Węgrzy 12 kwietnia pójdą do urn w wyborach, które po raz pierwszy od 2010 roku mogą doprowadzić do odsunięcia od władzy rządu Viktora Orbána. Niezależne sondaże od miesięcy dawały przewagę opozycyjnej Tiszy Pétera Magyara – choć zawiłości węgierskiej ordynacji wyborczej sprawiają, że nawet zwycięstwo w głosowaniu niekoniecznie przełoży się na zmianę rządzącej Węgrami partii.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Węgrzy uwierzyli w rewolucję. Ostatnie sondaże fatalne dla Orbána

Przedwyborczą atmosferę podgrzały dwa ciekawe wydarzenia. Najpierw sondaż Instytutu Publicus z początku kwietnia, z którego wynikało, że ponad połowa Węgrów obawia się sfałszowania wyborów, przy czym dwie trzecie wyraźnie wskazało, że spodziewa się tego po rządzącej partii Fidesz. Z kolei 79 procent ankietowanych podejrzewa niejawną ingerencję zagranicznych służb w przebieg wyborów.

Węgierska armia nie chce służyć celom politycznym

Ciekawsze było jednak drugie wydarzenie. Na niecałe dwa tygodnie przed datą głosowania kapitan Szilveszter Palinkas – czynny oficer węgierskich sił zbrojnych, były żołnierz jednostki specjalnej, a do niedawna twarz rządowej kampanii rekrutacyjnej – udzielił portalowi Telex.hu wywiadu, który wstrząsnął węgierską opinią publiczną. Węgierski oficer stwierdził wprost, że wojsko przeżywa kryzys moralny na bezprecedensową skalę. Wśród żołnierzy narastać ma niezadowolenie i chęć odejścia ze służby.

Preferencje wyborcze na Węgrzech (stan na 30 marca)

Preferencje wyborcze na Węgrzech (stan na 30 marca)

Foto: PAP

Palinkas skrytykował ministra obrony Kristófa Szalaya-Bobrovniczky'ego, uznając go za „najgorszego w historii Węgierskich Sił Zbrojnych”. Wymienił też konkretne działania, które jego zdaniem mają wpływ na stan armii: zniesienie wynagrodzeń za nadgodziny i likwidację dodatków do pensji, postępującą centralizację decyzji, która paraliżuje dowodzenie na niższych szczeblach, pogarszające się warunki bytowe w koszarach i niedostateczne wyposażenie.

Były żołnierz jednostki specjalnej skrytykował też upolitycznienie sił zbrojnych i stwierdził, że prorosyjski kurs rządu w kwestii Ukrainy wzbudza wśród sojuszników z NATO poważne pytania o lojalność Budapesztu. Węgierscy żołnierze – jak relacjonował – spotykają się podczas ćwiczeń sojuszniczych z pytaniami wprost: po której stronie stoją ich przełożeni? To w praktyce pytanie o wiarygodność węgierskich zobowiązań sojuszniczych.

Węgry blokują żołnierzom możliwość odejścia ze służby w związku z zagrożeniem wojennym

Co szczególnie wymowne – oficer przyznał, że próbował odejść z wojska już rok wcześniej, lecz jego rezygnacja została odrzucona z powodu obowiązującego stanu zagrożenia wojennego, który prawnie blokuje żołnierzom możliwość odejścia ze służby. Ostrzegł, że wielu jego kolegów pozostaje w mundurach wyłącznie z przymusu prawnego i może masowo odejść do cywila, gdy tylko ograniczenia zostaną zniesione. To zaś groziłoby drastycznym spadkiem gotowości operacyjnej całej armii.

To bodaj pierwsze takie wystąpienie przedstawiciela wojska. Sam zainteresowany wytłumaczył powody swojego dotychczasowego milczenia oraz to, dlaczego zdecydował się zabrać głos właśnie w tym momencie: podkreślił, że powodem jest niepokojąca „przepaść między optymistycznym wizerunkiem prezentowanym w oficjalnych komunikatach a rzeczywistością, w jakiej żyją żołnierze”.

Nie należy zapominać, że nadal jest to głos pojedynczego oficera, który niekoniecznie musi odzwierciedlać poglądy szerszego grona wojskowych. Niemniej wywiad, który ukazał się na dziesięć dni przed wyborami, natychmiast stał się elementem kampanii. To doskonały pretekst, by przyjrzeć się siłom zbrojnym Węgier nieco bliżej.

Wielki program odbudowy Węgierskich Sił Zbrojnych

Aby zrozumieć, czym są dziś siły zbrojne Węgier, musimy cofnąć się do roku 2017, kiedy rząd Viktora Orbána uruchomił ambitny program modernizacji wojska pod nazwą „Zrínyi 2026”. Nazwa nawiązuje do Miklósa Zrínyiego – siedemnastowiecznego poety, dowódcy i pierwszego węgierskiego teoretyka wojskowości, który propagował ideę stałej armii opartej na szerokich masach społecznych. Symbolika nieprzypadkowa: program miał przywrócić Węgrom podmiotowość obronną po dekadach degradacji sił zbrojnych.

Czytaj więcej

Dziennikarz „Rz” zobaczył, jak wyglądają Węgry Orbána. W Budapeszcie ludzie śpią na ulicy

Warto też podkreślić, że Węgrzy realnie zabrali się za modernizację swojej armii znacznie wcześniej niż uczyniły to inne państwa wschodniej flanki NATO. I tak np. w Polsce na poważnie modernizację Wojska Polskiego zaczęto traktować dopiero po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Dopiero wtedy skończyło się w Polsce mówienie o modernizacji, a zabrano się za rzeczywiste działanie, chociaż trzeba też przyznać, że polski budżet obronny zaczął rosnąć już po 2014 roku, kiedy nastąpiła aneksja przez Rosję ukraińskiego Krymu. 

Główne założenia węgierskiego programu były jasne: coroczny wzrost budżetu obronnego o 0,1 proc. PKB, aż do osiągnięcia progu 2 proc. PKB w 2026 roku, zwiększenie liczebności armii zawodowej do blisko 38 tysięcy żołnierzy oraz budowa zaplecza rezerwistów liczącego 20 tysięcy ochotników.

Równocześnie zaplanowano wymianę całego postsowieckiego sprzętu na nowoczesne uzbrojenie zachodnie (głównie niemieckie) i odbudowę krajowego przemysłu zbrojeniowego. W 2026 roku, z perspektywy sprzętu i struktury, program można uznać za zrealizowany w znacznej mierze.

1. Brygada Pancerna, czyli pancerna „piąstka” Madziarów

Sercem węgierskich wojsk lądowych (Magyar Szárazföldi Haderő) jest dziś 1. Brygada Pancerna „György Klapka” stacjonująca w Tata. 12 grudnia 2025 roku odbyła się tam uroczystość odbioru ostatniej partii niemieckich czołgów Leopard 2A7HU – zamówionych jeszcze w grudniu 2018 roku w liczbie 44 egzemplarzy, razem z 24 samobieżnymi niemieckimi haubicami PzH 2000 kalibru 155 mm. Wszystko to w ramach kontraktu o wartości szacowanej na 1,6–1,8 miliarda euro.

Szef węgierskiego sztabu gen. broni Gábor Böröndi ocenił przyjęcie Leopardów jako „milowy krok naprzód w skali ostatniego 40-lecia” – co w przypadku armii, która przez dekady operowała na czołgach T-72M1 z ery sowieckiej (30–40 wozów w linii, do 160 w rezerwie), nie jest przesadą.

Czytaj więcej

Król jest tylko jeden. Ten czołg dominuje w Europie

Węgierski wariant Leoparda 2A7HU wyróżnia się wzmocnionym opancerzeniem stropu wieży, nowym systemem kierowania ogniem z tzw. autotrackerem (czyli automatycznym śledzeniem celu) oraz panoramicznym przyrządem obserwacyjno-celowniczym PERI RTWL.

Uzupełnienie floty nowych Leopardów w zmodyfikowanym wariancie A7 stanowi 12 starszych Leopardów 2A4, przeznaczonych wyłącznie do szkolenia nowych czołgistów. Zaplecze techniczne tworzą pochodzące z Niemiec wozy zabezpieczenia WiSENT 2 oraz mosty towarzyszące Leguan 2HU.

Niemieckie Rysie z węgierskiej fabryki

Drugim filarem węgierskiej armii jest 30. Brygada Piechoty Zmechanizowanej w Hódmezővásárhely. To nowo sformowana jednostka, która stała się głównym użytkownikiem niemieckich wozów bojowych piechoty Lynx KF41 (pol. Ryś). Węgrzy mają docelowo otrzymać 218 egzemplarzy tego pojazdu, z czego znaczna część produkowana jest lokalnie w fabryce Rheinmetall w Zalaegerszeg.

To kluczowa różnica między polskimi i węgierskimi programami modernizacyjnymi. Polska, która pozyskała dotychczas ponad 500 nowych czołgów, ani jednego z nich nie wyprodukowała ani nie zmontowała lokalnie. Wszystkie powstały albo w zakładach w Korei Południowej (czołgi K2), albo w USA (czołgi rodziny Abrams). Jedynie bojowe wozy piechoty produkowane są – co trzeba podkreślić – na niewielką, póki co, skalę w Polsce, co jest o tyle oczywiste, że są polskiej konstrukcji (BWP Borsuk). Linia produkcyjna K2 dopiero w Polsce powstaje.

Czytaj więcej

Giganci zbrojeniowi nie spieszą się do Kijowa. Ukraina buduje sama

Zakład stworzony na Węgrzech przez niemiecki Rheinmetall jako joint venture z węgierskim udziałem odpowiada za produkcję 172 z 218 zamówionych wozów Lynx i wytwarza siedem różnych wariantów tego pojazdu – od standardowego bojowego wozu piechoty, przez wóz dowodzenia, moździerz samobieżny 120 mm, wóz ewakuacji medycznej, aż po wariant przeciwlotniczy ze zintegrowanym systemem Skyranger 30.

Na początku 2025 roku 1. Batalion Grenadierów brygady dysponował 45 wozami i zbliżał się do osiągnięcia gotowości operacyjnej. Docelowo Lynxy mają znaleźć się na wyposażeniu wszystkich trzech batalionów brygady, zastępując całkowicie BTR-80 i BTR-80A. Koniec dostaw planowany jest na 2030 rok.

Lynx KF41 to pojazd gąsienicowy, z armatą automatyczną kalibru 30/35 mm zdolną do strzelania amunicją programowalną, pociskami Spike-LR/LR2 w wieżowej wyrzutni i napędem o mocy 1140 KM pozwalającym rozwinąć prędkość do 70 km/h. W wersji bojowego wozu piechoty zabiera trzech członków załogi i ośmiu żołnierzy desantu.

Tureckie transportery dla węgierskiej piechoty i Himarsy dla artylerii

Największa węgierska jednostka piechoty to 5. Brygada „István Bocskai” z Debreczyna, która wciąż operuje na starszych transporterach, zastępowanych przez kołowe pojazdy Gidrán (MRAP – Mine Resistant Ambush Protected, typ wojskowych pojazdów opancerzonych o zwiększonej odporności na miny i zasadzki), czyli turecki Ejder Yalçın w wersji dostosowanej do węgierskich standardów. Docelowo ma ich być łącznie ponad 300 sztuk, z czego 100 jest już w służbie. Brygada ta tradycyjnie wydziela kontyngenty do misji zagranicznych.

Zestaw HIMARS

Zestaw HIMARS

Foto: PAP

Opisane siły uzupełnia system jednostek wsparcia sił lądowych, który tworzą 24. Pułk Rozpoznawczy „Gergely Bornemissza” z Debreczyna, wyposażony w drony i lekkie pojazdy opancerzone, oraz 37. Pułk Inżynieryjny „Ferenc Rákóczi II” z Szentesu, odpowiedzialny za przeprawy i wsparcie techniczne i inżynieryjne. Całość podlega Dowództwu Wojsk Lądowych z siedzibą w Székesfehérvárze.

Na horyzoncie pojawia się też kolejny zakup. W listopadzie 2025 roku węgierski minister obrony potwierdził toczące się z USA rozmowy w sprawie zakupu wyrzutni rakietowych M142 HIMARS. Potencjalnie 20–24 sztuk, które zastąpiłyby dawno wycofane poradzieckie BM-21 Grad. W marcu 2026 roku czeski holding zbrojeniowy CSG, który przejął 49 proc. udziałów w węgierskiej firmie 4iG Space & Defense Technologies, zaproponował integrację modułu HIMARS na podwoziu czeskich ciężarówek Tatra. Przy niewielkiej zamawianej liczbie pojazdów byłoby to rozwiązaniem korzystnym kosztowo. Zakup w najlepszym scenariuszu może zostać zrealizowany jednak dopiero w perspektywie 3–5 lat.

Specjalsi, czyli elita węgierskiej armii

Siły lądowe uzupełnia komponent wojsk specjalnych. Na Węgrzech jest nim 2. Brygada Operacji Specjalnych „Árpád Bertalan” stacjonująca w Szolnoku, w tym samym kompleksie, w którym znajduje się węgierska baza śmigłowców. Specjalsi operują w ścisłej kooperacji ze śmigłowcami H225M produkcji europejskiego Airbusa, w wersji dostosowanej do misji SOF (Special Operations Forces, czyli misji Sił Operacji Specjalnych). Zapewnia to brygadzie natychmiastową mobilność powietrzną. Brygada składa się z kilku grup operacyjnych funkcjonalnie zbliżonych do amerykańskich „zielonych beretów”, uzupełnionych o komponent wsparcia.

Żołnierze brygady są uważani za elitę regionu. Ściśle współpracują ze strukturami NATO i prowadzą wspólne ćwiczenia z amerykańskimi partnerami. Wyposażenie jest stosunkowo nowoczesne: specjalistyczne pojazdy Polaris, lekkie wozy uderzeniowe, karabinki CZ Bren 2 produkowane na licencji przez zakład HM Arzenal oraz działa bezodrzutowe Carl Gustaf M4 szwedzkiej firmy Saab. Dostawę ostatniej partii tych lekkich, 6,7-kilogramowych systemów szwedzkich kalibru 84 mm zakończono w grudniu 2024 roku, zamykając kontrakt z 2018 roku i zastępując poradzieckie RPG-7.

To właśnie w tej formacji służył kapitan Szilveszter Palinkas – co nadaje jego słowom o kryzysie moralnym szczególną wagę. Jeśli frustracja sięga jednostek specjalnych, uznawanych za najbardziej zmotywowany segment armii, problem jest poważniejszy niż mogłoby się wydawać.

Węgrzy mają swoje wojska obrony terytorialnej

Podobnie jak w Polsce wojska lądowe uzupełniają siły WOT (Wojska Obrony Terytorialnej), tak i na Węgrzech regularna armia wspierana jest przez struktury obrony terytorialnej.

Węgierska obrona terytorialna podzielona jest na siedem pułków obrony terytorialnej rozmieszczonych w poszczególnych komitetach (odpowiedniku polskich województw), odpowiedzialnych za ochronę infrastruktury krytycznej i wsparcie wojsk regularnych. Ich obecna liczebność jest raczej niewielka. Węgrzy planują jednak zwiększenie ich liczebności.

To głównie te jednostki Viktor Orbán zaczął wykorzystywać do celów politycznych jeszcze przed wyborami. Pod koniec lutego 2026 roku premier polecił rozmieścić armię wokół infrastruktury energetycznej na wschodzie kraju, oznajmiając w Radio Kossuth: „Zaatakowali nas” – i kierując oskarżenia pod adresem ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. W pierwszych dniach kwietnia sprawa powróciła w nowej odsłonie.

Czytaj więcej

Vucić: Znaleziono ładunki wybuchowe przy gazociągu Balkan Stream. Orban zwołuje radę obrony

Po odkryciu materiałów wybuchowych przy gazociągu w Serbii Viktor Orbán zwołał nadzwyczajną Radę Obrony i skierował wojsko do ochrony infrastruktury gazowej na południu kraju. Retoryka zagrożenia wojennego stała się jednym z głównych narzędzi kampanii. Tym skuteczniejszym, że – jak się okazało – prawnie uniemożliwia żołnierzom odejście ze służby.

Szwedzkie Gripeny pilnują węgierskiego nieba

Podobnie jak wojska lądowe, również węgierskie siły lotnicze nie są zbyt liczne. Są za to w miarę nowocześnie wyposażone.

Siły powietrzne Węgier (Magyar Légierő) operują z trzech baz. Centrum stanowi 59. Baza Lotnicza „Szentgyörgyi Dezső” w Kecskemét, w której stacjonuje 1. Eskadra Myśliwska „Puma” z 18 szwedzkimi myśliwcami JAS-39C/D Gripen: 12 jednomiejscowych wersji C i parą dwumiejscowych D z oryginalnego leasingu, które uzupełniono o 4 zakupione dodatkowo egzemplarze wersji C.

Czytaj więcej

Gripeny wlecą do Ukrainy. Mogą być tam montowane

Pierwotna umowa dzierżawy 14 maszyn od Szwecji pochodzi z 2001 roku. Samoloty dostarczono w latach 2006–2007. Kontrakt leasingowy kończy się w 2026 roku. Po wygaśnięciu leasingu wszystkie maszyny przechodzą na własność Węgier.

Cztery dodatkowe Gripeny C zakupiono w lutym 2024 roku. Viktor Orbán poinformował o tym zakupie podczas wspólnej konferencji z premierem Szwecji tuż przed węgierskim głosowaniem nad akcesją Sztokholmu do NATO.

Warto wiedzieć, że eskadra ta chroni nie tylko węgierską przestrzeń powietrzną, ale też słoweńską – na mocy umowy z 2014 roku – oraz uczestniczy w rotacjach Baltic Air Policing (ochrona przestrzeni powietrznej państw bałtyckich), choć z uwagi na prorosyjski kurs Budapesztu misje te bywają źródłem dyplomatycznych napięć wewnątrz Sojuszu.

Transport, śmigłowce i szkolenie lotnicze

W tej samej bazie stacjonuje eskadra transportowa operująca na samolotach Airbus A319 (dwie maszyny do transportu strategicznego), dwóch samolotach VIP Dassault Falcon 7X oraz dwóch maszynach Embraer KC-390, które pełnią rolę tankowców powietrznych i samolotów transportu medycznego.

W tej samej bazie stacjonuje eskadra szkolenia taktycznego z odrzutowcami L-39NG Skyfox, która ma składać się z 12 maszyn, w tym 8 w wersji szkolenia zaawansowanego i 4 w wersji rozpoznawczej. Samoloty te zamówiono na mocy kontraktu z kwietnia 2022 roku po to, aby zastąpić wysłużone szkolne samoloty L-39 Albatros. Pierwsze trzy egzemplarze przekazano bazie w Kecskemét w maju 2025 roku. Dostawy pozostałych trwają.

Wspomniana już wcześniej baza śmigłowców w Szolnoku to z kolei centrum operacji śmigłowcowych. W lutym 2026 roku oficjalnie zakończono w niej eksploatację radzieckich śmigłowców szturmowych Mi-24. W ich miejsce weszły do służby śmigłowce Airbus H145M (20 sztuk), które zapewniają lekkie wsparcie, rozpoznanie oraz misje SAR (Search and Rescue – Poszukiwanie i Ratownictwo), oraz Airbus H225M (16 sztuk), zapewniające ciężki transport i zabezpieczenie operacji specjalnych. Obie maszyny wyposażone są w systemy uzbrojenia, które umożliwiają prowadzenie uderzeń na cele naziemne.

Czytaj więcej

Śmigłowce caracal dla kolejnych klientów. Słowa Macierewicza wciąż odbijają nam się czkawką

Ostatnia baza, czyli Baza Pápa, pełni rolę węzła NATO. Stacjonuje tam HAW (Heavy Airlift Wing, czyli Skrzydło Ciężkiego Transportu Lotniczego) – to międzynarodowa jednostka operująca trzema samolotami C-17 Globemaster III, które służą potrzebom 12 państw uczestniczących w programie SAC (Strategic Airlift Capability, czyli Zdolność Strategicznego Transportu Lotniczego). Choć maszyny noszą węgierskie oznaczenia rejestracyjne, są faktycznie wspólnym zasobem sojuszniczym.

Obronę przeciwlotniczą zapewnia sprawdzony na Ukrainie NASAMS

Zmieniła się także węgierska obrona przeciwlotnicza. Jej modernizacja to jeden z bardziej kompletnych rozdziałów programu Zrínyi, chociaż Węgrzy nie budują tak kompleksowego, wielowarstwowego systemu jak Polska z jej systemami Wisła, Narew i Pilica.

Czytaj więcej

Sondaż: Co trzeci Polak uważa, że Polska nie jest gotowa do odparcia ataku dronów

Węgrzy podpisali kontrakt na siedem zestawów NASAMS (National Advanced Surface-to-Air Missile System, pol. Narodowy Zaawansowany System Rakiet Ziemia-Powietrze) 12 sierpnia 2020 roku z amerykańskim Raytheonem i norweskim Kongsberg Defence & Aerospace. Umowa opiewała na 410 milionów euro. Systemy NASAMS są intensywnie i z dużymi sukcesami wykorzystywane przez Siły Zbrojne Ukrainy w trakcie trwającej wojny z Rosją.

Pierwsze dwa zestawy ogniowe dla Węgier przekazano 205. Pułkowi Obrony Przeciwlotniczej w Győr w październiku 2023 roku. Kolejne cztery dotarły w 2024 roku, a ostatni zestaw w 2025 roku. Umożliwiło to wycofanie szesnastu przestarzałych zestawów produkcji sowieckiej (system 2K12 Kub), które służyły węgierskiej armii od dekad.

Węgry otrzymały wariant NASAMS 3, czyli najnowocześniejszą dostępną wersję systemu. Jako pierwsze państwo w NATO otrzymały też pociski AMRAAM-ER o wydłużonym zasięgu (AIM-120C-8). Łącznie zamówiono 240 kierowanych pocisków AIM-120 AMRAAM, w tym 60 w wersji ER. System może zwalczać cele na dystansie do około 30–60 km.

Pocisk powietrze-powietrze AIM-120D3

Pocisk powietrze-powietrze AIM-120D3

Foto: PAP

Jedna bateria NASAMS składa się z sześciu wyrzutni, radaru AN/MPQ-64F1 Improved Sentinel, pojazdu dowodzenia z łączem danych Link 16 oraz głowicy optoelektronicznej i jest zdolna do jednoczesnego zwalczania do 36 celów powietrznych, w tym samolotów, śmigłowców i pocisków manewrujących. Całość jest integrowana z centrum operacyjnym SAMOC (Surface-to-Air Missile Operations Centre, pol. Centrum Operacyjne Rakietowej Obrony Powietrznej) zamówionym u Airbusa w 2018 roku, które zarządza obrazem sytuacji powietrznej nad krajem i jest w pełni kompatybilne z systemami NATO. Zestaw sensorów uzupełniają radary EL/M-2084 oparte na technologii izraelskiego systemu Iron Dome, rozmieszczone w punktach radiolokacyjnych m.in. w Bánkút, Medinie i Kup. Nad całością czuwa Centrum Dowodzenia i Kontroli Ruchu Lotniczego w Veszprém.

Węgierska armia AD 2026: Broń gotowa, żołnierze sfrustrowani

Węgierskie siły zbrojne przechodzą w ostatnich latach proces głębokiej modernizacji, pozwalający zerwać z poradzieckimi technologiami i wyposażeniem. Tworzona armia jest niewielka, w porównaniu z innymi państwami NATO, ale bardzo nowoczesna.

Wyraźnie widać, że polityka budowania morale armii na poczuciu stałego zagrożenia – co od lat uskuteczniał węgierski rząd – jest do tego daleko niewystarczająca

Liczebność sił zbrojnych nie daje Węgrom gwarancji stawienia dłuższego skutecznego oporu wobec jakiejkolwiek agresji bez znaczącego wsparcia państw Sojuszu już od pierwszych godzin agresji. To sytuacja inna od tej, w której znajduje się Polska, będąca w trakcie tworzenia „trzeciej najliczniejszej lądowej armii NATO” (zaraz po USA i Turcji) i buduje dostateczne zdolności, by samodzielnie stawiać opór przez czas wystarczający do zmobilizowania swoich sił przez sojuszników (co może zająć nawet 30 dni).

Tym, co Węgrów powinno jednak szczególnie niepokoić, jest rzeczywiste nastawienie żołnierzy służących w węgierskich jednostkach. Morale jest czynnikiem, który na polu walki ma niejednokrotnie większe znaczenie niż najlepsze nawet wyposażenie. Wyraźnie widać, że polityka budowania morale armii na poczuciu stałego zagrożenia – co od lat uskuteczniał węgierski rząd – jest do tego daleko niewystarczająca. Nie ma też wątpliwości, że z „niewolników” w służbie nie ma dobrych żołnierzy. Niezależnie od wyniku wyborów, węgierski rząd ma problem, który nie zniknie razem z kartami do głosowania. Problem, który Węgrzy będą musieli szybko rozwiązać.