Obecnie w linii znajduje się 18 maszyn tego typu, które wykorzystywane są przede wszystkim do wsparcia pododdziałów wojsk lądowych i specjalnych. Według obowiązujących planów mają one zostać wycofane z eksploatacji około 2025 r. i zastąpione przez nową konstrukcję. Pomimo, że jest to dopiero wczesna faza programu, plany Ministerstwa Obrony Królestwa Norwegii odnośnie nowych śmigłowców były znane opinii publicznej od pewnego czasu. Z tego też względu wielu światowych producentów wiropłatów podjęło już działania marketingowe na tamtejszym rynku.

Czytaj także: Dwóch finalistów w konkursie na następcę Black Hawka

Sytuacja w Norwegii przypomina tą znaną z innych państw Europy. Z jednej strony można zauważyć silny lobbing producentów, którzy są już obecni na lokalnym rynku i  rozpoczęli promocję dostępnych „z półki” konstrukcji. Mowa o Leonardo (AW101, eksploatowane już w wersji SAR, AW139), maszynach Airbusa (H145 lub H160M) czy konsorcjum NHINdustries (NH90, które także są już eksploatowane w Norwegii). Oczywiście, aktywni na rynku norweskim są także producenci amerykańscy. Boeing (CH-47F Chinook Block 2), Lockheed Martin (S-70 Black Hawk) i Bell. Ta ostatnia firma rozpoczęła dwutorowe działania. Oferuje ona bowiem możliwość zakupu najnowszej wersji śmigłowców modelu 412 (EPI/EPX), ale także maszyn nowej generacji V-280 Valor. Nie można także wykluczyć transakcji wiązanej, w postaci leasingu na okres przejściowy starszych maszyn i późniejszych dostaw najnowszych maszyn

Jednocześnie władze Norwegii publicznie deklarują zainteresowanie amerykańskim programem wielozadaniowego śmigłowca przyszłości Future Long-Range Assault Aircraft (FLRAA). Nowa konstrukcja ma stać się następcą obecnie eksploatowanych UH-60 Black Hawk. Ze względu na harmonogram, który zakłada dostawy seryjnych FLRAA dopiero około 2030 r., Norwegia ‒ w przypadku postawienia na zwycięzcę programu FLRAA ‒ będą zmuszeni albo wydłużyć eksploatację obecnie używanych śmigłowców albo zdecydować się na rozwiązanie pomostowe w postaci leasingu przejściowych wiropłatów. Jest to zarazem nieformalna deklaracja dołączenia Królestwa Norwegii do rosnącej liczby państw zainteresowanych „owocem” amerykańskiego programu.

Czytaj także: Państwa europejskie chcą wspólnie zbudować nowy śmigłowiec wojskowy

Należy pamiętać, że choćby wspomniana firma Bell (jeden z finalistów FLRAA, który promuje w tym programie V-280 Valor) proponuje zainteresowanym państwom udział przemysłowy, w porozumieniu z administracją Stanów Zjednoczonych. W przypadku Norwegii władze mają pozytywne doświadczenia z udziałem w takich przedsięwzięciach. Norwegia dołączyła we wczesnej fazie do programu F-35, co zaowocowało m.in. udziałem norweskiego przemysłu w produkcji tej maszyny. Warto również wymienić rozwój pocisku kierowanego Kongsberg JSM. Będzie on jednym ze standardowych precyzyjnych środków bojowych klasy powietrze-powierzchnia dalekiego zasięgu oferowanego użytkownikom F-35. Japonia już rozpoczęła zakupy tych rakiet. Zakup pocisków rozważa również Australia.