Polska Grupa Zbrojeniowa nad kreską

HSW realizuje kontrakt obronny na haubice Krab. Fot./Michał Walczak

Polska Grupa Zbrojeniowa wypracowała w 2018 r., po raz pierwszy od lat, skonsolidowany zysk netto na poziomie 37,4 mln zł.

Co bardziej dociekliwi analitycy przestrzegają przed nadmiernym optymizmem. Wyjście PGZ nad kreskę jest w dużej mierze efektem zwiększonej przez rząd puli Planu Mobilizacji Gospodarki. Jest faktem, że pod naciskiem całej zbrojeniówki w tym narodowego czempiona obronnego, z kasy państwa wyasygnowano na PMG w 2018 r. ponad 246 mln zł. W 2017 r. była to kwota przekraczająca ledwie 102 mln zł.

Czytaj także: Prezes PGZ o polskim czołgu nowej generacji

Wojenne rezerwy PGZ, czyli koszty

Przypomnijmy. Pieniądze z PMG pozwalają zrekompensować spółkom wydatki na utrzymanie rezerwowych mocy w tym linii technologicznych i kadr. Spółki przemysłu obronnego muszą je utrzymywać, by być gotowe na skokowe zwiększenie produkcji wojskowego sprzętu, amunicji i zleceń na usługi serwisowe – w trybie alarmowym. Mówimy tutaj o wybuchu wojny lub pojawieniu się nadzwyczajnego zagrożenia kryzysem militarnym.

Utrzymywanie w gotowości wyłączonych z bieżącej produkcji maszyn i ich obsługi sporo kosztuje. Dla wielu spółek z branży był to ogromny problem. Dopłaty z PMG, zdaniem prezesów obronnych firm, nie pokrywały ( i nadal nie pokrywają ) obciążeń w całości.

Czytaj także: Wojsko dostanie zwiadowcze drony od PGZ

– W PGZ zrobiliśmy w tej dziedzinie dokładny audyt. Upomnieliśmy się o bardziej realistyczne rządowe wsparcie – przyznaje Michał Kuczmierowski, wiceprezes PGZ.

Witold Słowik, prezes PGZ potwierdza, że wyższe dopłaty z PMG pomogły grupie kapitałowej wyjść ponad kreskę. Nie był to jednak jedyny czynnik składający się na poprawę sytuacji ekonomicznej firmy. Wiele innych parametrów wskazuje, że intensywne reformy i optymalizacja zarządzania przynosi oczekiwany skutek. Dodatkowo długoterminowe kontrakty na sprzęt z Huty Stalowa Wola, radomskiego Łucznika, czy szyjącego mundury Maskpolu Konieczki doprowadziły do utrwalenia się korzystnego trendu.

Czytaj także: Domagalski-Łabędzki: Polskie spółki chcą jak najwięcej z Wisły

– Potwierdzają go wycinkowe, kwartalne, niezłe wyniki z 2019 r. – przekonuje Słowik.

Szef PGZ przypomina, że sukcesywnie od trzech lat rosną skonsolidowane przychody zbrojeniowej grupy. Startowały od 4,3 mld zł w 2016 roku. W 2017 sięgnęły prawie 5 mld, zaś w 2018 przekraczały już 5,5 mld zł.

Okrętowy balast

Zarząd PGZ chwali się, że udało się opanować kryzysową sytuację wywołaną wpadką technologiczną w produkcji rakietowej amunicji do przenośnych zestawów przeciwlotniczych Piorun. Warty blisko 1 mld zł kontrakt z MON zawisł na włosku i spółce groziły gigantyczne kary umowne.

– Sanacja produkcji jedynej polskiej precyzyjnej broni się powiodła. Konieczny był rygorystyczny przegląd zapasów, lecz kontrolne testy potwierdziły, że pociski są wymaganej jakości – zapewnia prezes PGZ.

Prezes Słowik ujawnił także, że generujący dotąd poważne straty przemysł okrętowy w najbliższych miesiącach będzie miał co robić. Udało się pozyskać zamówienia na modernizację 3 ważnych okrętów o wartości 200 mln zł.

Czytaj także: ORP Wodnik do naprawy

– Pamiętajmy, że cała branża kolejny rok przeżywa głęboką dekoniunkturę. Szacuję, że aby utrzymać na powierzchni nasze stocznie, potrzebujemy wojskowych zamówień o wartości ok. 600 mln zł rocznie. Na te zamówienia czekamy – mówi Słowik.

Promyk nadziei na wyjście na biznesową prostą dostrzegają też w sanockim Autosanie.

– Mam satysfakcję, że w podkarpackich „Autobusach” w końcu coś drgnęło. Efekty nie są spektakularne, ale mam nieco więcej powodów do optymizmu – podkreśla prezes PGZ.

Inni członkowie zarządu spółki zapowiadają konsekwentne kontynuowanie reform. Kierunek zmian pokazuje np. połączenie central handlowych Cenzin i Cenrex.

Czytaj także: Coraz bliżej polskiego BWP

Ważna jest też optymalizacja zarządzania wewnątrz grupy kapitałowej. Wymierne korzyści powinna przynieść m.in. konsolidacja zakupów materiałów i energii, obsługi informatycznej czy księgowej .

Wyzwania eksportowe PGZ

Boleśnie obiektywnym sprawdzianem efektywności państwowej zbrojeniówki był w zeszłym roku niewątpliwie eksport.

Spółki PGZ sprzedały w 2018 r. za granicę produkty warte 730 mln zł. Już produkujemy, ale wciąż jeszcze nie eksportujemy hitów technologicznych. Takimi są niewątpliwie np. artyleryjskie armatohaubice Krab i samobieżne zautomatyzowane moździerze Rak.

Sytuację ilustruje najlepiej przykład. Na czele ubiegłorocznych liderów zagranicznej sprzedaży jest (już od lat) bydgoski „NitroChem”. Po polski trotyl i inne materiały wysokoenergetyczne ustawia się niezmiennie kolejka klientów z całego świata.

Nr 2 w eksporcie PGZ jest poznański „Stomil”. Spółka sprzedaje półprodukty – specjalne mieszanki do produkcji opon jednemu z branżowych potentatów.

Czytaj także: Marketingowa ofensywa PGZ. Koniec zapaści eksportu broni?

Stricte wojskowe uzbrojenie wysyłał w świat w 2018 r. producent broni maszynowej i artyleryjskich zestawów przeciwlotniczych, a także karabinów wyborowych – czyli Zakłady Mechaniczne Tarnów.

– Mamy świadomość, że przy ograniczonych siłą rzeczy zamówieniach polskiego MON jedyną drogą dającą perspektywę rozwoju biznesu jest eksport polskiej broni – zapewnia wiceprezes PGZ Radosław Domagalski-Łabędzki.

Prezes Słowik potwierdza, że firma rozmawia właśnie z poważnymi kontrahentami na kilku obiecujących rynkach. Negocjacje są w toku i to jedyny fakt, który na obecnym etapie można ujawnić.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Rosja: pożar na tajnym okręcie podwodnym

Pożar wybuchł na jednym z najbardziej utajnionych okrętów rosyjskiej floty „Łoszariku”. Zginęło czternastu marynarzy ...

Zbrojeniówka dla ministra Sasina

Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, będzie nadzorował Polska Grupę Zbrojeniową i całą państwową zbrojeniówkę ...

Ukraina otrzymała dwa patrolowce od US Coast Guard

Do portu w Odessie wszedł statek do przewozu ładunków wielkogabarytowych Ocean Freedom, pływający pod ...