Bundeswehra, a zwłaszcza jej komponent lądowy (Heer), rozpoczyna największą od dekad rozbudowę. Mają pojawić się nowe brygady, dywizje, a nawet korpusy, a wszystko po to, by – jak twierdzi kanclerz Friedrich Merz – armia niemiecka stała się pierwszą siłą konwencjonalną Europy.
Czytaj więcej
Polska wykorzystuje transfer wiedzy operacyjnej z wojny na Ukrainie, ale nie kopiujemy jeden do jednego, lecz staramy się zaadoptować wnioski do po...
Można się zastanawiać, czy plan ten ma szanse powodzenia, i to z wielu powodów: demograficznych, kulturowych, finansowych i wreszcie politycznych. Bundeswehra rozwinięta z obecnych ponad 180 tys. żołnierzy do 260 tys. w służbie czynnej i 200 tys. w różnych formach rezerwy będzie potrzebowała znacznie więcej uzbrojenia. Jednym z flagowych przedsięwzięć modernizacyjnych ma być Arminius.
Germański wódz plemienia Cherusków patronem programu zakupów kołowych transporterów opancerzonych
Arminius to zapowiadany od ponad roku wielki program zakupów kołowych wozów bojowych GTK Boxer dla Bundeswehry. To kołowy transporter opancerzony o budowie modułowej – na wspólnym podwoziu montuje się wymienne moduły zadaniowe, co pozwala tworzyć kolejne wersje pojazdu. Powstaje on w niemiecko-holenderskim konsorcjum ARTEC, w którym Rheinmetall i KNDS Deutschland mają równe udziały.
Czytaj więcej
Litewska spółka zależna fińskiego koncernu YIT Oyj wygrała przetarg na budowę montowni czołgów Leopard 2A8, która ma powstać w Kownie w najbliższyc...
Nazwa programu wywodzi się od wodza germańskiego plemienia Cherusków, który dzięki znajomości rzymskiej sztuki wojennej (był poniekąd rzymskim wychowankiem) zniszczył trzylegionową armię Publiusza Kwinktyliusza Warusa w 9 r. n.e. w Lesie Teutoburskim, faktycznie hamując rzymskie podboje w Europie Środkowej. Nie dziwi więc, że dzielny wódz miałby patronować ogromnemu projektowi zakupu GTK Boxer. Nazwa pojawiła się po raz pierwszy w ubiegłym roku, przy okazji zapowiedzi – wciąż wyłącznie medialnych – wielkich zakupów dla rozrastającej się Bundeswehry.
Niemcy planują kupić tysiące pojazdów opancerzonych
Już w lipcu 2025 r. agencja Bloomberg informowała o planie nabycia przez Niemcy około 2500 pojazdów opancerzonych średniej kategorii wagowej, a więc bojowych wozów piechoty Puma i kołowych Boxerów. Według planów Bundeswehra ma bowiem dysponować zarówno sprzętem będącym w służbie, jak i znacznym zapasem rezerwowym, sięgającym 40 proc. stanu liniowego (np. przy 1000 pojazdów w służbie potrzeba 400 dodatkowych w magazynach).
Czytaj więcej
Rotacyjny pododdział inżynieryjny Bundeswehry wspiera Wojsko Polskie w rozbudowie infrastruktury obronnej w ramach programu „Tarcza Wschód” – poinf...
Prezes i dyrektor generalny grupy przemysłowej Rheinmetall AG Armin Papperger (czyli właściwie również Arminius) ujawnił nieco liczb. Podczas konferencji na początku sierpnia powiedział, że spodziewa się pod koniec roku rekordowego zamówienia ze strony Bundeswehry. Siły Zbrojne Republiki Federalnej Niemiec miałyby chcieć kupić aż 1800 Boxerów w różnych wersjach, na czym Rheinmetall miałby zarobić ok. 12,4 mld euro. Zważywszy na to, że pojazdy produkuje konsorcjum ARTEC, a Rheinmetall i KNDS Deutschland mają w nim równe udziały, całkowitą wartość programu można szacować na 25 mld euro. To nie wszystko. Przemysł ma proponować armii umowę ramową na łącznie 5500 wozów o wartości szacowanej na 77 mld euro, z terminem dostaw do ok. 2040 r.
Zamówienie ma obejmować dostawy wielu odmian pojazdu. Mają to być: bojowy wóz piechoty Schakal, samobieżne armatohaubice kal. 155 mm RCH 155, wozy dowodzenia, pojazdy nauki jazdy, wozy rozpoznania artyleryjskiego, transportery opancerzone, wozy ewakuacji medycznej, różnego rodzaju zestawy przeciwlotnicze (w tym z wieżą Skyranger 30) czy mosty szturmowe. Niektóre z tych wersji pojawiłyby się w służbie po raz pierwszy, inne pozwolą na zwiększenie parku maszynowego danego wariantu. Dostawy miałyby zostać zrealizowane do 2030 r. lub niewiele później.
Zamówienie na pojazdy opancerzone może pomóc niemieckiej branży motoryzacyjnej
Zapowiedzi Pappergera, ale też doniesienia medialne, należy traktować ostrożnie. Dotychczas Berlin zamówił bowiem 861 Boxerów w ośmiu wersjach, a wszyscy użytkownicy – niespełna 2300 wozów w piętnastu odmianach. Dostawy niemieckich Boxerów realizowane są od 2009 r. i od tamtej pory dostarczono ich jedynie kilkaset. Trudno więc uwierzyć, że 1800 pojazdów zostanie wyprodukowanych do 2030, może 2033 r. Wprawdzie tak Rheinmetall, jak i KNDS Deutschland zwiększają moce produkcyjne poprzez przejmowanie nierentownych zakładów innych spółek (Alstom, Volkswagen), ale będą one zapewne niewystarczające. Dobrze pokazuje to przykład 69 bojowych wozów piechoty Schakal na podwoziu Boxera: zamówiono je 7 sierpnia, a do armii Niemiec i Holandii trafią dopiero w latach 2032–2033. Nie jest też niczym nowym, że zapowiedzi prezesa giganta z Nadrenii są, delikatnie rzecz ujmując, bardzo optymistyczne.
Czas pokaże, co (i czy cokolwiek) wydarzy się w grudniu, na który Papperger zapowiada rekordowe zamówienie. Wydaje się, że znacznie bardziej prawdopodobne jest zawarcie umowy ramowej na wiele Boxerów, być może faktycznie na 1500–2000 sztuk, i znacznie mniejszej umowy wykonawczej na kilkaset egzemplarzy. Także terminy dostaw będą pewnie bardziej zbliżone do obecnych mimo przyspieszenia produkcji.
Sam program, wciąż bardzo ambitny, może zyskać zwolenników w Berlinie jako jedno z kół zamachowych przemysłu – wobec kryzysu branży motoryzacyjnej.