Do 16. Pułku Saperów w Orzyszu, wchodzącego w skład 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, trafiły pierwsze pojazdy minowania narzutowego Baobab-K. Informację przekazał na platformie X wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Choć nie podał dokładnej liczby odebranych maszyn, opublikowane zdjęcie pozwala ustalić, że były to przynajmniej dwa egzemplarze.

To moment, na który polskie wojska inżynieryjne czekały od dawna. Baobab to pierwszy nowoczesny system minowania narzutowego, jaki trafia do jednostek liniowych od czasu przyjęcia do służby przestarzałych już dziś Krotonów.

Ile pojazdów Baobab-K trafi do Wojska polskiego?

Polska zamówiła w Hucie Stalowa Wola, w ramach dwóch kontraktów, łącznie 35 Baobabów-K. Pierwotne zamówienie na 24 pojazdy podpisano 14 czerwca 2023 roku. Umowę tę aneksowano w ramach pierwszego etapu finansowania z programu SAFE (28–30 maja), zwiększając zamówienie o kolejne 11 egzemplarzy. W ramach tego samego finansowania z SAFE zamówiono również miny wykorzystywane przez te pojazdy.

Czytaj więcej

Polski przemysł obronny ma pieniądze, ale brakuje mu fachowych kadr

Wykonawcą kontraktu jest konsorcjum, którego liderem jest HSW. W jego skład wchodzą także Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA, Jelcz oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej. Wśród poddostawców są też spółki Grupy WB: AREX (komputerowy system sterowania minowaniem), WB Electronics (terminal nawigacyjny) i Radmor (łączność), a także PCO S.A., dostarczające system ostrzegania laserowego SSP-1 Obra-3, współpracujący z wyrzutniami granatów dymnych.

Czym jest Baobab-K?

System Baobab-K szczegółowo opisywaliśmy przy okazji czerwcowego zamówienia. Przypominamy najważniejsze fakty.

Baobab-K (litera „K” od „kołowy”) to pojazd zbudowany na ośmiokołowym podwoziu Jelcza P882.53 8x8, obsługiwany przez zaledwie dwóch żołnierzy, mających do dyspozycji opancerzoną kabinę. Sześć obrotowych miotaczy mieści łącznie 600 min przeciwpancernych MN-123 z głowicą EFP, zdolną przebić 60 mm stali pancernej. Pole minowe można regulować. Jego szerokość może wynosić od 30 do 180 metrów po obu stronach osi pojazdu, a przy pełnym ładunku jego długość może wynieść do 1800 metrów. Miny można stawiać także za pojazdem. Pozwala to minować teren, którego pojazd fizycznie nie przejeżdża, w tym np. drugi brzeg rzeki czy podmokłe podejście, dokąd nie byłoby możliwe wprowadzenie saperów.

Kiedy do polskiej armii trafią gąsienicowe Baobaby?

Wojsko podpisało także kontrakt na Baobaby-G, czyli gąsienicową wersję pojazdu, budowaną na bazie podwozia armatohaubicy Krab. Umowę z HSW zawarto 30 grudnia 2025 roku, a pierwsze egzemplarze mają trafić do wojska od 2029 roku. Liczba zamówionych sztuk nie została ujawniona. Baobab-G ma docelowo zastąpić wysłużone transportery minowania narzutowego Kroton na podwoziu MT-LB, których Wojsko Polskie ma dziś na stanie zaledwie kilka (6–7, zależnie od źródła).

Polska od kilku lat konsekwentnie buduje spójny, wielowarstwowy system zdolny do stawiania zapór minowych na wschodniej granicy. Obejmuje on setki tysięcy min zasilających pojazdy minowania narzutowego, sterowane ładunki wybuchowe chroniące te pola, a także miny kierowane do rażenia pojazdów z boku. To architektura oparta bezpośrednio na doświadczeniach wojny na Ukrainie. Dostawa Baobabów-K to pierwszy namacalny element tej układanki.