– Tylko dlatego tu przyjechałem, że gospodarzem spotkania jest Recep Erdogan – oświadczył 7 lipca po przylocie na szczyt sojuszu atlantyckiego w Ankarze Donald Trump.
Sekretarz generalny paktu Mark Rutte zrobił chyba wszystko, aby spotkanie nie skończyło się tragedią. Szczyt skrócono do minimum, podobnie jak długość wniosków końcowych. Rozważano nawet, aby na przyszłość zrezygnować z corocznych spotkań przywódców 32 państw NATO i nie stwarzać okazji do kolejnego kryzysu. Sam Rutte wcześniej poleciał do Waszyngtonu, gdzie w Białym Dom w świetle kamer zaprezentował piękną tablicę zachwalającą „bilion dolarów”, o jaki dzięki Trumpowi europejscy sojusznicy mieli już więcej wydać na obronę.