Jest środa, ósma rano. Pani prosto z Madrytu w drodze do Radomia. Co się udało załatwić w Madrycie? Jakie zakupy w Radomiu?

Jeśli chodzi o Madryt, to rozpoczęliśmy wspólne zakupy w ramach mechanizmu SAFE. I ten zakup, który prawdopodobnie zrealizujemy w Hiszpanii, jest jednym z najważniejszych na całej naszej liście zakupowej SAFE. Dotyczy samolotów do tankowania w powietrzu. To krytyczna zdolność dla Wojska Polskiego, której cały czas polskie wojsko nie ma. Poprzedni rząd unieważnił program Karkonosze, który miał doprowadzić do pozyskania takiej zdolności.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Macierewicz, zdrada dyplomatyczna i Rosjanie

Szczególnie w nocy z 9 na 10 września, kiedy rosyjskie drony wleciały w polską przestrzeń powietrzną, potrzeba tej zdolności była widoczna gołym okiem. Mamy coraz więcej myśliwców, właśnie przybyły F-35, ale żeby mogły jak najdłużej operować w powietrzu, potrzebne jest właśnie tankowanie w powietrzu. Tutaj przychodzi z pomocą mechanizm SAFE, przede wszystkim ze względu na krótkie terminy dostaw i realizacji projektów. Jeśli wszystko dobrze pójdzie ze stroną hiszpańską, to do końca 2030 roku polskie wojsko będzie miało już zdolność tankowania w powietrzu.

Oczywiście dzisiaj rozmawiamy o szczegółach ze stroną hiszpańską, bo wprowadzamy w życie zasadę: „chcesz coś sprzedać Polsce, to musisz też w Polsce zainwestować”. I o tym też mówiliśmy wczoraj z premierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w Madrycie. Jeżeli zdecydujemy się na kontrakt z firmą Airbus, to muszą być poczynione nowe inwestycje w Polsce, choć już dzisiaj dużo komponentów do MRTT (samolotu do tankowania w powietrzu) jest produkowanych w Polsce. Ale chcemy, żeby ta produkcja jeszcze bardziej była przesunięta na nasze terytorium. Żebyśmy serwisowali w Polsce nie tylko samoloty, które wejdą do polskich sił zbrojnych, ale także te, które użytkują inne kraje europejskie. I żebyśmy mieli zapewnienie, że będą polscy poddostawcy. Więc z Madrytu wracam optymistycznie nastawiona, bo to jest jeden z największych kontraktów w ramach SAFE. Wymaga to jeszcze kilku tygodni intensywnych rozmów.

O jaki kontrakt chodzi w Radomiu?

Dzisiaj Radom, Łucznik. Wiele słyszałam od opozycji o tym, że dla Radomia nie ma absolutnie żadnej pomocy. To była zupełna bzdura i dzisiaj czarno na białym to pokazujemy. Za chwilę podpisujemy zamówienie o wartości 600 milionów złotych na 46 tysięcy karabinków Grot w wersji A3.

Czytaj więcej

Polska armia zamawia karabinki 46 tys. karabinków. 600 mln zł za większą niezawodność

Wersja ta powstała po uwagach wojska dotyczących tego, jak dostosować sprzęt do realnych potrzeb. Tak właśnie powinny wyglądać zamówienia w polskim wojsku: żołnierze zgłaszają uwagi, a fabryki na tej podstawie modyfikują i dostosowują broń. To kontrakt o wartości 600 milionów złotych na 46 tysięcy karabinków. I nie jest to kontrakt, który opłacamy z pieniędzy z mechanizmu SAFE. Natomiast dzięki temu, że pozyskaliśmy pieniądze w ramach SAFE, mamy dodatkowe środki w zasobach budżetu i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, które możemy wykorzystać na takie zamówienie.

Wracając do Hiszpanii i do Airbusa, jaki jest wolumen tej umowy, którą negocjujecie? O jakie pieniądze chodzi?

Oczywiście o kwotach dzisiaj nie powiem ani słowa, dlatego że jesteśmy w trakcie rozmów ze stroną hiszpańską. Natomiast rozmawiamy o zamówieniu co najmniej dwóch, a być może nawet czterech samolotów.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o swojej roli: Pierwszy raz w historii kobieta ma tak szerokie kompetencje, jeżeli chodzi o MON

Przeszła pani z pozycji pełnomocnika do spraw SAFE do Ministerstwa Obrony Narodowej. Na czym polega ta zmiana?

To przede wszystkim rozszerzenie kompetencji. Ta część związana z pozyskiwaniem pieniędzy z mechanizmu SAFE z Unii Europejskiej właściwie została zakończona. Na koniec maja podpisaliśmy te wszystkie umowy, które są umowami samodzielnymi. W naszym przypadku to umowy o wartości 120 miliardów złotych. 62 kontrakty w polskim przemyśle zbrojeniowym. Te masowe kumulacje kontraktów zbrojeniowych gwałtownie podbiły zamówienia przemysłowe w Polsce, które w maju odnotowały historyczny wzrost aż o 143 proc. rok do roku.

Dzisiaj moje kompetencje zaczynają być znacznie szersze, bo w Ministerstwie Obrony Narodowej będę pracowała nie tylko z Departamentem Funduszy Zagranicznych. To jest nowy departament w MON-ie, który zajmuje się pozyskiwaniem środków na wydatki zbrojeniowe. To pozyskiwanie środków odbywa się nie tylko na kierunku europejskim, ale są też kontrakty amerykańskie czy koreańskie. I teraz nowy, ciekawy kierunek, czyli Kanada. Będę odpowiadała za wszystkie zakupy.

Będzie mi podlegała również Agencja Uzbrojenia i Agencja Mienia Wojskowego. W ogóle pierwszy raz w historii kobieta ma tak szerokie kompetencje, jeżeli chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej. Jestem pierwszą kobietą, która odpowiada za taką transformację, modernizację i za zbrojenia.

To będzie też promocja polskiego przemysłu, bo od dłuższego czasu nie tylko realizujemy politykę kupowania więcej w polskim przemyśle przez polskie siły zbrojne, ale też wychodzimy z polskim przemysłem zbrojeniowym na rynki eksportowe. To się zaczyna dziać dzięki mechanizmowi SAFE i to też będziemy rozwijać, bo dzisiaj przemysł zbrojeniowy to nie jest kwestia związana wyłącznie z bezpieczeństwem, ale też z najszerzej rozumianym rozwojem gospodarki. No i oczywiście kwestia amerykańskich baz w Polsce to też jest temat, którym wszyscy w Ministerstwie Obrony się zajmujemy.

Czy nadal odpowiada pani osobiście za realizację projektów finansowanych z SAFE?

Tu nic się nie zmienia. To wciąż moja odpowiedzialność. Z jednej strony Departament Funduszy Zagranicznych nadzoruje i odpowiada za rozliczanie mechanizmu SAFE, a z drugiej strony DPZ (Departament Polityki Zbrojeniowej) odpowiada za zakupy dla polskiego wojska, więc dalej pozostaje to w moich kompetencjach.

Ponad 120 miliardów, 62 kontrakty. Wszystkie w polskim przemyśle. Gdzie są ryzyka? Bo program jest uruchomiony, w toku, ale do jego finału daleko. Gdzie pani identyfikuje największe ryzyka związane z realizacją tego programu?

Największym ryzykiem jest czas. Program SAFE nakłada na nas bardzo jasne ramy czasowe. Wszystko, co zamawiamy, musi być dostarczone na potrzeby sił zbrojnych do połowy 2030 roku. To z perspektywy zakupów zbrojeniowych jest bardzo krótki czas. Ale są też plusy.

Po pierwsze to stabilność zamówień dla zbrojeniówki. Dzisiaj, rozmawiając z prezesami wielu firm zbrojeniowych, słyszę o tym, że nareszcie, po raz pierwszy w historii demokratycznej Polski, podpisują konkretne kontrakty na kilka lat, wiedząc, co będzie zamówione, za jaką kwotę i że zamówienie na pewno zostanie opłacone. Bo my te pieniądze z SAFE mamy zagwarantowane i one muszą być wydane do połowy roku 2030. Więc jest stabilizacja zamówień dla zbrojeniówki, co zawsze było piętą achillesową tej części gospodarki. Bo w czasie pokoju rządy zawsze szybko te wydatki tną. W czasach trudnych to są wydatki, które natychmiast rosną. My tu wprowadziliśmy pewną stabilizację. Polski przemysł wie dokładnie, na co wydamy pieniądze w najbliższych latach.

Beneficjenci programu SAFE w Polsce

Beneficjenci programu SAFE w Polsce

Foto: polskasafe.gov.pl

Jest jeszcze coś – wiele razy byłam pytana o to, czy nie powinnam w Brukseli negocjować przesunięcia tego terminu z roku 2030 na później. Ale to, o czym mówią polscy dowódcy i nie tylko – to jest też komunikat, który płynie z NATO – my nie mamy więcej czasu na dozbrajanie. Ten rok 2030 jest krytyczny z punktu widzenia przewidywania tego, co może wydarzyć się w geopolityce, następnych kroków, jeżeli chodzi o Rosję. I tutaj bardziej będę pracowała nad tym, żeby przemysł wszystko dowoził na czas, niż nad próbami przesuwania tego terminu, bo to jest kwestia naszego bezpieczeństwa.

Czy prezesi PGZ nie raportują o braku ludzi, braku kompetencji, o ryzykach związanych z efektywnością wykorzystania środków z SAFE?

Dużo na ten temat pracowaliśmy jeszcze przed podpisaniem kontraktów. I to oczywiście ogromna rola generała Artura Kuptela i Agencji Uzbrojenia, żeby te kontrakty były tak podpisane i tak stworzone, by zabezpieczały interes państwa polskiego oraz gwarantowały, że wszystko będzie dostarczone na czas. Dzisiaj już widać mobilizację. I to nie tylko Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale też prywatnego przemysłu. Mamy duży kontrakt w WB Electronics, ale nie tylko. W Remontowej Shipbuilding, APS. To są wszystko prywatne firmy.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki wskazał na pozytywne działanie programu SAFE. Wcześniej zawetował ustawę

Ja zresztą od początku mówię, że nie robię podziału na przemysł państwowy i prywatny. Jest po prostu polski przemysł zbrojeniowy. Uważam, że firmy z obu sektorów bardzo dobrze uzupełniają się kompetencyjnie na polskim rynku. Dziś już widać falę dodatkowych inwestycji i dodatkowych zatrudnień, które idą wraz z gwarancją pieniędzy z mechanizmu SAFE. Według szacunków ekonomistów, przełożenie się tych wydatków na krajową wartość dodaną może przynieść potężny impuls dla popytu w wysokości około 0,5 proc. PKB rocznie. Efekt gospodarczy będzie więc odczuwalny dla wszystkich.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Na broń dla polskiej armii wydawano w polskim przemyśle zbrojeniowym 20 proc. środków. Dziś jest to 50 proc.

Czy jest ryzyko, że w związku z rosnącym konfliktem pomiędzy Polską a Ukrainą kooperacja ze stroną ukraińską w dziedzinie obronności będzie słabła?

Tu trzeba przede wszystkim podkreślić, że cała ta sytuacja zaczęła się od błędnej, nietrafionej i krzywdzącej dla Polaków decyzji pana prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Przed nami konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku. To będzie kolejne forum do rozmów. My cały czas mówimy jedno: jesteśmy zainteresowani przejęciem najnowszych technologii dotyczących przemysłu dronowego, ale też nasz przemysł nie siedzi z założonymi rękami. My te technologie też rozwijamy. Rozmawiać będziemy do końca, ale my też stronie ukraińskiej stawiamy bardzo jasne warunki.

A jak kooperacja z partnerami europejskimi? Wiemy, że reszta środków z SAFE pójdzie na wspólne zakupy. Czy tutaj coś posunęło się do przodu?

Tutaj jesteśmy już w bardzo dobrej sytuacji, bo większość tych wspólnych zakupów, zgodnie z założonym planem, będzie realizowana w polskim przemyśle zbrojeniowym. Mamy bardzo konkretne zapowiedzi i deklaracje. Szwecja – to zakup okrętu Ratownik. Norwegia nie jest w Unii, ale jest w Europejskim Obszarze Gospodarczym, czyli jest objęta mechanizmem SAFE. Będzie kupowała od nas system SAN, czyli ścianę antydronową. Kanada, która dołączyła do SAFE – jest deklaracja zakupu dronów w Polsce. Grecja – system satelitarny. Francja – wspólna budowa również związana z segmentem satelitarnym. Grecja to jest SAR, czyli produkt firmy ICEYE. Z państwami regionu, państwami bałtyckimi, rozmawiamy o Piorunach, rozmawiamy o dronach. To jest właściwie to, co najczęściej pojawia się w tych wspólnych zamówieniach.

Czytaj więcej

Kiedy Polska dostanie pociski do Patriotów? Producent: nie wiadomo

Zakup tankowców oraz granatników Carl Gustaf to są największe zakupy, które robimy poza Polską. Większość krajów europejskich przekonujemy – zgodnie z założeniem – do kupowania u nas. I to jest absolutna rewolucja, dlatego że polska zbrojeniówka była przyzwyczajona przez lata do produkcji wyłącznie na potrzeby Polski. Co więcej, poprzednicy w polskim przemyśle zbrojeniowym wydawali lokalnie tylko 20 proc. środków. Pan premier Kosiniak-Kamysz już doprowadził do tego, że połowa wydatków jest realizowana w polskim przemyśle. Na moim odcinku, czyli w SAFE, to jest aż 90 proc. Drugim założeniem, poza jak największą alokacją tych środków w polskim przemyśle, jest to, żebyśmy otworzyli jak najwięcej rynków eksportowych. Uważam, że jeżeli wydajemy jako kraj największy procent PKB w Unii na obronność, to powinniśmy też mieć najlepszy przemysł zbrojeniowy. I to też jest jeden z celów, które sobie stawiam.

Najbliższe zakupy? Premier Kosiniak-Kamysz już ujawnił w Internecie, że to będą okręty podwodne. Co wiemy o tym kontrakcie?

Tak, w poniedziałek nastąpi wielki finał, jeżeli chodzi o realizację programu Orka. To program, nad którym pracowano wiele, wiele lat. I dopiero Władysław Kosiniak-Kamysz go dowozi, mówiąc kolokwialnie. Na poniedziałek zaplanowano podpisanie umowy ze stroną szwedzką. To, co mnie najbardziej interesuje, to dodatkowa umowa, która mówi o zobowiązaniach strony szwedzkiej do inwestycji i zakupów w polskim przemyśle zbrojeniowym oraz do korzystania z subkontraktorów. Bo ta zasada: „chcesz nam coś sprzedać, ale musisz w Polsce zainwestować, musisz od Polski coś kupić”, będzie obowiązywała teraz we wszystkich negocjacjach z partnerami europejskimi.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Wielki kontrakt zbrojeniowy. Polska dostanie okręty podwodne i szansę na nowe inwestycje

Pro

Czy wiemy, jaki będzie wymiar finansowy tego kontraktu wynikającego z programu Orka?

Tak, wartość kontraktu na Orkę to kilkanaście miliardów złotych.

Jakie kolejne zakupy planujecie w najbliższych miesiącach?

Najbliższe miesiące to przede wszystkim dowiezienie wspólnych zakupów, jeżeli chodzi o program SAFE. Chciałabym, żeby te negocjacje dotyczące właśnie samolotów do tankowania w powietrzu przebiegały jak najszybciej i właściwie na tym dzisiaj się najbardziej koncentrujemy. No i też kwestia podniesienia zdolności produkcyjnych naszego przemysłu zbrojeniowego, bo im więcej tych kontraktów zagranicznych przychodzi, tym więcej też trzeba inwestować i rozwijać nasze zakłady zbrojeniowe. I to jest właściwie dzisiaj ta najważniejsza część, na której się koncentrujemy.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Żadne słowa Karola Nawrockiego nie przykryją weta ws. SAFE

Ostatnie pytanie. Mamy ponad rok do kolejnych wyborów. Wyborów, które mogą radykalnie wpłynąć na zmianę układu władzy w Polsce. Nie muszą, ale mogą. Co uda wam się dowieźć? Co się uda do momentu, kiedy będzie się konstytuował nowy rząd? Zakładam, że będzie to późna jesień, początek zimy przyszłego roku.

Przede wszystkim widoczną gołym okiem modernizację i rozwój technologiczny polskiej armii. To już będzie widać. My też będziemy informować za każdym razem, kiedy ten sprzęt będzie trafiał do jednostek. Czyli wzmocnienie obronne. To jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz to dużo lepsza kondycja polskiego przemysłu zbrojeniowego, co odbije się gospodarczo na portfelach wszystkich Polaków. Bo dzisiaj bezpośrednio związanych ze zbrojeniówką w Polsce jest 12 tysięcy firm. A przecież jeszcze są kooperanci, poddostawcy, usługodawcy. Więc te ponad 43 miliardy euro popracują w naszej gospodarce. I efekty będzie widać bardzo szybko, bo te pieniądze już trafiają do polskich firm. Więc to jest drugi cel.

Trzeci to właśnie postawienie na eksport, który też przynosi pieniądze dla gospodarki. Więc z mojej strony to zawsze dwa zobowiązania: wzmocnienie bezpieczeństwa Polaków, ale z drugiej strony też wzmocnienie sytuacji gospodarczej. Tak, żeby wszyscy Polacy odczuli to w swoich portfelach.

We wtorek pozytywnie na temat SAFE wypowiedział się pan prezydent Nawrocki. Ma pani satysfakcję?

Nie. Jednak żadne słowa nie przykryją weta. Mamy ponad 100 dni po wecie. Gdyby nie weto pana prezydenta, Łucznik w Radomiu miałby już dwa kolejne kontrakty: dla policji i Straży Granicznej. Jednak pan prezydent tę możliwość zablokował. Nam się udało w tym czasie podpisać kontrakty na 120 miliardów złotych w polskiej zbrojeniówce. Rząd poprzedników Prawa i Sprawiedliwości przez 8 lat tyle nie wydał w polskiej zbrojeniówce, co my przez 3 dni, podpisując kontrakty z SAFE.

Szkoda, że refleksja przychodzi teraz u pana prezydenta, bo spędziliśmy wiele godzin, rozmawiając o SAFE. Uważam, że posłuchał tych, którzy wprowadzili go w błąd. Słynny argument o niemieckim przemyśle, w ogóle się nie sprawdził. Pierwszą część zakupów zrealizowaliśmy w Polsce. Teraz zakupy zagraniczne. Wczoraj Madryt, nie Berlin. Ja myślę, że pan prezydent to widzi. Szkoda, że dopiero teraz.