Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego mimo ogromnych funduszy Niemcy długo nie będą militarną potęgą w Europie.
- Co jest największym wyzwaniem dla rozwoju Bundeswehry, opóźniającym realizację strategicznych celów.
- Jak wygląda trzyetapowy plan transformacji, który ma uczynić niemiecką armię technologicznym liderem.
- W jakich domenach Bundeswehra zachowa przewagę, a gdzie Wojsko Polskie będzie dysponować większym potencjałem.
O tym, jak niemiecka armia ma stać się silniejsza, słychać od co najmniej kilku lat. Tuż po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r., ówczesny kanclerz Niemiec Olaf Scholz wygłosił słynne przemówienie, w którym mówił o „Zeitenwende”, czyli zmianie pewnej ery. Według jego słów, nadchodził czas intensywnego zbrojenia się przez Niemcy. I faktycznie, z pewnym poślizgiem połączonym ze zmianą kanclerza na Friedricha Merza, za Odrą zaczęto wdrażać zmiany, a Bundeswehra intensywnie ruszyła na zakupy. O tym, jak idą te reformy, można przeczytać w raporcie „Najsilniejsza armia w Europie?” Transformacja Bundeswehry – Kontekst, perspektywy, ograniczenia”, który niedawno wydał Ośrodek Studiów Wschodnich.
Problemy z rekrutacją i wolne etaty w Bundeswehrze
Jeśli chodzi o finansowanie obronności, to Niemcy na pewno przestały być maruderami. Stworzono specjalny Fundusz do wydatków, a na dodatek „w marcu 2025 r. kończący kadencję Bundestag przyjął nowelizację Ustawy Zasadniczej, zmieniając reguły zadłużenia dotyczące wydatków na obronność, inwestycji infrastrukturalnych oraz zadłużania się krajów związkowych. Nowelizacja wyłącza finansowanie wydatków na szeroko pojętą obronność – przekraczających 1 proc. PKB – z obszaru działania tzw. hamulca długu”. Według planu, Niemcy w 2026 r. wydadzą na obronność ponad 100 mld euro, co powinno stanowić prawie 2,7 proc. ich PKB. Nominalnie to ponad 4 razy więcej niż Polska. Jak pisze autorka raportu, Justyna Gotkowska, stabilne finansowanie jest zapewnione do 2029 r., czyli roku, w którym odbędą się kolejne wybory parlamentarne. Do tego czasu wydatki powinny rosnąć.
Czytaj więcej
W pierwszym kwartale 2026 r. liczba chętnych do wstąpienia do niemieckiego wojska wzrosła o 20 proc. Ale zgodnie z zapowiedziami ministra obrony Pi...
Na czym będzie polegać główna trudność naszych sąsiadów? Jak czytamy w dokumencie, „największym wyzwaniem dla rozwoju Bundeswehry po 2029 r. wydaje się znaczne zwiększenie jej liczebności oraz terminowa realizacja programów i kontraktów zbrojeniowych w Niemczech, państwach europejskich i w USA”. Nie dziwi to, że „plany rozwoju Bundeswehry zakładają stopniowe podnoszenie jej liczebności. Celem jest uzyskanie poziomu 260 tys. żołnierzy w służbie czynnej w 2035 r. z 200-tysięczną rezerwą”. Jednak do 2029 r. zmiany będą niewielkie. „Rozwój i modernizacja Bundeswehry będą zależały od zwiększenia jej liczebności o 60 tys. żołnierzy po 2029 r. w ciągu pięciu lat. Wzrost liczebności niemieckich sił zbrojnych wydaje się jednym z największych wyzwań dla planowanego ich rozwoju”. Jak wyjaśnia autorka, „w Bundeswehrze nieobsadzonych pozostaje 19 tys. etatów – liczy ona obecnie 185 tys. zamiast 204 tys. żołnierzy, który to cel (zgodnie z nowymi planami) ma osiągnąć dopiero w 2029 r.” Wydaje się, że ten plan także bierze pod uwagę kalendarz polityczny – najpoważniejszy problem spadnie na barki kolejnego rządu.
Niemcy: silne lotnictwo i marynarka. Polska: mocny komponent lądowy
Jak ma wyglądać reforma Bundeswehry? Plan rozwoju zdolności ma 3 etapy. Do 2029 r. planowane jest jak najszybsze zwiększenie zdolności odstraszania i obrony przy wykorzystaniu dostępnych zasobów. W latach 2029-2035 projektowane jest znaczące zwiększenie zdolności, co wiązać się będzie z wdrażaniem zamawianego obecnie uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Z kolei w latach 2035-2039 Bundeswehra ma się stać „technologicznie najsilniejszą konwencjonalną armią w Europie”. Oczywiście w każdej armii, nieważne, czy niemieckiej, amerykańskiej czy polskiej, część planów udaje się wdrożyć, a części jednak nie..
Czytaj więcej
Niemiecka armia zamierza kupić nawet tysiące dodatkowych kołowych transporterów opancerzonych Boxer. „Patronem” programu zostanie legendarny germań...
Jak wypada Wojsko Polskie na tle naszych sąsiadów? Patrząc na zakontraktowany już sprzęt, jasne jest, że w powietrzu i na wodzie Niemcy dysponują i będą dysponować znacznie większymi zdolnościami. Liczba samolotów bojowych Eurofighter i F-35 będzie ponad dwa razy wyższa niż polskich F-16 i F-35. Ta przewaga jest jeszcze większa w lotnictwie transportowym. Już teraz Niemcy dysponują ponad 50 samolotami A-400M, gdy my dopiero myślimy o zakupie kilku sztuk, wojsko RFN zamówiło też już m.in. ponad 60 ciężkich śmigłowców Chinook. Bez porównania będą także zdolności morskie – liczba okrętów podwodnych czy fregat. I to nawet jeśli część niemieckich programów pozostanie tylko na papierze.
Za to Polska będzie miała znacznie silniejszy komponent lądowy. Będziemy mieli więcej dywizji, które będą miały ponad dwa razy więcej czołgów niż Niemcy. Bez porównania większe będą też nasze zdolności w obszarze artylerii i artylerii rakietowej.
Jaki główny wniosek płynie z raportu? „Warto zachować wyważoną ocenę niemieckich zdolności wojskowych w perspektywie krótko- i średnioterminowej. Bundeswehra nie jest aktualnie ani »papierowym tygrysem«, ani silną armią adekwatną do pozycji największego europejskiego państwa NATO, jakim są Niemcy. Mimo słabości Wojsk Lądowych (artyleria, obrona powietrzna, wojska pancerne) RFN kontynuuje projekt stałego rozmieszczenia brygady na Litwie (do 5 tys. żołnierzy) – zadanie, którego ani Francja, ani Wielka Brytania nie są w stanie udźwignąć pod względem wojskowym, kadrowym i finansowym. Natomiast niemieckie Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna posiadają oraz będą rozwijać zdolności stanowiące istotny, choć nie najważniejszy, element natowskiego systemu odstraszania i obrony – zwłaszcza w kontekście możliwej redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w Europie i zaangażowania USA w planowanie obronne NATO.”