Firma Fire Point istnieje faktycznie od połowy 2022 r., a założyła ją oficjalnie grupa inżynierów, architektów i projektantów gier. Twórcy spółki chcieli podjąć się produkcji bezzałogowych statków powietrznych na rzecz Sił Zbrojnych Ukrainy, które dopiero co zatrzymały rosyjski pochód w głąb Ukrainy. Celem było opracowanie i wyprodukowanie dronów, a faktycznie pocisków manewrujących (granica jest obecnie płynna) dalekiego zasięgu, zdolnych do rażenia rosyjskiego zaplecza logistycznego i produkcyjnego.
Co Ukraińcy z Fire Point pokazali na wystawie Eurosatory 2026
Ukraińcy przywieźli do Francji szeroką gamę wyrobów. Budziły one tym większe zainteresowanie, że były w skali 1:1. Zademonstrowano m.in. dron uderzeniowy dalekiego zasięgu FP-2 w najnowszej wersji. W toku modernizacji dron ów otrzymał nowe skrzydło ze zintegrowanym zbiornikiem paliwa, co wydłużyło jego zasięg do 370 km przy przenoszeniu 200-kilogramowej głowicy bojowej lub nawet 700 km przy głowicy o masie 105 kg. Dron można opcjonalnie dodatkowo uzbroić w maksymalnie osiem lekkich niekierowanych pocisków rakietowych S-5 do atakowania lekkich celów w drodze do miejsca właściwego ataku. Starszy FP-1 także otrzymał nowe skrzydło ze zbiornikiem paliwa, co wydłużyło jego zasięg do 2 700 km (wcześniej ok. 1 650 km). W obu konstrukcjach wprowadzono algorytmy AI, wspierające kierowanie dronem.
Ukraińska firma Fire Point zademonstrowała zwiedzającym paryską wystawę Eurosatory szeroką gamę wyrobów.
Jeśli chodzi o „wagę ciężką”, zaprezentowano FP-5 Flamingo, zaprojektowany przez Milanion Group Ltd., ale produkowany przez Fire Point pocisk. Ten „potwór” ma ok. 13 m długości, rozpiętość skrzydeł 7 m i waży do 6 t, z czego 1 150 kg ma przypadać na głowicę bojową. Zasięg wynosi rzekomo 3 000 km. Pocisk ma być, rzekomo, produkowany na dużą skalę.
Oprócz tego zademonstrowano też makiety dwóch pocisków balistycznych. FP-7 wywodzi się z pocisku przeciwlotniczego i został już przetestowany. Według producenta ma być zdolny do przeniesienia 150-kilogramowej głowicy na odległość nawet 200 km. Znacznie większy FP-9 to pocisk o zasięgu 855 km, o głowicy do 800 kg. Celność ma sięgać 20 m, a to za sprawą nowoczesnego systemu nawigacji inercyjnej. Czas lotu do celu ma nie przekraczać 520 sekund przy strzelaniu na maksymalną odległość. Pocisk ten może stanowić zagrożenie dla rosyjskiego zaplecza.
Warto odnotować, że ukraińska firma współpracuje z zakładami zagranicznymi, m.in. duńskimi. Podczas Eurosatory Fire Point podpisała memorandum o porozumieniu w sprawie integracji radarów obrony powietrznej niemieckiej firmy Hensoldt z własnymi pociskami FP-7.X. FP-1, FP-2 i FP-5 są używane bojowo od jakiegoś czasu. Najcięższych pocisków użyto w walce dotychczas dziewięciokrotnie, podczas największego ataku wykorzystano 23 pociski. Sama skala produkcji budzi jednak wątpliwości i kontrowersje.
Spółka Fire Point deklaruje, że stale rozwija swoje wyroby. Z drugiej jednak strony, na jednym z właścicieli ciążą zarzuty o korupcję
Jakie wątpliwości towarzyszą spółce Fire Point?
Przede wszystkim, spółka deklarowała latem ubiegłego roku, że „niebawem” będzie dostarczać 210 pocisków tylko typu FP-5 miesięcznie. Mimo upływu niemal roku wyprodukowano jednak mniej niż 200 pocisków w ogóle. Pojawiają się też doniesienia o problemach technicznych, np. zasięg ma być wyraźnie mniejszy od deklarowanego (najdalszy zaatakowany cel był odległy od ukraińskich granic o 1 500 km).
Czytaj więcej
W niedzielę ukraińskie drony ponownie celnie uderzyły w rosyjskie instalacje energetyczne nad Bałtykiem. Koncern Novatek zatrzymał pracę największe...
Dodatkowo, niemal od początku istnienia, firmie towarzyszą zarzuty korupcyjne. Ukraińska służba antykorupcyjna NABU ma badać wątek powiązania oligarchy Timura Mindicza z Fire Point, dla którego swego czasu pracował obecny prezydent Wołodymyr Zełenski. Ukraińskie media sugerują, że był to kluczowy kontakt dla firmy, która rosnąc właściwie z niczego, niemal od razu mogła liczyć na dotacje publiczne oraz lukratywne zamówienia bez zbędnych pytań. Sam Mindicz, ukrywający się obecnie w Izraelu, ma być też zamieszany w aferę korupcyjną spółki energetycznej Enerhoatom.