Reklama

Program Orka i nowe fregaty. Nadchodzi duża zmiana w polskiej flocie

Środowe wodowanie Delfina, drugiego z serii okrętów rozpoznania radioelektronicznego, to kolejny przykład, że Marynarka Wojenna wreszcie schodzi z mielizny. Korzysta na tym także przemysł.

Publikacja: 14.01.2026 17:59

Uroczystość wodowania i chrztu drugiego z serii okrętów rozpoznania radioelektronicznego na terenie

Uroczystość wodowania i chrztu drugiego z serii okrętów rozpoznania radioelektronicznego na terenie Stoczni Remontowa Shipbuilding S.A. w Gdańsku. Okręty programu "DELFIN" powstają w ramach kontraktu zawartego przez Agencję Uzbrojenia z generalnym wykonawcą Saab Kockums AS, który zlecił ich budowę stoczni Remontowa Shipbuilding. Okręt otrzyma nazwę ORP Henryk Zygalski na cześć wybitnego polskiego matematyka i kryptologa, który w latach 30. XX wieku przyczynił się do złamania kodu niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma.

Foto: PAP/Marcin Gadomski

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie korzyści wynikają z wodowania kolejnych okrętów rozpoznania radioelektronicznego w Polsce?
  • Dlaczego rok 2026 jest kluczowy dla modernizacji Marynarki Wojennej?
  • Jak program Orka wpłynie na rozwój zdolności operacyjnych marynarki?
  • Jakie inwestycje są prowadzone w polskich stoczniach?
  • Jakie zmiany w wyposażeniu i zdolnościach operacyjnych oczekiwane są w polskiej Marynarce Wojennej do 2032 roku?

Uroczyste wodowanie i chrzest ORP Henryk Zygalski (na cześć świetnego kryptografa) odbyło się w samo południe w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding. To drugi okręt rozpoznania, który powstaje na podstawie umowy zawartej przez Agencję Uzbrojenia ze szwedzkim koncernem Saab Kockums pod koniec 2022 r. Szwedzi zlecili budowę Remontowa Shipbuilding, ale to oni odpowiadają za to najważniejsze wyposażenie elektroniczne. Planowo oba okręty mają być dostarczone najpóźniej w przyszłym roku i zapłacimy za nie prawie 3 mld zł.

Czytaj więcej

Gen. Michał Marciniak: Kupujemy okręty od Szwedów, bo ich oferta była najlepsza

Jednak to niejedyny okręt dla Marynarki Wojennej, który obecnie jest budowany w tej stoczni. W połowie grudnia wodowano szóstego niszczyciela min typu Kormoran II. Wodowanie piątego z tej serii odbyło się kilka miesięcy wcześniej. Te okręty wejdą do służby w przyszłym roku. Tak w grudniu mówił o tym wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. – To jest rok Marynarki Wojennej – niewątpliwie 2025 r. takim jest. Dotyczy zarówno modernizacji, transformacji, docenienia marynarzy, ale też budowy, a może przede wszystkim budowy, nowej architektury bezpieczeństwa w oparciu o basen Morza Bałtyckiego i państwa regionu. W zmieniającej się rzeczywistości, po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego, Morze Bałtyckie stało się obszarem z jednej strony rozwoju bezpieczeństwa, z drugiej aktów hybrydowej agresji – mówił polityk.

Na okrętach podwodnych skorzysta także przemysł

Potwierdzeniem wzmacniania kooperacji polsko-szwedzkiej jest niedawna decyzja polskiego rządu, że w ramach programu Orka trzy okręty podwodne za kilkanaście miliardów złotych kupimy właśnie od szwedzkiego Saaba. Z tym, że na te dostawy trzeba będzie poczekać aż do kolejnej dekady. Za to już w przyszłym roku do naszych marynarzy trafi tzw. gap-filler, czyli jednostka pomostowa. Będzie to okręt A17, którego nasi marynarze będą używać m.in. do tzw. podtrzymywania zdolności. Jedyny będący obecnie w służbie okręt podwodny to ORP Orzeł, który został zbudowany jeszcze w Związku Radzieckim.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Program ORKA nabiera tempa. Umowa z Saab coraz bliżej

Jak ma na tym skorzystać polski przemysł? – Przygotowując się do MRO (maintenance, repair and overhaul, czyli obsługa i serwisowanie – red.) nowych okrętów podwodnych, Polska Grupa Zbrojeniowa podpisywała porozumienia z wybranymi oferentami, w tym również z firmą Saab. Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego zawarliśmy porozumienie potwierdzające nasze zainteresowanie w zakresie multidomenowej współpracy obu firm przy projektach na rzecz bezpieczeństwa Polski i Europy – wyjaśniał „Rz” Jan Grabowski, wiceprezes zarządu PGZ. – Dziś, dzięki zebranemu doświadczeniu, nakładom inwestycyjnym i przede wszystkim kadrze PGZ Stoczni Wojennej, jesteśmy gotowi do włączenia się nie tylko w proces MRO szwedzkich okrętów podwodnych, gdy te już znajdą się na wyposażeniu polskiej Marynarki Wojennej, ale również okrętu wcześniejszego typu, tzw. gap-fillera – dodaje.

Inwestycje w polskie stocznie

Co może nawet bardziej istotne, w ramach tego międzyrządowego porozumienia Szwedzi powinni w Polsce zamówić okręt podobny do Ratownika, którego pierwszy egzemplarz PGZ Stocznia Wojenna właśnie buduje dla naszej marynarki. Tzw. palenie blach dla tego okrętu odbyło się w listopadzie 2025 r. i jak informuje armia, ma on wejść do służby w 2029 r.

I choć wartość kontraktu na Ratownika wynosi ok. miliarda złotych, to jest to kilkunastokrotnie mniej niż tego najważniejszego, jaki obecnie realizują polskie stocznie, czyli budowy trzech fregat w ramach programu Miecznik. Warty ponad 15 mld zł projekt realizuje PGZ Stocznia Wojenna we współpracy z brytyjskim Babcockiem. Okręty mają być dostarczone w latach 2029-2031, a przy ich budowie w stoczni, która jeszcze w 2017 r. była sprzedawana przez syndyka, doszło do dużych inwestycji.

Czytaj więcej

2026 będzie rokiem okrętów podwodnych i samolotów F-35

– Zbudowaliśmy jedną z najnowocześniejszych tego typu hal w Europie, co uniezależnia proces budowy od warunków atmosferycznych. Łączne inwestycje to nie więcej niż 2,5 proc. wartości kontraktu, czyli 300–400 mln zł, z czego spora część pochodziła ze środków własnych stoczni – tłumaczył nam Marcin Ryngwelski, prezes stoczni. – Są to jedne z najefektywniej zainwestowanych środków publicznych w obszarze obronności. Przekształcenie Stoczni Wojennej w zakład na miarę XXI wieku, który będzie później utrzymywał te fregaty, budował kolejne okręty i, mam nadzieję, serwisował również okręty podwodne, stanowi kluczowy element w systemie bezpieczeństwa państwa.

Reklama
Reklama

Wiadomo, że w najbliższym czasie, najpewniej ze środków pożyczonych z unijnego instrumentu SAFE, dojdzie także do zakontraktowania okrętu hydrograficznego i można zakładać, że także przy jego budowie polski przemysł będzie miał olbrzymi udział.

Jeśli zaś chodzi o Marynarkę Wojenną, to na początku kolejnej dekady, od 2032 r. będzie ona dysponować najnowocześniejszą flotą od dziesięcioleci. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach wzmocniona sprzętowo została także Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej (m.in. 4 śmigłowce AW101 i dwa samoloty Saab 340 AEW) i rozbudowywana jest także Morska Jednostka Rakietowa, to widać, że po co najmniej kilkunastu latach na mieliźnie, marynarze nareszcie złapali wiatr w żagle.

Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Modernizacja Sił Zbrojnych
Nowe Groty i karabiny wyborowe dla Wojska Polskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama