Domagalski-Łabędzki: Polskie spółki chcą jak najwięcej z Wisły

Radosław Domagalski-Łabędzki, członek zarządu PGZ. Fot./materiały prasowe

Musimy być nadzwyczajnie zmobilizowani do tego żeby zakończyć negocjacje w taki sposób, aby odpowiadały interesom ekonomicznym Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mówi Radosław Domagalski-Łabędzki, członek zarządu PGZ.

W ramach pierwszej fazy programu Wisła dyskutujecie ze stroną amerykańską o kształcie offsetu. Jak wyglądają te negocjacje?

Jesteśmy rozczarowani niektórymi propozycjami firm amerykańskich. Kompetencje, które mieliśmy pozyskać, okazują się karykaturą zobowiązania offsetowego. Musimy przecież nabyć pewne funkcjonalności. Czasem Amerykanie proponują rozwiązania, które nie mają żadnej funkcji użytkowej. Mówiąc wprost: chcą dać jak najmniej.

Mniej lub bardziej oficjalnie partnerzy z USA sygnalizują, że kłopoty leżą po stronie PGZ.

Zawsze najłatwiej powiedzieć, że offsetobiorca nie jest gotów do offsetu. Amerykanie zamawiali zresztą elementy do systemu Patriot w polskich spółkach jeszcze przed zawarciem umowy. Wówczas jakoś problemów nie było.

Czyli tak naprawdę w jakiej fazie negocjacji jesteśmy?

W zakresie realizacji uzgodnień do umów o wykonanie zobowiązań offsetowych jesteśmy w fazie końcowej. Wynika to z terminów, do których zobowiązali się nasi partnerzy. Te terminy są nieodległe. Mówimy o tygodniach, a nie o miesiącach.

Powtórzę jednak pytanie: czy PGZ jest przygotowany do rozwiązań offsetowych? Przedstawiciele strony amerykańskiej także na łamach „Rzeczpospolitej” mówili o swoich wątpliwościach.

Trudno to komentować w sposób jednoznaczny, gdyż głosy pochodzące od naszych partnerów amerykańskich nie do końca są określone. My w prowadzonych rozmowach tego nie słyszymy. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach tempo negocjacji znacznie wzrosło, zostały powołane zespoły zadaniowe do wypracowania stanowiska. Wydaje nam się, że komunikacja jest na bardzo wysokim poziomie. Ale jak to w końcówce negocjacji pojawiają się różne głosy. My też zastanawiamy się, jak interpretować pewne zachowania naszych amerykańskich partnerów. To wszystko sprawia, że musimy być nadzwyczajnie zmobilizowani do tego żeby zakończyć negocjacje w taki sposób, aby odpowiadały interesom ekonomicznym Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Co to znaczy?

Nabieram przekonania, że kształt offsetu jest w niektórych zagadnieniach nie tylko nie znany opinii publicznej, ale również naszym partnerom z USA. Na przykład różnica między starym i nowym prawem offsetowym. Nowe zasady – obowiązujące zresztą już od kilku ładnych lat – nie mają charakteru kompensacyjnego dla całego polskiego przemysłu tak jak to było przy F-16. Teraz ma zyskać przemysł zbrojeniowy, nabywając określone zdolności i kompetencje. PGZ musi pozyskać te zdolności i to jest przedmiotem zobowiązań offsetowych. Równolegle jest kwestia zabezpieczenia interesu ekonomicznego, czyli mówiąc wprost chcemy maksymalizować nasze korzyści. Tutaj podstawowe znaczenie mają kompetencje dotyczące utrzymania i serwisowania sprzętu nabytego za miliardy dolarów. To zapewni nam zwrot z inwestycji, które musimy ponieść w związku z nabyciem tych zdolności. Wartościowo są to inwestycje dosyć znaczące i musimy pozyskać na nie finansowanie.

Czy macie to finansowanie?

Zdajemy sobie sprawę ze skali inwestycji, które musimy ponieść w związku z programem offsetowym. Prowadzimy działania prowadzące do uzyskania finansowania. Jest to sprawa, która jest naszym zobowiązaniem i nie powinna interesować strony amerykańskiej w jaki sposób pozyskamy finansowanie. Doskonale rozumiemy ciążące na nas obowiązki.

Zarzuty wobec PGZ są również takie, że koncern nie poradzi sobie z transferem technologii.

Ten argument jest z gruntu nieprawdziwy w sytuacji, kiedy partnerom amerykańskim proponujemy rozwiązania, które pozawalają ograniczyć ryzyko wynikające z różnic kultury organizacyjnej czy w ogóle sposobu prowadzenia biznesu. Od pewnego czasu proponujemy rozwiązania, które są w stanie w bardzo istotnym stopniu te bariery zmniejszyć. To powoduje, że używanie tego argumentu przez stronę amerykańską traci na znaczeniu. Uważam, że nasze propozycje dają ogromną szansę polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu na tzw. upgrade  technologiczny, a firmom z USA dają gwarancję, że różnego rodzaju nieefektywności nie będą obciążać naszej współpracy.

To jakie są szanse na sprawne zakończenie negocjacji offsetowych?

Od obu stron powinno się wymagać maksymalnej koncentracji i działania w dobrej wierze. Z dobrą wolą zawarcia umów, które odzwierciedlają intencje czy zapisy z umów offsetowych i listów intencyjnych. Bezwzględnie musimy się opierać na aktach prawnych, które zostały podpisane wcześniej. Jednocześnie trzeba pamiętać, że negocjacje offsetowe nie mogą prowadzić do tego, żeby nasi partnerzy próbowali maksymalizować swoje korzyści ekonomiczne. Muszą zrealizować zobowiązania, które sami przyjęli. Z drugiej strony niezwykle ważna jest komunikacja, częstotliwość spotkań, które powodują, że się lepiej rozumiemy. To się zaczęło dziać w ostatnim czasie. Spotykam się regularnie z naszymi parterami.

Jaki jest możliwy najgorszy scenariusz?

Wszyscy chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w których założone terminy w umowach offsetowych nie zostaną zrealizowane i utkniemy w jakimś długotrwałym procesie, z ryzykiem pojawienia się wniosku, że w ogóle nie jesteśmy w stanie się porozumieć.

Obok negocjacji dotyczących offsetu w zakresie umów wykonawczych, toczą się rozmowy w sprawie, zleceń dla polskiego przemysłu na samą realizację elementów systemu Wisła. Na jakim jesteście etapie?

Dzięki tym umowom chcemy wejść w łańcuch dostaw amerykańskich globalnych koncernów. Tutaj musimy wdrożyć szereg rozwiązań, gdyż wiąże się to ze spełnieniem skomplikowanych procedur. Ale z drugiej strony daje szansę na wejście na rynek, który ma olbrzymią skalę, cały czas się rozwija. Jest duża bariera wejścia, ale dzięki tym negocjacjom jesteśmy w stanie tę barierę albo zlikwidować albo zmniejszyć.

Czy jest tak nerwowo jak w przypadku negocjacji offsetowych?

Te rozmowy toczą się równolegle, maja swoją dynamikę, chociaż wydaje się, że tutaj również strona amerykańska jest w stanie odnieść korzyści poprzez rozszerzenie bazy dostawców. Ważne, aby to był proces win win.

Amerykanie deklarowali, że 50 proc. wartości kontraktu na patrioty zostanie zrealizowane przez polski przemysł zbrojeniowy. Czy coś się zmieniło?

Dla nas 50 procent to dalej 50 procent. Połowa wartości zamówienia rządu amerykańskiego na system dla Polski ma trafić do naszego przemysłu. I jest to oddzielne od kwestii offsetu.

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Malezja zainteresowana kuwejckimi Hornetami

Władze Malezji planują odkupić wielozadaniowe samoloty bojowe Boeing F/A-18C/D Hornet. Maszyny eksploatują obecnie Siły ...

Cargotec dostarczy MON pojazdy logistyczne

Inspektorat Uzbrojenia poinformował o rozpoczęciu negocjacji z firmą Cargotec Poland. Rozmowy związane są z ...