Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego w unijnym instrumencie pożyczkowym SAFE pozostały miliardy euro i jak Polska zamierza je wykorzystać.
  • Jaki kluczowy spór o źródła spłaty długu może zaważyć na przyszłości programów modernizacyjnych.
  • Z jakimi wyzwaniami zmierzy się polski przemysł zbrojeniowy w perspektywie rozliczenia unijnych pożyczek z SAFE do 2030 roku.

150 mld euro. Tyle Komisja Europejska przeznaczyła na pożyczki na programy obronne w ramach instrumentu SAFE, czyli Security Action for Europe. Są to pożyczki na 45 lat, z czego przez pierwszych 10 trzeba spłacać tylko odsetki, a oprocentowanie jest niższe, niż gdyby Polska pożyczała te środki samodzielnie. Pierwsze środki z tej pożyczki, ponad 6,5 mld euro, trafiły nad Wisłę pod koniec maja. Także kilka innych krajów członkowskich rozpoczęło już ten proces – do Litwy z UE wpłynęło prawie miliard euro, a Chorwaci dostali przelew na 250 mln euro.

W sumie chęć skorzystania z pożyczek zgłosiło 19 krajów, a plany 18 zostały już zaakceptowane. Z informacji publikowanych przez Komisję Europejską wynika jednak, że w tym pierwszym rozdaniu nie zostanie wykorzystanych co najmniej kilka miliardów euro. Być może ta kwota dojdzie nawet do kilkunastu miliardów euro. Wynika to z tego, że część projektów zaproponowanych przez kraje członkowskie nie spełnia kryteriów programu, czyli np. tego, że co najmniej 65 proc. komponentów ma pochodzić z krajów Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Ukrainy.

Jak informował w lipcu „Financial Times”, np. alokacja dla Francji została zmniejszona o ponad miliard euro, ponieważ część projektów, które były powiązane z Wielką Brytanią, nie spełniły kryteriów kwalifikacyjnych, na których wprowadzenie naciskała sama Francja. Ale podobne zmniejszenie dotyczy także kilku innych krajów. Z kolei Węgrzy wciąż czekają na rozpatrzenie swojego wniosku, który opiewa na ponad 16,2 mld euro. 

Więcej pożyczek z SAFE. Wciąż nie wiadomo, kto je spłaci

– Monitorujemy sytuację na bieżąco i gdy pojawi się możliwość, to chętnie z tych środków skorzystamy – deklaruje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” oficer znający szczegóły dotyczące naszych pożyczek z SAFE. Można zakładać, że taka możliwość aplikowania o kolejne pożyczki pojawi się jeszcze w tym roku. Co byśmy mogli kupić z kolejnych pożyczek? Wiadomo, że tym razem będą to już tylko tzw. wspólne zakupy (common procurement), czyli realizowane przez co najmniej dwa kraje członkowskie. Dla przypomnienia: pierwszą transzę wydaliśmy głównie w ramach zakupów samodzielnych, ale to było możliwe tylko do końca maja 2026 r.

W ramach dodatkowych wspólnych zakupów moglibyśmy sfinansować np. zakup samolotów transportowych A400M, ale w tym wypadku wciąż trwają analizy, czy powinniśmy stawiać na własne zdolności narodowe, czy jednak zaangażować się w natowski program wspólnego zakupu tego rodzaju samolotów. Inną opcją wykorzystania tych tanich pożyczek może być zakup śmigłowców szkolno-bojowych czy np. samolotów rozpoznania. Kluczowym warunkiem jest to, że dostawy muszą być zrealizowane do 2030 r. – wydaje się jednak, że producenci, którzy mają świadomość tych uwarunkowań, byliby raczej elastyczni i odpowiednie sloty produkcyjne by się znalazły. Z taką sytuacją mamy do czynienia np. w przypadku zakupu latających cystern, czyli samolotów MRTT.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Dlaczego politycy prawicy błądzą, czyli o pożyczkach z UE na uzbrojenie

Jeśli chodzi o nasz rodzimy przemysł, to liczba złożonych zamówień jest już tak duża, że realne szanse na dostarczenie przed 2030 r. dodatkowo zamawianego teraz sprzętu wydają się iluzoryczne. Warto przypomnieć, że w ramach maratonu zamówień w maju tego roku zakontraktowaliśmy sprzęt na ponad 100 mld zł, z czego 94 proc. w polskim przemyśle. Oczywiście trzeba pamiętać, że duża część tych środków trafi do zagranicznych kooperantów, np. w programie antydronowym San do norweskiego Kongsberga, a przy zakupie bojowych wozów piechoty Borsuk do niemieckiego producenta silników MTU. W przypadku Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do której trafi większość tych środków, z tej puli kilkadziesiąt procent zostanie skierowanych do zagranicznych poddostawców.

Kluczowe jest jednak to, z czego będziemy pożyczki w ramach SAFE spłacać. Zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa zakładała, że te środki będą spłacane z budżetu państwa, a nie tylko budżetu resortu obrony narodowej. Teraz to nie jest jasno zdefiniowane i choć na razie tego problemu jeszcze nie ma, ponieważ nie rozpoczęliśmy spłat zadłużenia, to w kolejnych latach się pojawi. Jeśli to MON będzie odpowiedzialne za spłatę tych pożyczek, de facto oznacza to wstrzymanie większości procesów zakupowych, ponieważ budżet resortu będzie zwyczajnie zbyt mały.

Zmiany w polskich programach

W najbliższym czasie można się spodziewać zmian w tych programach, na które już zaciągnęliśmy pożyczki z SAFE. – Na razie robimy „małą nowelizację”. Tzn. nie wprowadzamy nowych pozycji zakupowych, a tylko zmieniamy ilości – wyjaśnia „Rz” wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która jest odpowiedzialna za ten program. Z czego wynikają te zmiany? Cena sprzętu może się różnić od pierwotnych założeń, wpływ na to może mieć także czas dostaw. – Duża nowelizacja będzie jesienią. To dłuższa procedura i wtedy mogą się pojawić nowe projekty – dodaje.

W październiku strona polska będzie składała pierwsze sprawozdania KE, a później będą one się cyklicznie odbywać co pół roku – kolejne przypadnie na kwiecień. To na podstawie tych sprawozdań wypłacane będą kolejne transze pożyczek i to w momencie ich realizacji będzie można dokładnie określić koszt pożyczanych środków.

Czytaj więcej

Nie tylko śmigłowce. Polska buduje zaplecze dla Apache'ów za 1,2 mld zł

Z polskiej perspektywy poważniejsze problemy związane z programem SAFE mogą pojawić się w latach 2028-29. Wówczas może być już oczywiste, że część deklaracji naszego przemysłu zbrojeniowego była na wyrost i niemożliwe będzie dostarczenie deklarowanego wcześniej sprzętu do 2030 r. Oprócz kar umownych, które mogą zostać nałożone na wykonawców przez zamawiającego, problemem może być także rozliczenie tych pożyczek z Komisją Europejską.

Z drugiej strony, ten problem będzie dotyczył najpewniej także innych krajów członkowskich, tak więc będzie można spodziewać się presji na to, by ten termin dostaw jakoś jednak został wydłużony. Możliwe jest także to, że część pożyczek będzie umorzona, ale to będzie wymagało zgody politycznej najważniejszych krajów członkowskich.

Co dalej z programem SAFE? Można się spodziewać, że te kilka – kilkanaście miliardów euro niewykorzystanych w pierwszej transzy, zostanie rozdysponowane najpóźniej do końca 2027 r. Nie jest wykluczone, że w nowej perspektywie budżetowej UE na lata 2028-34, pojawi się kolejny program pożyczkowy, który będzie przeznaczony na wzmacnianie obronności krajów członkowskich.