„Przed nami ostatnie rozmowy o zakupie samolotów MRTT – do tankowania w powietrzu w ramach programu #PolskaSAFE. Dzięki nim nasze F-35 będą mogły działać dalej, dłużej i z większą skutecznością” – napisał Kosiniak-Kamysz w serwisie X.

Reklama
Reklama

Dzięki latającym stacjom benzynowym zasięg polskich F-35 zwiększy się drastycznie

Zakup ma kluczowe znaczenie dla zabezpieczenia operacji nowo wprowadzanych do polskiego lotnictwa myśliwców piątej generacji F-35A Husarz. Maszyny A330 MRTT będą służyć jako „latające stacje benzynowe”, drastycznie zwiększając zasięg operacyjny polskich F-35 oraz innych samolotów wielozadaniowych, w tym modernizowanych F-16.

Powietrzne tankowce powszechnie uważane są za tzw. mnożniki siły (ang. force multipliers). Ich posiadanie nie zwiększa co prawda liczby posiadanych samolotów, ale umożliwia dłuższe utrzymanie ich w powietrzu, co daje taki sam efekt, jak gdyby samolotów w gotowości bojowej było więcej niż rzeczywiście.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku takich samolotów jak F-35, który nie ma przesadnie dużego zasięgu i bez dodatkowego tankowania nie może długo pozostawać w powietrzu. Jego zasięg to nieco ponad 1 100 km na paliwie wewnętrznym, choć jest to wielkość umowna i zależna od wielu czynników. W praktyce oznacza to czas lotu rzędu około 150 minut. W przypadku F-16 długotrwałość lotu bez tankowania wynosi zwykle od 90 do 180 minut, w zależności od profilu misji i zabieranego uzbrojenia. Trzeba jednak podkreślić, że są to wartości orientacyjne, które w realnych warunkach mogą się wyraźnie różnić.

111 ton

Tyle paliwa może przewozić A330 MRTT w wersji powietrznego tankowca

W przypadku Polski, która stale zagrożona jest atakami dronowymi, zdolność do długotrwałego pozostawania w powietrzu przez dyżurujące maszyny może okazać się elementem szczególnie cennym. Zdecydowanie zwiększa to liczbę maszyn, które mogą być w tym samym czasie dostępne w powietrzu.

Z dostępnych materiałów wynika, że powrót samolotu do bazy w celu ponownego zatankowania, obejmujący czas od lądowania, poprzez przemieszczenie się do punktu stacjonowania, tankowanie i ponowny start, to około 40 minut. A i to w optymalnych warunkach. Zwykle trwa to bowiem dłużej. Tymczasem tankowanie w powietrzu zajmuje od 10 do 15 minut. Różnica jest zatem niebagatelna, szczególnie w warunkach bojowych. 

A330 MRTT, samolot, który jest czymś więcej niż podniebna stacja benzynowa

Trzeba podkreślić, że w praktyce samoloty A330 MRTT to maszyny wszechstronne i w pełni konfigurowalne. Dzięki modułowemu wyposażeniu mogą pełnić nie tylko rolę powietrznego tankowca, ale także maszyny transportowej lub powietrznego szpitala. W tej pierwszej konfiguracji mogą przewozić do 45 ton ładunku lub do 300 żołnierzy. W drugiej – latającego szpitala – mogą być wyposażone w moduł intensywnej terapii oraz sprzęt służący ewakuacji medycznej. Z kolei w wersji powietrznego tankowca jest to 111 ton paliwa lotniczego. Dla porównania: pojedynczy F-35A zabiera około 8,3 tony paliwa, a dla F-16 i jego zbiorników wewnętrznych (stosowane są też podwieszane) to około 3,2-3,9 tony.

Airbus A330 MRTT mierzy 58,8 metra długości przy rozpiętości skrzydeł 60,3 metra i startowej masie własnej dochodzącej do 233 ton w wersji bazowej. Nowy wariant MRTT+ oparty na A330-800neo zwiększa tę wartość do 242 ton, co przekłada się na większy zasięg i większą ilość zabieranego paliwa. Samolot ma zasięg bez ładunku na poziomie 15 000 kilometrów, przy prędkości przelotowej rzędu Mach 0,86 i autonomii do 18 godzin.

Nie bez znaczenia przy wyborze tych akurat samolotów jest także to, że polskie zakłady są obecne w łańcuchu dostaw Airbusa zbudowanym na potrzeby ich produkcji. Dotyczy to nowego wariantu A330 MRTT+.

Warszawskie zakłady Airbusa na Okęciu produkują m.in. elementy konstrukcji kadłuba i podzespoły do awioniki dla rodziny A330. Co może oznaczać, że część środków wydanych na zakup trafi z powrotem do polskiego przemysłu lotniczego. To argument, który w negocjacjach z Ministerstwem Finansów jest nie mniej ważny niż względy czysto wojskowe.

W ramach SAFE możemy kupić tylko dwa tankowce

Formalnie Polska planuje zakup czterech powietrznych tankowców. Jednak w ramach środków z SAFE możliwy będzie zakup jedynie dwóch maszyn. To wynik nałożenia się na siebie dwóch niekorzystnych dla naszego kraju okoliczności. Z jednej strony to wymóg wydatkowania środków z drugiej puli SAFE, a zatem tej przeznaczonej na zakupy wspólnie z innymi państwami – na zakup sprzętu, który musi być dostarczony do końca 2030 roku Z drugiej, to długa kolejka państw oczekujących u Airbusa na nowe samoloty. W zakreślonym przez Unię terminie Airbus może poświęcić Polsce tylko dwa sloty produkcyjne.

Program SAFE

Program SAFE

Foto: Infografika PAP

Skutek jest taki, że w ramach środków z SAFE zamówione zostaną tylko dwa powietrzne tankowce. Pozostałe dwa trzeba będzie kupić za środki pochodzące bezpośrednio z budżetu państwa. Czyli w praktyce także pożyczone, tylko w innej formule i na innych warunkach niż w przypadku SAFE.

Maszyny zamówione w ramach SAFE (dwie) mają być dostarczone w latach 2029-2030, zapewne po jednej maszynie rocznie. Czy i kiedy zostaną zamówione pozostałe dwie, dziś nie wiadomo. Chociaż sensowne byłoby zamówienie od razu wszystkich czterech samolotów w dwóch różnych formułach finansowania. Szczególnie że dzięki pierwszej fazie SAFE rząd uwolnił część środków budżetowych, refinansując unijnymi pożyczkami wcześniejsze kontrakty, takie jak np. na system antydronowy SAN.

Tu jednak ważna uwaga. Aby Airbus dotrzymał terminów wymaganych warunkami SAFE, umowę na produkcję powietrznych tankowców polski rząd musi podpisać jeszcze w tym roku – i to znajdując do tego unijnego partnera. Wszystko wskazuje na to, że wybór padł na Hiszpanię, na terenie której zlokalizowany jest zakład Airbusa produkujący te samoloty i która planuje pozyskać dla siebie kolejne egzemplarze w wariancie A330 MRTT+.