Rakieta Hydra 70 mm to niekierowany pocisk powietrze–ziemia, który ma zasięg ok. 10 km. Korzystają z niego m.in. śmigłowce bojowe AH-64E Apache, których Polska zamówiła aż 96, a których dostawy rozpoczną się w 2028 r. Teraz bydgoski Nitro-Chem, który jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej, przymierza się do ich produkcji. We wtorek w Warszawie podpisano „porozumienie dotyczące rozwoju zdolności produkcyjnych” z amerykańskim General Dynamics.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Pożyczki z SAFE. Za wcześnie na odtrąbienie sukcesu

– Spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej aktywnie poszukują nowych obszarów biznesowych, w których – bazując na swoim potencjale i doświadczeniu – widzą realne możliwości produkcji i sprzedaży nowego rodzaju uzbrojenia i wyposażenia wojskowego. Tak jest w przypadku Nitro-Chemu i projektu ulokowania tam centrum produkcyjno-logistycznego dla niekierowanych rakiet Hydra 70 mm – mówił prezes PGZ Adam Leszkiewicz. – To duża szansa dla Nitro-Chemu z kilku powodów. Po pierwsze, rakiety Hydra mogą być uzbrojeniem śmigłowców uderzeniowych AH-64E. Po drugie, rakiety te sprawdzają się jako tani kosztowo efektor antydronowy – w wersji z modułem AWPKS będą na wyposażeniu baterii naszego systemu SAN. Po trzecie – są także wykorzystywane na ukraińskich samolotach do zwalczania rosyjskich bezzałogowców uderzeniowych. Być może tą drogą pójdą również nasze Siły Powietrzne, szukając zamiennika droższych pocisków rakietowych. To wszystko rodzi duży potencjał produkcyjny, a tym samym biznesowy i dlatego warto zaangażować się w ten projekt – wyjaśniał.

Do produkcji Hydry droga jeszcze daleka

Na ile konkretne jest to porozumienie? Jest to etap bardzo wstępny. – Podpisane porozumienie otwiera perspektywę dalszego rozwoju polskiego sektora obronnego oraz może w kolejnych latach znacząco wzmocnić krajowy potencjał produkcyjny w zakresie kluczowego uzbrojenia, zwiększając strategiczną niezależność państwa – czytamy w komunikacie PGZ. „W początkowej fazie realizacji projektu w Nitro-Chem S.A. prowadzony byłby montaż rakiet Hydra 70 mm z komponentów dostarczanych przez General Dynamics z USA. W kolejnych latach współpraca mogłaby prowadzić do stopniowego rozwijania szerszych zdolności produkcyjnych w Polsce, z wykorzystaniem komponentów pozyskiwanych od krajowych dostawców, w tym – w miarę możliwości – od spółek należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A.”.

Pisząc wprost, droga do montażu, a później produkcji tych rakiet nad Brdą wydaje się jeszcze bardzo daleka. Warto mieć też z tyłu głowy, że Amerykanie niechętnie dzielą się swoimi technologiami i do tej pory nasza współpraca przemysłowa i transfer technologii zza Atlantyku były bardzo ograniczone.

Zbrojeniówka mocno inwestuje. Efekty za 3-4 lata

Nie zmienia to tego, że w ostatnim czasie polski przemysł zbrojeniowy zawarł kilka istotnych partnerstw przemysłowych. I tak Bumar Łabędy, część PGZ, od 2028 r. będzie zaangażowany w montaż czołgów K2PL. Co kluczowe, spółka pozyskuje od południowokoreańskiego Hyundai Rotem także kompetencje do pełnego serwisu, czyli de facto odtwarzania zdolności bojowych w czasie „W”.

Z kolei Grupa WB utworzyła z Hanwha Aerospace joint venture, która w Gorzowie Wielkopolskim zbuduje fabrykę produkującą pociski CGR-080. Będą one używane przez wyrzutnie K-239 Chunmoo, a ich zasięg to 80 km. Produkcja ma ruszyć w 2029 r., a w przyszłości powinno być możliwe wytwarzanie pocisków o nawet większym zasięgu.

Czytaj więcej

Niemiecki Rheinmetall znów pobił rekord

Jeśli dołożymy do tego zakup licencji na produkcję amunicji 155 mm od brytyjskiego BAE Systems i inwestycje z tym związane m.in. w Kraśniku czy Mesko, kooperację PGZ Stocznia Wojenna z również brytyjskim Babcockiem czy innych spółek PGZ w obszarze rakietowym z MBDA, to widać jasno, że nasza zbrojeniówka jest na etapie siania. Żniwa, czyli znaczne poprawienie naszych kompetencji i rozpoczęcie produkcji nowych typów pocisków i rakiet, powinny się rozpocząć za 3-4 lata.