie 120 mld zł umów na zakup uzbrojenia, na wzrost zdolności obronnych Polski przełoży s...
Jeśli chodzi o zawieranie kolejnych kontraktów, teraz przyjdzie czas na zawieranie umów wspólnych, czyli realizowanych przez więcej niż jedno państwo. To szansa na zwiększenie eksportu polskich firm. Jakich kontraktów można się spodziewać? Na pewno cieszyć może się Grupa WB. Jej latające bezzałogowce i amunicja krążąca trafią m.in. do Rumunii i Kanady, a wartość tych kontraktów będzie liczona w setkach milionów złotych. Ten drugi kraj nie bierze pożyczek od UE, a tylko korzysta z mechanizmu zakupowego.
Jakie spółki jeszcze skorzystają? Systemem antydronowym San zainteresowana jest m.in. Norwegia, której spółka Kongsberg ma obok Polskiej Grupy Zbrojeniowej czy gdyńskiego APS istotny wkład w jego produkcji. Z kolei Szwecja ma zakontraktować okręt Ratownik w PGZ Stoczni Wojennej. Ten zakup powiązany jest z naszym zakupem trzech okrętów podwodnych u szwedzkiego Saaba. Dla polskiej stoczni będzie to najpewniej największe zamówienie eksportowe.
Klienci na sprzęt z Polski mogą się też znaleźć na południu. Grecja sygnalizowała swoje zainteresowanie ciężarówkami z Jelcza, ale nie jest oczywiste, że ten zakup uda się zrealizować m.in. z powodu ograniczonych zdolności produkcyjnych. Za to wydaje się, że IcEye, spółka, która ma polskie korzenie i jest silnie obecna w naszym kraju, sprzeda Grecji satelity.
Czytaj więcej
W sobotę zostaną podpisane umowy na zakup bojowych wozów piechoty, armatohaubic, amunicji 155 mm i transporterów opancerzonych. Ich wartość to kilk...
Oczywistym kandydatem do sprzedaży eksportowej jest zestaw przeciwlotniczy Piorun, który jest produkowany przez skarżyskie Mesko. Ten produkt już znalazł kilku nabywców, a głównym ograniczeniem są obecnie zdolności produkcyjne, które w najbliższych latach mają być zwiększone.
Najtrudniej będzie o zamówienia eksportowe w pojazdach ciężkich, ponieważ produkująca np. bojowe wozy piechoty Borsuk Huta Stalowa Wola na skutek olbrzymich zamówień z MON oraz ograniczonych zdolności produkcyjnych de facto do 2030 r. nie będzie w stanie dostarczyć wiele ponad to, co ma już zakontraktowane. Tutaj wyjątkiem mogą być systemy minowania narzutowego Baobab, ale nie na podwoziach Jelcza. Tak czy inaczej, zakupy zbrojeniowe, na które ruszają państwa UE, posiłkując się pożyczkami z Instrumentu SAFE, są szansą na zwiększenie eksportu polskiej zbrojeniówki.
Zaliczka już jest. Kolejna transza z SAFE jesienią
My także będziemy „podłączać” się pod zakupy innych krajów. Wiadomo, że wspólnie z Hiszpanią chcemy zakupić latające cysterny – samoloty MRTT od Airbusa, ale mowa jest także o zakupie śmigłowców szkolno-bojowych.
Pierwsza zaliczka, ponad 25 mld zł, trafiła już do Polski. Kolejnej i to zapewne większej transzy kredytu z SAFE można się spodziewać po październiku, gdy Polska będzie musiała złożyć dokładny raport, jakie kontrakty podpisała i na jakim etapie jest realizacja tych umów. I to właśnie wtedy poznamy dokładne oprocentowanie tej transzy, ponieważ będzie ono zależeć od tego, jak oprocentowane będą europejskie obligacje. Zwyczajowo jest to ok. 1 punktu procentowego mniej niż obligacje polskie.
Jak podkreślała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, gdybyśmy „jakimś cudem” mogli nagle taniej pożyczyć samodzielnie, to oczywiście wtedy nie ma obowiązku korzystania z tej linii kredytowej. Spłata kapitału pożyczanego z instrumentu SAFE rozpocznie się po 10-letniej karencji i mamy na nią 35 lat.