Siły morskie RP szorują po dnie

ORP Ślązak. Fot./Łukasz Pacholski

Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego ostrzega przed pogłębiającą się degradacją technologiczną floty wojennej RP.

– Marynarka Wojenna, w porównaniu do innych rodzajów sił zbrojnych, znajduje się w najgorszej sytuacji technicznej. Ma najniższy wskaźnik procentowy nowoczesnego sprzętu. Średni wiek okrętów znacznie przekracza 30 lat – alarmuje PLP.

Czytaj także: Analiza Radaru: Marynarka Wojenna powoli rdzewieje

Nawet ostatnie pojedyncze inwestycje, w opinii Lobby, nie dokonały w siłach morskich RP technologicznego przełomu.

ORP Ślązak. Fot./Łukasz Pacholski

– Jedynymi nowo pozyskanymi jednostkami są niszczyciel min ORP Kormoran oraz okręt patrolowy ORP Ślązak. W obecnej konfiguracji są to jednostki zabezpieczenia bojowego i nie mają one większego wpływu na podniesienie zdolności zwalczania sił ewentualnego przeciwnika w razie poważnego kryzysu. Co więcej, w przypadku działań wojennych, same będą wymagać osłony ze względu na znikome zdolności do samoobrony – twierdzi w swoim raporcie PLP.

Rosjanie ćwiczą blokadę

Stowarzyszenie im. Kwiatkowskiego zwraca uwagę, że zadaniem Marynarki Wojennej jest nie tylko obrona naszego wybrzeża. Niedawno rząd zdecydował o dywersyfikacji dostaw surowców strategicznych. To, de facto, w nieodległej perspektywie oznacza zwiększony import paliw (zarówno ropy naftowej jak i skroplonego gazu ziemnego) drogą morską. Jednocześnie uruchamiane są inwestycje związane z budową Portu Centralnego w Gdańsku i Portu Zewnętrznego w Gdyni.

Czytaj także: Analiza Radaru: Szwedzkie okręty w służbie Marynarki Wojennej?

Wszystko to dzieje się w czasie, gdy Marynarka Wojenna RP jest niezdolna do wykonywania swoich podstawowych zadań. A przecież nie można wykluczyć scenariusza, gdzie w sytuacji dużego napięcia politycznego wrogie nam państwo wprowadza blokadę morską dostaw strategicznych surowców energetycznych. Blokada taka może być wprowadzona np. u wejścia do strategicznych Cieśnin Duńskich, na wodach międzynarodowych. Tego typu działania nie wyczerpują znamion Artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego o solidarnej obronie, zatem najprawdopodobniej nie spowodowałyby pożądanej reakcji państw sojuszniczych NATO. Wniosek? Z zagrożeniem Polska będzie musiała, najprawdopodobniej, zmierzyć się sama.

ORP Albatros. Fot./Marcin Chała

Zresztą – jak przypomina prof. Paweł Soroka, koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego – zbliżony scenariusz został przećwiczony w sierpniu 2019 r. przez rosyjską marynarkę wojenną w czasie manewrów pod kryptonimem „Tarcza Oceanu 2019”. To scenariusz na szczęście hipotetyczny jednak zagrożenie jak najbardziej realne.

Tracone szanse

W wystąpieniu do decydentów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo RP Lobby alarmuje, że zupełnie nie jesteśmy przygotowani do przeciwdziałania takim niekonwencjonalnym zagrożeniom. Brakuje  okrętów zdolnych do wykonywania operacji przeciwblokadowych na akwenach oddalonych od własnych baz. Marynarka RP nie dysponuje też odpowiednimi systemami walki na obecnie eksploatowanych jednostkach liniowych.

Czytaj także: Marynarka Wojenna dostanie AW101

Eksperci zauważają zresztą, że potencjał sił morskich nie powinien być rozpatrywany wyłącznie z przybrzeżnej perspektywy półzamkniętego, szelfowego Morza Bałtyckiego. Polskie Lobby Przemysłowe z ubolewaniem stwierdza, że „jako państwo nie odczuwamy potrzeby ani konieczności wszechstronnej – przy współudziale MW – ekspansji morskiej. Nie jesteśmy świadomi zatem traconych z tego powodu szans”.

Przywrócić plan „Orka”

Szczególny niepokój analityków Lobby budzi zwłaszcza stan naszych sił podwodnych. Jeszcze niedawno ich wyposażenie stanowiło 5 przestarzałych okrętów. Obecnie to zaledwie trzy, mocno wyeksploatowane jednostki. Jest wśród nich nabyty przez Polskę w 1986 r. ORP „Orzeł” oraz 2 okręty podwodne typu Kobben. Oba wyprodukowane w Niemczech dla Norwegii w II. połowie lat sześćdziesiątych, a następnie pozyskane przez Polskę w 2002 r.

Czytaj także: „Albatros” i „Mewa” staną przy „Kormoranie”

Głęboka zapaść podwodnego arsenału powinna – zdaniem Lobby – wymusić radykalne przyspieszenie realizacji odkładanego od dawna programu modernizacyjnego „Orka”. Mowa o programie pozyskania nowego typu jednostek o klasycznym napędzie. Okręty podwodne wyposażone w pociski rakietowe były by zdolne do realizacji funkcji odstraszania konwencjonalnego – przypominają analitycy Lobby.

Okręt podwodny ORP Orzeł. Fot Marynarka Wojenna/kpt. mar. Anna Sech.

Jednocześnie hydrologia Bałtyku sprzyja okrętom podwodnym bardziej, niż zwalczającym je siłom przeciwnika. Zwłaszcza w warunkach tworzenia przez potencjalnego wroga silnie umocnionych tzw stref antydostępowych (A2AD). Okręty podwodne mogą być w takiej sytuacji jedynym rodzajem sił zdolnym do działań w warunkach braku panowania na morzu i w powietrzu.

Rakietowy „Miecznik” w poślizgu

Autorzy wskazują także, że oprócz braku okrętów podwodnych flotę poważnie osłabia  niemal zupełny brak zdolności do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Czytaj także: ORP Ślązak wcielony do służby

W tej sytuacji niezbędne jest pozyskanie, w ramach Programu Miecznik, więcej niż dwóch (jak założono w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2021-35) okrętów wielozadaniowych nowego typu. Najlepiej klasy fregata z zaawansowanymi systemami rakietowymi. Ich pozyskanie pozwoli na zdobycie zdolności współdziałania z siłami morskimi USA, jak czynią to Niemcy, Norwegowie, Duńczycy czy Hiszpanie. Aby uniknąć eskalacji kosztów, zamiast projektowania potrzebnych jednostki od podstaw, należy sięgnąć po gotowe i sprawdzone rozwiązania. Należy wybrać projekt spośród najnowszych jednostek tego typu w Europie – uważa PLP.

AW101 dla Marynarki Wojennej. Fot./materiały prasowe

Pozwoli to na realizację najważniejszego spektrum zadań. Przede wszystkim osłony przeciwlotniczej, zarówno pasa nadmorskiego i wybranych części akwenów, jak też na wykonywanie głębokich uderzeń na terytorium przeciwnika rakietami manewrującymi. Taka dalekosiężna broń mogłaby zapewnić państwu zupełnie nowe możliwości oddziaływania na przeciwnika. Rakiety manewrujące mogą zostać wystrzelone nie tylko Bałtyku, ale również z akwenów dalszych poza bezpośrednią strefą rażenia.

Za późno na eksperymenty

PLP  sugeruje, że program budowy okrętów typu Miecznik należałoby zrealizować siłami krajowego potencjału przemysłowego. Wszystko w oparciu „o stocznie prywatne i należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej”. Budowa okrętów na sprawdzonym projekcie oraz pozyskanie strategicznego partnera zagranicznego o wieloletnim doświadczeniu pozwoliłoby nie tylko na pozyskanie know-how, ale też umożliwiłoby wejście polskiego przemysłu okrętowego w łańcuch produkcji i dostaw potencjalnego partnera zagranicznego.

Czytaj także: Procedury ograniczają możliwości Marynarki Wojennej

Rozwiązanie problemów Marynarki Wojennej to jedno z największych wyzwań stojących przed rządem. Inspiracją do tych działań powinna być „Strategiczna koncepcja bezpieczeństwa morskiego Rzeczypospolitej Polskiej”. Opracowana i opublikowana w 2017 r. przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego – stwierdza PLP.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać