Polska jednostka, wyspecjalizowana w prowadzeniu bezzałogowych operacji zwiadowczych, od zeszłego roku dzieli pasy startowe z wykorzystującą szpiegowskie bezpilotowce Operacyjną Grupą Ekspedycyjną. Jednostka stanowi część 52. Skrzydła Lotnictwa Myśliwskiego USA.
Czytaj także: Grecja kupuje Reapery
Na początku marca tego roku flota bezzałogowych Reaperów, ściągniętych z Ameryki na polskie Pomorze, osiągnęła w pełni gotowość operacyjną.
Szpiegowskie misje
O produkowanych przez General Atomics Aeronautical Systems dronach zrobiło się głośno podczas niedawnej wizyty prezydenta RP w Waszyngtonie. Ujawniono, że w ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO, mirosławieckie rozpoznawcze Reapery, gdy zajdzie potrzeba, będą dostarczać aktualnych szpiegowskich informacji polskim jednostkom.
Polska armia ma obecnie ograniczone możliwości pozyskiwania obrazowych (fotograficznych) i radiolokacyjnych danych zwiadowczych o zasięgu pozahoryzontalnym. Zasobniki obserwacyjne, instalowane na myśliwcach F-16, są niewystarczające.
Czytaj także: Reapery dla Hiszpanii
– Musimy polegać na dobrej woli sojuszników i pozyskiwanych komercyjnie na rynku europejskim danych z obrazowego rozpoznania satelitarnego – potwierdzają wojskowi.
Bezzałogowy MQ-9 Reaper, jeśli właściciele zza Atlantyku wyrażą zgodę, może uzupełniać wywiadowczą wiedzę wojsk rakietowych i artylerii RP.
Co potrafi MQ-9 Reaper
Zdalnie sterowany „Żniwiarz” to potężna maszyna o dwudziestometrowej rozpiętości skrzydeł. W najnowszej wersji silnik turbośmigłowy (950 KW) pozwala unieść samolot o masie startowej przekraczającej 4,7 tony i rozpędzić do ponad 400 km/godz.
Dron jest w stanie pokonać, w ciągu 28 godzin autonomicznego lotu, prawie 6 tys km.
Typowa misja amerykańskiego bezzałogowca zarządzana jest bezpośrednio ze stanowiska kontroli zlokalizowanego w Creech Air Force Base (Indian Springs, Newada). Naziemną załogę stanowią wówczas pilot aparatu i operator systemów pokładowych zajmujący się również niszczeniem wykrytych celów.
Fot./General Atomics
Standardowe wyposażenie samolotu stanowi nowoczesny radar pozwalający obserwować teren i rozróżniać szczegóły z dokładnością do 0,1 m. Pozwala on także śledzić wskazane obiekty w ruchu, np. pojazdy, na dystansie 23 km.
Namierzanie radiolokacyjne uzupełnia głowica elektrooptyczna integrująca kamery pracujące w świetle dziennym (z czterokrotnym zoomem cyfrowym), termowizyjną (z dwukrotnym zoomem cyfrowym), dalmierz laserowy i laserowy wskaźnik celów z automatycznym systemem śledzenia rozpoznanego i oznaczonego obiektu.
Precyzyjny atak z chmur
MQ-9 Reaper może zabrać na podwieszeniach pod skrzydłami maksymalnie 1360 kg uzbrojenia skrzydłami. To przede wszystkim bomby kierowane laserowo lub z kombinowanym układem naprowadzania, a także kierowane pociski przeciwpancerne Hellfire.
Czytaj także: Zielone światło dla belgijskich dronów
Maszyna może być przystosowana do przenoszenia pocisków np. przeciwradiolokacyjnych służących do eliminowania stacji radarowych nieprzyjaciela.
MQ-9 Reaper może być także uzbrojony w naprowadzane radarowo pociskami Brimstone. Armia brytyjska, największy poza USA użytkownik Reaperów, potwierdziła ich skuteczność podczas testów związanych z integracją. Podczas prób odpalano pociski do celów poruszających się z prędkością 100 km na godzinę i manewrujących na kilkunasto-kilometrowej trasie.
Inżynierowie MBDA UK ujawnili, że do wycelowania pocisków wykorzystano aktywne samonaprowadzanie radiolokacyjne oraz półaktywne – laserowe.
Armia dronów wciąż na dorobku
Polska armia, w ramach kluczowego programu robotyzacji i unowocześniania bezzałogowego rozpoznania, planowała zamówić 80 zestawów wojskowych bezpilotowców (BSL). Łącznie mówiono o około 350 zdalnie kierowanych statkach powietrznych kilku kategorii.
Czytaj także: Poprad zatrzyma drony z Kaliningradu
W tej grupie wymieniano m.in. bojowe średnie dronów klasy MALE (ang. Medium Altitude Long Endurance). Są to maszyny zdolne do dalekich rajdów zwiadowczych i przenoszenia precyzyjnego uzbrojenia.
Za rządów Antoniego Macierewicza w MON zmieniono te plany i dziś przyszłość inwestycji w dronową rewolucję w Siłach Zbrojnych nie jest jednoznaczna.
Fot./General Atomics
Z jednej strony przyspieszono zakup małych bezpilotowców dla wojskowego rozpoznania. Już wkrótce wojsko dostanie 8 systemów bezzałogowych statków powietrznych klasy taktycznej krótkiego zasięgu Orlik. Kontrakt zrealizują wyspecjalizowane spółki należące do PGZ.
Z drugiej jednak strony pozyskanie większych, bojowych konstrukcji klasy MALE, na pewno przesunie się w czasie. Konkurencja na tym polu jest bardzo dużo. Największe szanse na kontrakt mają znani liderzy tej wąskiej specjalności.
Czytaj także: Rakiety, satelity, drony. IAI kusi technologiami
Izraelski Elbit i Israel Aerospace Industries oferuje drony z rodziny Hermes i Heron. Amerykański General Atomics może zaoferować MQ-9 Reaper. W grze jest także rozwijający technologie bezzałogowe francuski Dassault. Jest także Thales, wytwórca dalekosiężnych Watchkeeperów, gotowych już obecnie do operowania w europejskiej przestrzeni powietrznej. W grze jest także Northrop-Grumman, producent największych i najdroższych dronów – Global Hawków. Są to maszyny o strategicznym zasięgu, zdolnych prowadzić rozpoznanie przez okrągłą dobę.