Nowe amerykańskie czołgi bez automatów ładowania?

Generał Martin, zastępca dowódcy/szef sztabu TRADOC, jednoznacznie skrytykował stosowanie automatów ładowania w czołgach. Jego zdaniem „żywy” ładowniczy jest o wiele lepszym rozwiązaniem. Fot./US Army.

Gen. bryg. Theodore D. Martin, zastępca dowódcy/szef sztabu US Army TRADOC (United State Army Training and Doctrine Command, pol. Dowództwo Szkolenia i Doktryn Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych) napisał na swoim służbowym koncie na Twitterze, że „nie obchodzą go automaty ładowania”.

Odpowiedź padła w reakcji na animację przedstawiającą sposób działania różnych sowieckich/rosyjskich czołgowych automatów ładowania. Jest on przeciwny tego typu urządzeniom. W ocenie generała są one awaryjne. Uniemożliwiają także odseparowanie amunicji od załogi, co w razie pożaru magazynu może doprowadzić do ciężkich obrażeń lub nawet śmierci załogi. Ponadto automat nie jest w stanie zastąpić żołnierza podczas prowadzenia codziennych prac konserwacyjnych przy czołgu czy też rannego kolegi. To może natomiast wykonać żywy ładowniczy. Generał zażartował także, że ładowniczy jest lepszy bo głosuje i płaci podatki.

Czytaj także: Analiza Radaru: M1 Abrams; nie taki piękny, jak go malują

Gen. Theodore D. Martin odpowiedział na pytania o możliwe rozwiązanie problemu rosnącej masy amunicji. Wiele wskazuje na to, że obecne armaty kalibrów 120 i 125 mm zostaną zastąpione w czołgach nowej generacji armatami kal. 130 bądź 140 mm. Te stosują znacznie cięższą i większą amunicję. Generał zasugerował stosowanie rozdzielnego ładowania amunicji. Jest to rozwiązanie stosowane m.in. w brytyjskich czołgach Challenger 2. Inna opcją jest wykorzystanie „mechanicznego wspomagania ładowniczego”, czyli egzoszkieletu. Pomóc miałaby także intensyfikacja szkolenia.

Poglądy generała, a rozwój broni pancernej

Pogląd tak wysoko postawionego oficera, służącego w dowództwie odpowiedzialnym m.in. za opracowywanie doktryny użycia US Army (która ma niebagatelny wpływ na ostateczne wymagania stawiane przed producentami wyposażenia i uzbrojenia) może mieć istotny wpływ na rozwój amerykańskiej broni pancernej w najbliższych latach.

Fot./US Army.

Niewykluczone, że na opinię wpływ miała niedawna porażka testów automatu ładowania do 155 mm armatohaubicy samobieżnej M1299. Ostatecznie armatohaubica najprawdopodobniej otrzyma tego typu rodzaju urządzenie. Będzie ono jednak innej konstrukcji i o mniejszej pojemności magazynu amunicyjnego.

Czytaj także: Analiza Radaru: Po sześciu dekadach do lamusa

Krytyka redukcji liczebności załogi w czołgach nie jest w US Army niczym nowym. Dość wspomnieć serię artykułów polemicznych publikowanych na stronie akademii wojskowej West Point na początku ub. r. Jedna ze stron podnosiła wówczas podobne argumenty do użytych przez gen. Martina. i był to oficer mający za sobą służbę m.in. w Iraku. Druga strona, którą reprezentował oficer mający doświadczenia zebrane podczas służby m.in. na terenie Polski, krytykowała zachowawcze podejście oponenta. Obalała przy tym argument o tym, jakoby trzyosobowa załoga nie była w stanie poradzić sobie z codziennymi pracami przy wozie bojowym. Jako przykład wskazywano trzyosobową załogę bwp M2 Bradley.

Świat woli automaty

Nietrudno przy tym zauważyć trend rozpowszechniania się czołgowych automatów ładowania poza US Army. W ciągu ostatnich kilku dekad takie urządzenia otrzymały czołgi Leclerc (Francja), K2 (Republika Korei), Typ 10 (Japonia), czy Harimau (Indonezja/Turcja, czołg lekki). Podobnie sprawa wygląda w przypadku konstrukcji produkcji sowieckiej czy rosyjskiej. Mowa tutaj tak o wozach nowszych jak T-90 i T-14, jak i bardziej wiekowych: T-64, T-72, T-80. Tak samo wygląda sytuacja w przypadku wozów powstałych na ich bazie. Np. PT-91, T-84. Automaty powszednieją również w pojazdach wykorzystujących podobne uzbrojenie, czyli chińskich czołgach podstawowych.

Czytaj także: Leopard 2PL (wkrótce) gotowy do służby

Także w ramach modernizacji czołgu M1 Abrams istnieje możliwość zastosowania automatu ładowania. Najczęściej wskazuje się rozwiązania firmy Meggit.

Fot./US Army.

Odnośnie proponowanych przez gen. Martina rozwiązań problemu rosnącej masy amunicji, amunicja rozdzielnego ładowania musiałaby spowodować spadek szybkostrzelności praktycznej działa. Z kolei egzoszkielet jest urządzeniem bardziej skomplikowanych od automatu ładowania, więc niekoniecznie byłby mniej awaryjny. Z pewnością jednak największych trudności nastręczyłoby ręczne ładowanie amunicji, gdyby US Army zdecydowała się zastąpić czołg M1 Abrams wozem z wieżą bezzałogową, np. z powodu konieczności ograniczenia jego masy…

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Kłopoty rosyjskich helikopterów Ka-52

Producent maszyn twierdzi, że dokonuje ich modernizacji uwzględniając doświadczenia walk w Syrii. Zastrzeżenia do ...

Czy powstanie Agencji Uzbrojenia opanuje chaos w zbrojeniówce

Utworzenie na bazie PGZ i Inspektoratu Uzbrojenia nowej instytucji zajmującej się zakupami sprzętu dla ...

Embargo na import broni indyjskim sposobem na rozwój

Minister obrony Indii Rajnath Singh ogłosił zarys planu, który ma doprowadzić do większej samodzielności ...