W ciągu najbliższych dni mają zostać zmienione procedury dotyczące używania przez polskie wojsko lotnictwa myśliwskiego oraz śmigłowców. Jak poinformował wiceszef MON Cezary Tomczyk, nowe zasady umożliwią pilotowi lub dowódcy operacyjnemu podjęcie decyzji o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie danych z systemów rozpoznania.

Nowe zasady użycia polskiego lotnictwa

Tomczyk mówił o zmianach w poniedziałek podczas uroczystości podpisania umowy z GE Aerospace dotyczącej serwisowania silników w ramach programu zakupu śmigłowców AH-64 Apache. Wydarzenie odbyło się w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Dęblinie.

Wiceszef MON podkreślił, że polscy piloci każdego dnia odpowiadają za ochronę przestrzeni powietrznej przed potencjalnymi zagrożeniami.

– Każdego dnia nasi piloci, piloci samolotów myśliwskich, piloci śmigłowców, bronią naszej przestrzeni powietrznej przed tym, co może się zdarzyć – powiedział.

Czytaj więcej

Offset do śmigłowców Apache domknięty. Amerykanie przekażą Polsce technologię remontu silników

Wojskowi piloci otrzymają nowe instrukcje. Koniec z koniecznością identyfikacji wzrokowej?

Tomczyk zapowiedział odejście od stosowanej w czasie pokoju identyfikacji wizualnej na rzecz tzw. identyfikacji pozytywnej.

– W ciągu najbliższych dni będziemy zmieniali procedury, które dotyczą używania naszego lotnictwa myśliwskiego, ale też śmigłowców, zmieniając to, co w czasie pokoju jest standardem, czyli identyfikację wizualną na tzw. identyfikację pozytywną – poinformował.

Jak zaznaczył, różnica między obiema procedurami jest zasadnicza. Chodzi o możliwość podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie odczytów radarowych oraz innych informacji przekazywanych do systemu.

– Nie możemy być bezczynni, jeżeli chodzi o kwestie zagrożenia, a zagrożeń – wszystko na to wskazuje – będzie tylko więcej – powiedział wiceszef MON.

Czytaj więcej

Gen. Roman Polko o rosyjskich dronach. „Najlepszą obroną jest także atak”

Pilot będzie mógł użyć uzbrojenia z dystansu

Podczas późniejszego briefingu Tomczyk wyjaśnił, że decyzję o zmianie procedur podjął dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. pilot dr Ireneusz Nowak.

Wiceszef MON określił zmianę jako nowe rozwiązanie w ramach NATO. Jak tłumaczył, w czasie pokoju identyfikacja potencjalnie wrogich samolotów, dronów czy śmigłowców odbywa się poprzez kontakt wzrokowy. Ma to ograniczać ryzyko pomyłki, np. z cywilnym statkiem powietrznym lub maszyną sojuszniczą.

Nowa procedura ma pozwolić na podjęcie decyzji na podstawie kilku niezależnych przesłanek wskazujących, że obiekt może być wrogi.

Czytaj więcej

„Rosja testuje wschodnią flankę NATO”. Rosyjski samolot przechwycony nad Bałtykiem

Radar, strefa zakazu lotów i informacje z Ukrainy

Tomczyk jako przykład wymienił jednoczesne wystąpienie kilku czynników: odczytu radarowego, wtargnięcia do strefy objętej zakazem lotów oraz informacji przekazanych przez stronę ukraińską.

– Będzie mógł użyć uzbrojenia z dystansu, wykorzystując do tego systemy samolotu czy śmigłowca – wyjaśnił.

Dotychczas takie możliwości były – jak mówił Tomczyk – zazwyczaj zarezerwowane dla stanu wojny albo stanu wojennego.

Zmiana procedur ma związek z zagrożeniem dronami

Wiceszef MON uzasadnił zmianę rosnącym zagrożeniem dla polskiej przestrzeni powietrznej.

– Do tej pory nie korzystaliśmy z tego typu możliwości, bo one są zazwyczaj zarezerwowane dla stanu wojny albo stanu wojennego. Natomiast w związku z zagrożeniem, w związku z tym, że Polska dzisiaj codziennie zmaga się z możliwością wlotu dronów na teren naszego kraju, musimy wprowadzić tego typu zmiany i na rzecz pilotów i na rzecz bezpieczeństwa państwa – podkreślił Tomczyk.

Zapowiedział jednocześnie, że nowe procedury będą wprowadzane stopniowo. O szczegółach zmian ma informować rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.