Brak porozumienia offsetowego, związanego z wartym 4,6 mld zł kontraktem na zakup 32 samolotów F-35A Lightning II, rozczarował wiele firm. Nie składają jednak broni. W tym tygodniu szefowie Lobby napisali w tej sprawie do Georgette Mosbacher, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce.
Czytaj także: Kontrakt na F-35 podpisany. „Wzmocni nasze bezpieczeństwo”
PLP nie pogodziło się z decyzją o rezygnacji z żądań offsetowych wobec Lockheed Martin, producenta supermyśliwców 5. generacji. W obszernym raporcie PLP już w zeszłego roku uzasadniało konieczność podniesienia kwestii inwestycji kompensacyjnych w negocjacjach samolotowego kontraktu.
Pozorne oszczędności
Dziś analitycy stowarzyszenia kwestionują wyliczenia MON, że odstąpienie strony polskiej od oczekiwań offsetowych pozwoliło obniżyć cenę samolotów F-35 o okrągły 1 mld dol.
F-35A Lightning II. Fot./Andrzej Kiński
– Przy zawieraniu kontraktu nie zostały, niestety, uwzględnione ważne interesy Polski – przypomina PLP.
Czytaj także: MON: offset za F-35 okazał się zbyt kosztowny
W liście do ambasador Mosbacher prof. Paweł Soroka, koordynator stowarzyszenia tłumaczy, że „jeśli uwzględnimy koszty serwisowania i remontów za granicą przez kilkadziesiąt lat (głównie w USA), a w przyszłości będziemy musieli zapłacić za modernizację tego samolotu, to brak długofalowych potencjalnych zysków i korzyści, wynikających z wdrożenia w Polsce najnowszych technologii, co przyniósłby offset, „to głęboko niesłuszne są stwierdzenia, że bez offsetu zyskujemy co najmniej miliard dolarów dzięki niższej cenie sprzedaży maszyn. Symulacje przeprowadzone przez ekonomistów z PLP wskazują, że stracimy jako Polska nawet kilka miliardów dolarów. Czyli de facto dopłaciliśmy te kilka mld dol. do ceny żądanej przez producentów F-35 Lightning II”.
Porozumienie ostatniej szansy
Prof. Soroka powtarza, nie tylko w korespondencji do pani ambasador USA, ale też w raportach słanych wcześniej m.in. do wicepremiera Jacka Sasina, szefa nadzorującego dziś zbrojeniówkę resortu aktywów państwowych, że offset to dziś element racji stanu RP. Dlaczego?
– Najbardziej niepokoi, że w przypadku wystąpienia kryzysu międzynarodowego czy konfliktu wojennego, będziemy musieli wywozić F-35 zagranicę aby tam je serwisować i remontować! – wyjaśnia prof. Soroka.
Czytaj także: Polska kupuje F-35. Co to oznacza dla Sił Powietrznych?
Rozczarowania brakiem kompensat i inwestycyjnych zobowiązań nie kryją także związkowcy sektora obronnego.
F-35A Lightning II. Fot./Andrzej Kiński
– Dla zbrojeniówki offset to jedyny sposób na zdobycie amerykańskich technologii, które normalnie są poza naszym zasięgiem. Wiadomo, że nigdy nie zostałyby nam przez koncerny z USA sprzedane – mówi Paweł Janas, szef Federacji Związków Zawodowych Przemysłu Specjalnego.
W piśmie do amerykańskiej ambasador w Warszawie PLP domaga się zatem, by w miejsce nieuwzględnionych oczekiwań offsetowych koncerny z USA rzetelnie zrealizowały przynajmniej podpisane ostatnio (23 stycznia tego roku) porozumienia w sprawie współpracy koncernu Lockheed Martin z Polską Grupą Zbrojeniową.
W łańcuchu dostaw Lockheeda
Przypomnijmy. Lockheed Martin i spółki PGZ porozumiały się, że będą współdziałać przy obsłudze i naprawach eksploatowanych w polskich Siłach Zbrojnych wielozadaniowych samolotów F-16 i transportowcach C-130 Hercules.
Czytaj także: Wszystkie grzechy F-35
Specjalnie powołane grupy robocze ekspertów obydwu firm zaplanują także współpracę w programach rozwoju bezzałogowych systemów latających następnej generacji.
MON sygnalizowało już wcześniej zainteresowaniem nowymi bojowymi dronami ( tzw. “lojalnymi skrzydłowymi” ) towarzyszącymi supermyśliwcom F-35. Ich zakup przewiduje modernizacyjny Program “Harpi Szpon”.
F-35A Lightning II. Fot./Andrzej Kiński
PLP w liście do ambasador Mosbacher oczekuje, że umowy, które zwykle wcześniej pozostawały wyłącznie na papierze zostaną zrealizowane. Chodzi m.in. o współdziałanie przy budowaniu centrów obsługi starszych samolotów w oparciu o przemysłowy potencjał PGZ. W liście mowa także o pogłębieniu współpracy i włączeniu polskich firm w globalny łańcuch dostaw Lockheeda Martina.
Amerykański koncern miałby także otworzyć możliwości eksportu produktów PGZ poprzez relacje ze swoimi klientami w ponad 50 krajach na świecie.