Udanymi testami swojego drona pochwalili się prezes FlyFocus Igor Skawiński oraz dyrektor operacyjny Albert Świerczyński. Informacja została też potwierdzona przez ukraiński portal branżowy Militarnyi. Informacja ta świadczy o tym, że na Ukrainie testowane są nie tylko rozwiązania firm z Zachodu Europy, ale także polskich przedsiębiorstw, chociaż najczęściej słyszy się tylko o tych pierwszych.

Czytaj więcej

Bezzałogowy Lemur przejdzie chrzest bojowy na Ukrainie

Prace nad testowanym dronem rozpoczęto w 2023 roku. Impulsem do ich rozpoczęcia były doświadczenia wojny na Ukrainie i zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP na amunicję krążącą dalekiego rażenia (loitering munition, czyli broń zdolną krążyć nad wskazanym obszarem przed uderzeniem). Z tych samych powodów najbardziej znany polski producent amunicji krążącej, Grupa WB, opracowała swój dron dalekiego zasięgu Warmate 50, którego zasięg również ma wynosić około 1000 km.

Publiczna premiera Strikera odbyła się we wrześniu 2024 roku na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach, gdzie konstrukcja otrzymała nagrodę DEFENDER. Projekt ma charakter konsorcyjny: liderem jest warszawska firma FlyFocus, a partnerami Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych oraz firmy Metalexport-S i Jakusz. W lutym 2026 roku spółka pozyskała 4,5 miliona euro finansowania instytucjonalnego na rozbudowę produkcji.

Latające skrzydło i podkręcony zasięg

Striker to konstrukcja typu latające skrzydło (bez klasycznego usterzenia, co obniża wykrywalność radarową), wykonana z kompozytów, o rozpiętości około 5,2 metra i maksymalnej masie startowej 140 kilogramów. Wizualnie przypomina w pewnym sensie słynne irańskie Shahedy, których Rosja używa do atakowania Ukrainy. Napędza go silnik tłokowy (90 do 180 km/h) lub opcjonalnie silnik odrzutowy (95 do 325 km/h). Zastosowanie napędu odrzutowego skraca czas dolotu do celu, ale kosztem zużycia paliwa, a zatem i zasięgu.

Czytaj więcej

Polska kupi powietrzne tankowce. To podniebne stacje benzynowe dla polskich F-35

Producent chwali się zasięgiem dochodzącym do 1000 km. Taki dystans jest jednak osiągany tylko w przypadku wyposażenia drona w stosunkowo niewielką głowicę bojową o wadze 40 kilogramów. Przy głowicy o wadze 60 kilogramów zasięg spada do 150 do 200 kilometrów. 

Dla porównania, opracowany przez Grupę WB i zaprezentowany na tych samych targach w Kielcach Warmate 50 ma osiągać zasięg 1000 km z głowicą 50 kilogramów. Nic nie wiadomo natomiast na temat produkcji seryjnej tego drona.

W obu przypadkach mamy więc do czynienia z klasycznym dla amunicji krążącej kompromisem między masą ładunku a promieniem działania, znanym choćby z irańskich Shahedów. Oznacza to, że deklaracje producentów tej klasy broni trzeba zawsze czytać razem z konfiguracją, do której się odnoszą, a nie jako uniwersalny parametr platformy.

Dron dalekiego zasięgu to tani sposób na odstraszanie strategiczne

Dron startuje z wyrzutni pneumatycznej, co minimalizuje infrastrukturę potrzebną na pozycjach ogniowych. Naprowadzanie może odbywać się albo na wcześniej zaprogramowane współrzędne, w profilu zbliżonym do prostego pocisku manewrującego, albo za pomocą głowicy wizyjnej z szyfrowanym łączem satelitarnym. Nawigacja opiera się na GPS i systemie bezwładnościowym INS, pozwalającym kontynuować lot po utracie sygnału satelitarnego, co ma znaczenie w środowisku silnych zakłóceń elektronicznych na froncie. Dokładność trafienia producent określa na 5 do 10 metrów w trybie fire and forget (uderzenie bez ingerencji operatora), a przy naprowadzaniu wizyjnym na około 3 metry.

Zasięg 1000 kilometrów z terytorium Ukrainy teoretycznie obejmuje cele strategiczne w głębi Rosji, w tym Moskwę, a część analiz sugeruje nawet zdolność dosięgnięcia Uralu. To jednak scenariusz maksymalny, przy najlżejszej głowicy.

Dla Polski istotne jest, że nasz przemysł wchodzi w segment dalekosiężnych środków rażenia, dotąd zdominowany przez państwa z własnymi pociskami manewrującymi średniego zasięgu, jak francuski SCALP. Przy skalowaniu produkcji i integracji z systemami dowodzenia NATO (C2, command and control) drony takie jak Striker mogłyby stać się elementem taniego systemu odstraszania, dając polskim jednostkom zdolność do precyzyjnego uderzenia na duże odległości bez konieczności sięgania po klasyczną, znacznie droższą broń rakietową.