Historia pokazuje, że technologie rozwijane na potrzeby wojska z czasem znalazły szerokie zastosowanie cywilne. GPS wykorzystywany jest dziś w transporcie, logistyce i nawigacji, kevlar i inne materiały wojskowe – w odzieży ochronnej, sportowej i medycznej, a technologia radarowa przyczyniła się do powstania kuchenki mikrofalowej. Dziś obserwujemy jednak odwrócenie tego modelu: to sektor obronny coraz częściej sięga po rozwiązania, które pierwotnie powstają na rynku cywilnym.
Taki krajobraz rynku zbiega się z trendem, w którym rośnie liczba inwestorów zainteresowanych finansowaniem zaawansowanych technologii. Szczególnie odnajdą się w tym fundusze venture capital, które dysponują odpowiednimi kompetencjami sektorowymi i przede wszystkim, cierpliwym kapitałem.
A tych, na europejskim rynku przybywa. Świadczą o tym rekordowe wartości transakcji w sektorze. Już w tym roku innowacyjne spółki z branży obronnej pozyskały łącznie około 65 mld zł, z czego ponad połowa trafiła do takich liderów jak Quantum Systems, Helsing czy STARK. Skala tych inwestycji pokazuje, że defence tech przestaje być niszowym segmentem rynku i staje się istotnym obszarem zainteresowania prywatnego kapitału.
To zjawisko da się również zaobserwować na rynku polskim. W ostatnich latach to właśnie spółki deep tech przyciągają największe rundy finansowania. Przykładem są ICEYE oraz rozbudowana lista spółek z sektora kosmicznego. Wśród nich tacy giełdowi gracze jak Creotech, Scanway czy Vigo Photonics.
Finansowanie na rozwój technologii deep tech planuje zmobilizować również Polski Fundusz Rozwoju, który w ubiegłym roku uruchomił program PFR Deep Tech. Za pośrednictwem funduszy takich jak Expeditions czy Balnord, do start-upów trafi co najmniej 1,2 mld zł. Skala tego zaangażowania przekłada się na konkretne inwestycje w spółki jak Lysk, Microamp czy Satim.
Istotną rolę w finansowaniu technologii odgrywa też coraz częściej tradycyjny przemysł obronny. Według danych Dealroom w 2026 r. globalni defence primes, czyli najwięksi wykonawcy sektora obronnego, uczestniczyli w rundach finansowania startupów o łącznej rekordowej wartości ponad 4 mld dolarów. Wśród inwestujących firm znalazły się m.in. Lockheed Martin, BAE Systems i Airbus. Na rodzimym rynku nie brakuje przykładów zaangażowania prywatnych firm technologicznych w projekty realizowane z podmiotami państwowymi i sektorem obronnym. Jednym z nich jest partnerstwo WB Electronics z Polską Grupą Zbrojeniową. Kolejnym krokiem powinno być jednak budowanie przez duże przedsiębiorstwa systemu partnerstw z mniejszymi, bardziej zwinnymi spółkami technologicznymi – nie tylko jako odbiorcami ich rozwiązań, ale również jako potencjalnymi partnerami inwestycyjnymi.
Jednak, aby technologia mogła przejść drogę z laboratorium na pole walki, sam kapitał nie wystarczy. Potrzebny jest odbiorca, który będzie gotowy ją przetestować, wdrożyć i ostatecznie kupić. Właśnie na tym etapie w Polsce pojawia się jedna z najważniejszych barier rozwoju rynku defence tech.
Polski system obronny nie posiada dziś dedykowanego, sprawnego mechanizmu szybkich zakupów małoskalowych. Wojsko powinno mieć możliwość nabycia niewielkiej partii nowej technologii, przetestowania jej w warunkach operacyjnych, zebrania informacji zwrotnej i – jeśli rozwiązanie się sprawdzi, przejścia do kolejnego etapu wdrożenia. W obecnym systemie taka ścieżka jest trudna do przeprowadzenia.
Tworzy to tzw. dolinę śmierci innowacji. Problem pojawia się na etapie pomiędzy prototypem a gotowym produktem wojskowym, który wymaga kosztownych testów poligonowych, certyfikacji, dostosowania do wymagań wojska i cyberbezpieczeństwa. Bez pierwszego użytkownika i pierwszego zamówienia, startupowi trudno sfinansować ten proces, a bez odpowiedniego poziomu dojrzałości, wojsko nie jest skłonne dokonać dużego zakupu.
Przykłady innych państw pokazują, że problem można rozwiązać poprzez stworzenie wyspecjalizowanych struktur działających na styku wojska, administracji, nauki i rynku technologicznego. W USA rolę takiego pomostu pełni Defense Innovation Unit (DIU), który wykorzystuje elastyczne mechanizmy kontraktowe umożliwiające szybkie pozyskiwanie prototypów technologii komercyjnych i dual-use. W efekcie proces od wyboru rozwiązania do zawarcia kontraktu na prototyp może trwać około 60–90 dni. W Niemczech Cyber Innovation Hub Bundeswehr pełni funkcję pomostu pomiędzy armią a środowiskiem startupowym. Z kolei Estonia rozwija model, w którym Force Transformation Command monitoruje rozwój technologii, identyfikuje potrzeby całych sił zbrojnych i prowadzi projekty od zdefiniowania potrzeby, przez wybór i testowanie rozwiązania, aż po jego integrację z wojskiem. Pomimo różnic organizacyjnych modele te mają wspólny mianownik: umożliwiają szybkie kupowanie i testowanie małych partii technologii.
Sprawny mechanizm małoskalowych zakupów, testów i pierwszych wdrożeń może stworzyć rynek, na którym kapitał, przemysł i innowacyjne firmy będą wzajemnie wzmacniać swoje możliwości – bo ostatecznie, bezpieczeństwo zależy dziś od tego, kto szybciej potrafi zamienić naukę i technologię w realną zdolność operacyjną.
Materiał Partnera: PFR VENTURES