Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje dla obrony przeciwrakietowej Polski i sojuszników NATO ma wojna USA z Iranem?
- Jaka dysproporcja występuje między produkcją Zachodu a zużyciem amunicji rakietowej?
- Kiedy można spodziewać się odbudowy strategicznych zapasów amunicji?
Kurczą się zapasy przeciwrakiet w amerykańskich i sojuszniczych magazynach. Dzieje się tak, bo służące do zwalczania rakiet balistycznych zaawansowane rakiety przeciwlotnicze, takie jak Patriot PAC-3, Arrow czy THAAD, są obecnie zużywane w szybkim tempie w trwającej kampanii na Bliskim Wschodzie, a zapasy te już wcześniej poważnie nadwyrężyły poprzednie wojny prowadzone przez USA i Izrael.
Jak działa zestaw Patriot
Zachodnie moce produkcyjne są wciąż rażąco niewystarczające wobec tempa zużycia amunicji rakietowej, które obserwujemy dziś – i dotyczy to nie tylko rakiet przeciwlotniczych, ale także bomb lotniczych oraz amunicji precyzyjnej. Produkcja ma w kolejnych latach rosnąć, a przemysł zbrojeniowy inwestuje w nowe linie, jednak pełne efekty tych działań zobaczymy dopiero pod koniec dekady, około 2030 roku.
Izraelski system obrony przeciwrakietowej
Chiny i Rosja mogą z tego powodu zacierać ręce z radości. Zachód traci w strategicznie wątpliwej wojnie z Iranem zasoby, które w razie konfliktu z dużo groźniejszymi przeciwnikami mogłyby zdecydować o losach wojny. Każdy sukces USA czy Izraela i każda strącona irańska rakieta oznaczają pustoszenie magazynów amunicji. Lepszego prezentu Kreml i Pekin nie mogliby się dziś spodziewać od prezydenta Donalda Trumpa i Beniamina Netanjahu.
To nie Ukraina wydrenowała zachodnie magazyny z amunicją
Popularna narracja głosi, że to Ukraina wydrenowała zachodnie zapasy. Jeśli chodzi o europejskie zapasy rakiet przeciwlotniczych, jest to częściowo prawda – Europa ma tu ważny interes strategiczny. Jeśli natomiast chodzi o amerykańskie zapasy, to absolutna nieprawda.
Czytaj więcej
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian w wyemitowanym w sobotę przemówieniu przeprosił sąsiednie kraje za dotychczas przeprowadzone ataki. Oświadczył, że...
Publicznie dostępne dane nie pozwalają udowodnić na twardo, kto pochłania najwięcej amerykańskich bomb i rakiet (szczegółowe stany magazynów i zużycie według teatrów działań są ściśle tajne – i słusznie). Można jednak solidnie wykazać, że:
- Wsparcie USA dla Ukrainy prawie nie obejmuje klasycznych bomb lotniczych, a dostawy pocisków powietrze–ziemia (np. JASSM) i zaawansowanych rakiet do Patriotów są relatywnie skromne. Tych ostatnie sporo przekazały kraje europejskie, zwłaszcza Niemcy. Amerykanie dostarczają głównie amunicję 155 mm i starsze pociski OPL – a i to w skromnych ilościach, co widać po ukraińskim F-16 uziemionym przez trzy tygodnie z powodu braku rakiet.
- Izrael od października 2023 r. otrzymał dziesiątki tysięcy bomb (MK-80/84) i tysiące precyzyjnych pocisków (JDAM, Hellfire, SPICE) z zapasów USA. Prezydent Donald Trump zgodził się dostarczyć Izraelczykom wszystko, czego sobie zażyczyli – w tym typy uzbrojenia, do których wcześniej nie mieli dostępu.
- Operacje USA i Izraela na Bliskim Wschodzie (Gaza, Jemen, Iran) zużywają tysiące zaawansowanych pocisków dziennie – w tym pociski przechwytujące PAC-3/THAAD i bomby kierowane, kluczowe dla obrony NATO przed Rosją czy Tajwanu przed Chinami. Zużywają też zapasy bliskowschodnich sojuszników USA z regionu Zatoki Perskiej, broniących się przed irańskimi dronami i rakietami balistycznymi.
Abstrahując nawet od tego, gdzie zużywa się więcej uzbrojenia, rakiety przeciwlotnicze zużywane są obecnie w tempie przekraczającym ich produkcję – to kluczowy problem, który osłabia gotowość NATO. Dane o produkcji rakiet do systemu Patriot wskazują na produkcję PAC-3 na poziomie około 550-650 sztuk rocznie (to i tak wzrost z poziomu 500 w 2024 r.). W warunkach wysokiej intensywności walk to kropla w morzu potrzeb.
Tygodniowe zużycie pocisków przeciwlotniczych jest obecnie większe od ich rocznej produkcji
Jednoznacznie pokazują to dane udostępnione przez resort obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dane z 5 marca mówią o wykryciu 196 rakiet balistycznych i 8 manewrujących (plus dodatkowo 1072 dronów), z czego 181 rakiet balistycznych przechwycono z sukcesem. Z kolei dane z kolejnego dnia mówią już o wykryciu 205 irańskich rakiet balistycznych (plus 1184 dronów) i zestrzeleniu 190.
Przy standardowej taktyce „salwy dwóch rakiet przechwytujących na jedną balistyczną” (dla pewności przechwycenia) do neutralizacji tych 190 rakiet balistycznych zużyto co najmniej 380 zaawansowanych pocisków przeciwrakietowych.
Pokazuje to skalę potrzeb i ogromne zapotrzebowanie na pociski przeciwlotnicze w warunkach współczesnej wojny rakietowo-dronowej. A to przecież tylko wycinek frontu wojny z irańskim reżimem. I tak np. Kuwejt raportował (stan na 5 lub 6 marca) zestrzelenie kolejnych 212 pocisków balistycznych i 394 dronów. Można zatem ostrożnie zakładać, że skala zużycia rakiet przez Izrael, USA i państwa Zatoki Perskiej już po pierwszym tygodniu wojny przekracza zapewne nie setki, ale sporo ponad tysiąc sztuk. Zużycie zapasów rakiet przeciwlotniczych średniego i krótkiego zasięgu jest zapewne jeszcze większe. A przecież znaczne zapasy przeciwrakiet i środków obrony powietrznej pochłonęły już wcześniej: obrona przed atakiem rakietowym Iranu na Izrael w 2024 roku, 12-dniowa wojna Izraela z Iranem w 2025 roku oraz ataki na Jemen i obrona przed odwetowymi uderzeniami Huti.
Czytaj więcej
„Nie będzie porozumienia z Iranem innego niż bezwarunkowa kapitulacja” - napisał na swoim koncie w serwisie Truth Social prezydent USA Donald Trump.
Amerykanie najwyraźniej nie wyciągnęli wniosków z wojny w Ukrainie. Za to po raz pierwszy na własnej skórze doświadczyli tego, o czym Ukraińcy informowali ich od dawna. Kombinowane ataki dronowo-rakietowe wyczerpują zapasy środków przeciwlotniczych w szaleńczym tempie. Tymczasem administracja Donalda Trumpa dopiero teraz zabrała się za zwoływanie pilnego spotkania z przedstawicielami przemysłu, aby rozmawiać o zwiększeniu tempa dostaw. Jednak nawet jeśli przemysł stanie na wysokości zadania, ponowne zapełnienie magazynów zajmie przynajmniej kilka lat, a nie miesięcy.
Zasięg irańskich rakiet
Beztroska Waszyngtonu nie przestaje zadziwiać. Trudno zrozumieć, jak do prowadzenia wojny – z uwagi na zbyt małe zapasy amunicji – może być nieprzygotowane światowe mocarstwo występujące w roli agresora, a nie ofiary (a tak przecież jest, niezależnie od tego, jak negatywnie ocenialibyśmy reżim w Teheranie). Administracja Trumpa zdaje się zakładać, że presja polityczna i demonstracja siły zastąpią rzeczywistą gotowość militarną. Świat się jednak zmienił, a konflikt z Iranem może okazać się momentem weryfikacji tego założenia. Wnioski z tej weryfikacji powinny dotyczyć nie tylko Waszyngtonu – także na naszym, polskim podwórku skala deficytów amunicyjnych i strategiczna krótkowzroczność największego sojusznika bezpośrednio przekładają się na poziom naszego bezpieczeństwa.
| System | 2022 (szt./rok) | Obecnie 2026 (szt./rok) | Plan 2030 (szt./rok) |
| Patriot PAC-3 MSE | ~300 | 550–650 (wzrost z 500 w 2024, 620 w 2025) | ~2000 |
| THAAD | <100 | ~96–100 | ~400 |
| Arrow (2/3, Izrael) | Brak danych; prawdopodobnie kilkadziesiąt sztuk | Brak danych | Brak danych |
| CAMM/CAMM-ER | ~500 | >1000 | Brak danych |
| JASSM-ER | ~200–300 | 400–500 | >2000 |
| Tomahawk | ~50–70 | ~60–100 | >1000 |