Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kontrowersje i ryzyka wiążą się z planowaną współpracą MON z firmą Palantir Technologies.
- Dlaczego aktywiści i politycy domagają się audytu i zapowiadają protesty w stolicy.
- Na czym polegają obawy o suwerenność technologiczną Polski i bezpieczeństwo danych wojskowych.
- Czy polska firma może zaoferować alternatywę dla rozwiązań amerykańskiego giganta technologicznego.
W czwartek, 5 listopada w pobliżu Sejmu RP w Warszawie odbyła się konferencja zwołana przez Inicjatywę Nasze Dane i posłów na Sejm w sprawie umowy, którą Ministerstwo Obrony Narodowej ma ponoć zawrzeć na dniach z kontrowersyjną amerykańską firmą Palantir Technologies. Na razie strony wiąże list intencyjny podpisany w 2025 r.
W konferencji wzięli udział aktywiści i przedstawiciele trzech ugrupowań politycznych (Lewica, Razem, Koalicja Obywatelska), podkreślając, że jest to inicjatywa ponad podziałami. Na 8 listopada zapowiedziano przemarsz ulicami Warszawy do pałacu prezydenckiego, gdzie odczytany ma zostać list z apelem o zainteresowanie się sprawą.
Aktywiści i politycy piszą pisma i postulują audyt
Aktywiści i politycy od dłuższego czasu próbują wymusić na MON udostępnienie informacji na temat planowanej współpracy z Palantir Technologies. Były w tej sprawie już interpelacje poselskie, pismo ministra cyfryzacji do szefa resortu obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL) oraz wniosek aktywistów do Rzecznika Praw Obywatelskich o interwencję (została podjęta).
W sierpniu interpelację poselską złożyła obecna dziś na konferencji Daria Gosek-Popiołek (Lewica). Opisała wtedy kontrowersje wokół Palantiru, mające powodować, że kolejne państwa europejskie wycofują się ze współpracy z tą firmą. Posłanka zadała pytania o szczegóły współpracy MON z amerykańskim przedsiębiorstwem, kwestie bezpieczeństwa danych i ich przechowywania oraz alternatywne rozwiązania.
Co ciekawe, w jej interpelacji pojawiło się pytanie, czy porozumienie zawarte z polską firmą DataWalk z Wrocławia (jest notowana na giełdzie) dotyczy tego samego zakresu działań, co ewentualna umowa z Palantirem.
Czytaj więcej
Zarówno książka, której współautorem jest prezes Palantira, jak i kontrowersje związane ze współpracą firmy Anthropic z rządem Stanów Zjednocznych...
– Krzysztof Gawkowski we wrześniu zwrócił się do wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza o wnikliwe przeanalizowanie ewentualnej współpracy Sił Zbrojnych RP z Palantir Technologies oraz innymi przedsiębiorstwami zajmującymi się wdrażaniem rozwiązań sztucznej inteligencji oraz przeprowadzenie audytu ryzyk operacyjnych, prawnych i technologicznych, szczególnie pod kątem suwerennej kontroli danych przez Siły Zbrojne RP – informuje Marek Gieorgica, rzecznik MC. – Na ten moment nie mamy informacji co do działań MON w tej sprawie – dodał.
Biuro prasowe RPO także nie otrzymało na razie odpowiedzi od MON na swoje październikowe pismo.
Paweł Bejda z MON o relacjach z Palantirem i DataWalk
W połowie września Paweł Bejda, podsekretarz stanu w MON odpowiadał na interpelację Gosek-Popiołek: – List intencyjny podpisany z firmą Palantir Technologies stanowi niewiążące wyrażenie intencji. Z chwilą podpisania listu intencyjnego z firmą Palantir Technologies nie powstały żadne wiążące zobowiązania, w szczególności dotyczące wyboru potencjalnego partnera do pozyskania i wdrożenia potencjalnego rozwiązania ani w zakresie związanym z przekazywaniem jakichkolwiek danych. Ewentualne zobowiązania nie powstaną do momentu podpisania ostatecznych i odpowiednich umów przez upoważnionych przedstawicieli resortu obrony narodowej. Jednocześnie informuję, że z firmą Palantir Technologies nie została podpisana wiążąca umowa.
Co do DataWalk (d. PiLab) to według Bejdy, porozumienia z nią zawarte dotyczą „zaawansowanej analityki danych i integracji informacji na potrzeby obronne”. Co ciekawe, na swoich stronach internetowych polska firma wprost pisze, że jej rozwiązania mogą zastąpić produkty Palantiru.
Aktywista z Inicjatywy Nasze Dane: Palantir nie kończy na jednym produkcie
– Tą sprawą (potencjalnej umowy MON i Palantir Technologies – red.) zainteresowałem się z pobudek moralnych i z obawy o bezpieczeństwo – mówi w rozmowie z nami Patryk Gruszka z inicjatywy Nasze Dane. – Jestem aktywistą i mam kontakt z organizacjami w kraju i za granicą, które od lat przyglądają się tej firmie. To, co z tego wynika, jest niepokojące. Palantir nie kończy na jednym produkcie, tylko wchodzi krok po kroku: w Polsce zaczęło się od umowy o poufności i bezpłatnych testów w 2024 roku, a list intencyjny z 2025 roku mówi już o licencjach i długoterminowym wsparciu – zauważa aktywista.
Czytaj więcej
Rada Przyszłości rekomenduje powołanie specjalnej agencji, która miałaby szybko pozyskiwać, testować i wdrażać nowe technologie dla Sił Zbrojnych R...
– Żeby było jasne, nie jesteśmy przeciwni technologii jako takiej. Domagamy się niezależnego, jawnego audytu ryzyka przed podpisaniem jakiejkolwiek wiążącej umowy, jawności działań rządu w tej sprawie i otwartego postępowania, w którym głos będą miały także polskie firmy i eksperci. Wspierają nas w tym organizacje społeczne, m.in. Fundacja Panoptykon – mówi Patryk Gruszka.
Według niego w resorcie obrony nie wszyscy wiedzą nawet, czym jest Palantir. – Rozmawialiśmy z wiceministrem obrony, który nie wiedział, czym jest Palantir oraz audyt ryzyka – mówi Gruszka.
Louis Mosley z Palantiru: system Maven mają już NATO i Ukraina
Historia Palantir Technologies sięga 2003 r. Firma miała powstać po to, aby zapewnić służbom bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych narzędzia do przeciwdziałania kolejnym atakom po 11 września 2001 r.
Louis Mosley, wiceprezes Palantiru odpowiedzialny za Wielką Brytanię i Europę mówił w jednym z wywiadów udzielonych w Polsce w tym roku, że zdaje sobie sprawę z kontrowersyjności firmy. Przekonywał jednak, że część opinii, krążących w internecie na jej temat, np. te o bezpieczeństwie danych, to nieprawda inspirowana przez przeciwników państw zachodnich, którzy zdają sobie sprawę z możliwości systemów Palantiru.
– Od samego początku Palantir pomaga państwom Zachodu. Oznacza to, że nigdy nie współpracowaliśmy i nie będziemy współpracować z państwami wrogimi, takimi jak Chiny, Iran, Rosja. Otwarcie przyznajemy się do tego, po której stronie barykady jesteśmy, wpisujemy się w narrację dzielącą świat na dobrych i złych – mówił Mosley.
Wskazywał też, że dzięki systemowi Maven polskiej armii będzie łatwiej współpracować z NATO i Ukrainą, które już to rozwiązanie mają.
Palantir Technologies nie odpowiedział jak dotąd na nasze pytania dot. najnowszych wydarzeń wokół kontraktu z MON zadane e-mailem.