Artykuł powstał we współpracy z PGZ

Pozostaje pytanie, skąd to wszystko pozyskać. Odpowiedzią może być szersza współpraca z polskimi uniwersytetami oraz politechnikami. Ten proces już trwa, co podkreślali uczestnicy debaty „Polski przemysł obronny i nauka – współpraca na rzecz rozwoju", która odbyła się podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

– Potencjał krajowego przemysłu zbrojeniowego ma niebagatelny wpływ nie tylko na bezpieczeństwo państwa, ale również na rozwój gospodarczy. Sektor obronny był wielokrotnie źródłem innowacji technologicznych, zmieniających oblicze współczesnego świata. Jak najpełniejsze wykorzystanie tego potencjału zależy przede wszystkim od harmonijnej współpracy pomiędzy wojskiem, przemysłem a nauką, w tym uczelniami i szkołami wyższymi oraz instytutami badawczymi – powiedział na otwarciu konferencji Sebastian Chwałek, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Temat spotkania nie mógł być bardziej aktualny. Tuż przed nią miało miejsce podpisanie umowy współpracy pomiędzy PGZ i Politechniką Świętokrzyską.

– Żyjemy w czasach, kiedy współpraca uczelni z przemysłem stała się koniecznością. Firmy potrzebują stałego napływu coraz wyższej klasy specjalistów. Nie mówimy wyłącznie o wyłapywaniu absolwentów, ale także o ich dalszym rozwoju, czego przykładem są doktoraty wdrożeniowe – mówił prof dr hab. inż. Zbigniew Koruba, rektor Politechniki Świętokrzyskiej.

Współpracę uczelni z przemysłem zbrojeniowym widać także w projektach, jakie uczelnia realizuje ze spółkami PGZ.

– Przykładem jest projekt, jaki realizujemy wspólnie z MESKO. Polega on na wektoryzacji ciągu. To rozwiązanie, które moglibyśmy zastosować w przeciwpancernym pocisku rakietowym, będącym obecnie w stadium badań poligonowych. Pozwoliłoby to na bardziej efektywne sterowanie – mówił rektor.

W dość innowacyjny sposób do tematu podeszły Wojskowe Zakłady Uzbrojenia z Grudziądza. Firma, widząc, jakie potrzeby piętrzą się przed nią w przyszłości, postanowiła samodzielnie stworzyć uczelnię, która wykształci specjalistów w najbardziej interesującej ją dziedzinie.

– W Wojskowych Zakładach Uzbrojenia pojawiła się idea stworzenia publicznej uczelni zawodowej studiów pierwszego stopnia inżynierskich w zakresie mechatroniki – mówił dr Piotr Tefelski, prezes WZU. Skąd taki pomysł w spółce, która kojarzona była zwłaszcza z remontami oraz modernizacją sprzętu? Prezes Tefelski wyjaśniał, że jest to efekt podpisania umów offsetowych z firmą Lockheed Martin. Dzięki nim spółka wejdzie do grona poddostawców amerykańskiego giganta i zacznie produkować elementy do systemu Patriot.

– To powoduje, że musimy z jednej strony poszerzyć kompetencje naszej załogi, a z drugiej zapewnić sobie stały dopływ wysoko wykwalifikowanych specjalistów w perspektywie przyszłych lat. Dlaczego mechatronika? Gdyż jest to bardzo ogólny kierunek. Mam nadzieję, że absolwenci otrzymają wszechstronną wiedzę, którą wykorzystają tak dla rozwoju naszej spółki, jak i całej gospodarki – podkreślał Tefelski.

Instytucją, która od lat współpracuje z PGZ, jest także Akademia Sztuki Wojennej, będąca kuźnią kadry dowódczej Wojska Polskiego.

– Realizujemy szereg projektów. Nie tylko związanych stricte z obronnością, ale także bezpieczeństwem. Łącznie prowadzimy ich obecnie 15 na kwotę 6,5 mln zł. Większość z nich realizujemy w konsorcjach ze spółkami PGZ – mówił płk dr hab. Dariusz Majchrzak, prorektor ds. wojskowych Akademii Sztuki Wojennej. – Uczelnie wojskowe to instytucje, które są łącznikiem pomiędzy Ministerstwem Obrony Narodowej i siłami zbrojnymi a przemysłem zbrojeniowym. To pokazuje, jak ważna jest współpraca. Przebiega ona w dwóch obszarach. Pierwszy jest ściśle techniczny i związany z danym rodzajem uzbrojenia. Drugi obszar to ten, który generuje potrzeby na poziomie operacyjnym, taktycznym czy strategicznym, dotyczące wykorzystania nowych rozwiązań na potrzeby osiągania celów w walce. To niezwykle ważny element, gdyż każdy rodzaj produkowanej broni musi być efektem zapotrzebowania na to uzbrojenie – podkreślał.

Trzeba jednak pamiętać, że współpraca PGZ z jednostkami naukowymi nie ogranicza się wyłącznie do uczelni. Ciekawym przykładem jest Centrum Techniki Morskiej. Z jednej strony jest to spółka, z drugiej ośrodek badawczy.

– CTM jest spoiwem pomiędzy przemysłem i nauką – mówił dr inż. Rafał Namiotko, dyrektor produkcji i rozwoju z Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Centrum Techniki Morskiej. – CTM zostało powołane jako ośrodek badawczo-rozwojowy. Od prawie 40 lat prowadzimy, w sposób ciągły, badania i rozwój – mówił, podkreślając, że nie byłoby to możliwe bez współpracy z ośrodkami akademickimi. Współpracy, na którą trzeba patrzeć z dwóch stron.

Z jednej strony CTM korzysta z koncepcji powstających na uczelniach, a także – co podkreślał Rafał Namiotko – nie byłby w stanie działać, gdyby nie stały napływ opuszczających je specjalistów. Z drugiej wielu pracowników CTM pracuje na uczelniach, prowadząc wykłady i pokazując studentom, jak się pracuje w przemyśle i co już niedługo będą robili.