Materiał powstał we współpracy z Palantir Technologies
Czym tak właściwie zajmuje się spółka Palantir Technologies? Niektórzy opisują ją jako związaną z IT lub AI, inni nazywają ją brokerem danych, a jeszcze inni mówią o niej jako działającej w przemyśle obronnym. Które z tych określeń jest trafne?
To pierwsze i ostatnie. Jesteśmy obecni w branży IT i AI. Działamy w przemyśle obronnym, od którego tak naprawdę zaczynaliśmy. Wciąż jest on dla nas ważny. Zdecydowanie nie jesteśmy brokerem danych. Nie zajmujemy się danymi naszych klientów w sposób, który pozwalałby na ich komercjalizację czy sprzedaż. Oferujemy oprogramowanie, które pozwala klientom analizować dane będące ich własnością.
Czym w takim razie zajmuje się państwa spółka w ramach sektora obronnego?
Głównie zajmujemy się dostarczaniem systemów operacyjnych dla pola walki. Współpracujemy z USA, a także krajami NATO. Pomagamy również Ukrainie.
Jakie doświadczenie ma Palantir? Kiedy powstała firma?
Palantir powstał w 2003 roku w USA w związku z atakiem z 11 września. Firmie przyświecała konkretna misja obrony Zachodu przed terrorem. Wyszliśmy z założenia, że organy dbające o bezpieczeństwo, głównie służby wywiadowcze, potrzebują lepszej technologii, aby uporać się z zagrożeniem terrorystycznym.
Celem była obrona ważnych dla Zachodu wartości, jak prywatność czy swobody obywatelskie. Tuż po wspomnianym ataku było widać pewne spektrum, w którym na jednym krańcu dominowało bezpieczeństwo, a na drugim właśnie te swobody. Był to pewnego rodzaju kompromis – im więcej stawiano na bezpieczeństwo, tym mniej ważne stawały się swobody. Założyciele Palantir stwierdzili, że to nie musi tak wyglądać. Że gdy udostępnimy służbom najlepszą technologię, zachowamy i prywatność, i swobody, a nawet ich stan będzie lepszy. To było i wciąż pozostaje naszym celem od 20 lat.
Zaczynaliśmy od służb wywiadowczych, a obecnie jesteśmy aktywni właśnie w przemyśle obronnym, oferując rozwiązania dla pola walki. Na przykład w Ukrainie wykorzystujemy AI na bardzo zaawansowanym poziomie. Pomagamy również firmom działającym chociażby w sektorze zdrowia, a także wielkim korporacjom.
Co stoi za sukcesem spółki?
Każda duża organizacja posiada ogromne ilości danych. Mówiąc o polu walki, mam na myśli dane z czujników, radarów czy wywiadu. Na podstawie tych danych decyzje podejmują osoby, które są zwyczajnie przytłoczone ich ilością. Zadaniem Palantir jest dostarczenie narzędzi, które przeanalizują te dane, przetworzą je w czasie rzeczywistym, aby podejmować jak najlepsze decyzje. I właśnie w tym zakresie wykorzystujemy AI.
W zeszłym roku szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał z Palantirem list intencyjny. Na czym może polegać współpraca opierająca się na platformie Maven Smart System?
Tak w USA nazwano system, a w zasadzie oprogramowanie, które jest obecne w dowództwie europejskim NATO oraz innych strukturach sojuszu na świecie, właściwie na każdym szczeblu. Z tego samego systemu korzysta również Ukraina.
Uważam, że Polska jest na pierwszej linii frontu, jeżeli chodzi o niebezpieczeństwo grożące Zachodowi. Stąd potrzebuje najlepszych narzędzi i najlepszego oprogramowania dostępnego na rynku, aby temu sprostać. Musi mieć możliwość współpracy z NATO i Ukrainą. I to właśnie jest cel, który przyświeca Palantirowi. Jesteśmy zaangażowani w sprawy Polski i to w nią inwestujemy.
Czy ten system jest dostosowywany do kraju, który go używa, czy mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju standardem?
Jedno i drugie. Duża jego część jest standardem, który następnie jest dostosowywany przez każdego klienta do własnych potrzeb. I właśnie tutaj mówimy o suwerenności. Jeżeli zostanie podjęta decyzja o wprowadzeniu danych, bardzo często tajnych danych, użytkownik musi mieć nad nimi pełną kontrolę. Należy dać gwarancję, że żaden obcy wywiad czy inne osoby nie zdobędą dostępu do tych informacji.
Czyli jeśli mówimy o Polsce, w przypadku zakupu platformy Maven wasz kraj otrzymałby własną wersję tego oprogramowania, którą połączyłby ze swoimi danymi. Tymi z czujników, satelitów, radarów czy innych systemów. A w przypadku współpracy z NATO czy Ukrainą korzystanie z tego samego systemu znacząco ułatwiłoby cały proces.
Dlaczego wokół spółki Palantir narodziło się tyle kontrowersji? Dotyczą one poglądów politycznych właścicieli, ochrony danych czy praw człowieka…
Jest to pewna wypadkowa. Z pewnością część z nich nie jest prawdą, jak ta o prywatności i danych. W sieci roi się od błędnych informacji, a część z nich jest dezinformacjami propagowanymi przez wrogów Zachodu. Widzą, że Palantir oferuje potężne narzędzia, które dają przewagę państwom zachodnim. Sfera publiczna jest bardzo podatna na takie akcje dezinformacyjne, ponieważ w sieci panuje wolność słowa. W pewnym sensie jest to coś, co mogą wykorzystać wrogie państwa, promując narracje podważające niektóre wartości. W konsekwencji obraz silnego Zachodu zostaje zakrzywiony.
Pozostała część kontrowersji jest uzasadniona, chociażby ta o poglądach politycznych. Od samego początku Palantir pomaga państwom Zachodu. Oznacza to, że nigdy nie współpracowaliśmy i nie będziemy współpracować z państwami wrogimi, takimi jak Chiny, Iran, Rosja. Otwarcie przyznajemy się do tego, po której stronie barykady jesteśmy, wpisujemy się w narrację dzielącą świat na dobrych i złych. Jeżeli ktoś wierzy w wartości zachodnie, Palantir stoi dla niego otworem. W przeciwnym razie, tak, jesteśmy kontrowersyjni.
Gdyby był pan ministrem obrony lub zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP, co do czego musiałby mieć pan pewność, aby dokonać zakupu platformy Maven?
Uważam, że najważniejszą kwestią na takim stanowisku, czy to ministra, czy zwierzchnika, jest kwestia suwerenności. Czy mogę przysiąc przed obywatelami, że mam pełną kontrolę nad tym systemem, że jest on odporny na ataki zewnętrzne i że to ja decyduję o jego działaniu. Uważam, że to jest najważniejsza kwestia dla osób decyzyjnych. Gwarantuję, że Palantir to oferuje.
Materiał powstał we współpracy z Palantir Technologies