W czerwcowych ćwiczeniach Dzielny Dzik 26 wzięło udział ponad 6,5 tys. żołnierzy z Polski oraz 300 z Litwy, co sprawiło, że było to największe tego typu wydarzenie w Polsce w tym roku. W ich trakcie mogliśmy zobaczyć bojowe wozy piechoty Borsuk w trakcie pokonywania przeszkody wodnej metodą pływania. Najważniejszym wydarzeniem było jednak premierowe użycie przez żołnierzy 4. Dęblińskiego Pułku Saperów, w czasie ćwiczeń taktycznych nowych parków pontonowych PFM (Daglezja-P).
Wojska inżynieryjne nadal bazują głównie na opracowanych w latach 60. XX wieku parkach pontonowych PP-64. Ten sprzęt również mogliśmy zobaczyć w działaniu w trakcie ćwiczeń, podczas których został użyty do transportu litewskich samochodów opancerzonych JLTV, a także polskich samobieżnych zestawów przeciwlotniczych POPRAD.
Wojsko Polskie nadal używa kilkudziesięcioletnich parków pontonowych PP-64.
W trakcie ćwiczeń użyto także starszych parków pontonowych PP-64. Na zdjęciu widzimy zbudowany przy ich pomocy prom z dwoma rakietowymi zestawami przeciwlotniczymi Poprad.
29 sierpnia 2022 r. Polska zakupiła pierwsze dwa parki pontonowe PFM z Francji za kwotę 0,3 mld zł, a 2 lutego 2024 r. zamówienie rozszerzono o kolejne 7 zestawów za cenę 1,2 mld zł. Pierwsze dwa trafiły w czerwcu do jednostek wojskowych Sił Zbrojnych RP. 11 czerwca 2026 r., pierwszy zestaw uroczyście odebrali żołnierze z 4. Pułku Saperów z Dęblina. Po niespełna dwóch tygodniach, bo już 24 czerwca saperzy z Dęblina wzięli udział w pierwszym przerzucie ciężkiego sprzętu wojskowego w ramach ćwiczeń na terenie Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Orzyszu. Nowych parków pontonowych użyto w postaci promów do przerzutu czołgów K2 oraz wyrzutni Homar–K.
Nowe parki pontonowe to prawdziwa rewolucja
W skład pojedynczego zestawu parku pontonowego PFM wchodzi m.in. 12 zestawów transportowych (na bazie ciągnika siodłowego JELCZ C662D.43), 8 modułów pontonowych z silnikami napędowymi, 4 rampy najazdowe, a także wyposażenie i narzędzia zabezpieczające budowę oraz utrzymanie i obsługę przeprawy. Przy pomocy jednego zestawu można utworzyć most pontonowy o długości 100 metrów lub dwa promy. Łącznie Wojsko Polskie zakontraktowało 9 zestawów, co pozwoli na wykonanie mostów o łącznej długości 900 metrów lub stworzenie nawet 18 promów.
Sprzęt posiada nośność nie mniejszą niż MLC 70 dla pojazdów gąsienicowych oraz MLC 96 dla pojazdów kołowych. Umożliwia to przerzut każdego rodzaju sprzętu, który jest na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP, także najcięższych czołgów M1A2SEPv3 ABRAMS.
Użycie pierwszych parków pontonowych przez polskich żołnierzy podczas czerwcowych ćwiczeń było poprzedzone miesięcznym kursem organizowanym przez stronę francuską, w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Jak zaznaczają w rozmowie z „Rz” żołnierze z 4. Dęblińskiego Pułku Saperów, nowy sprzęt daje znacznie większe możliwości w zakresie pokonywania przeszkód wodnych, ale jest równocześnie bardziej wymagający pod względem kultury technicznej.
Dzięki specjalnej rampie, Daglezja-P ma możliwość dynamicznego cumowanie na brzegu, także jeśli ten nie był uprzednio przygotowany.
Co ciekawe, to właśnie polscy żołnierze są użytkownikami najnowszej wersji PFM F3. Zastosowane silniki czterosuwowe (zamiast dotychczas używanych w tego typu systemach jednostek dwusuwowych) nie tylko ułatwiają eksploatację – nie wymagają przygotowania specjalnej mieszanki paliwowej – ale również gwarantują większą niezawodność. W czasie międzynarodowych ćwiczeń zdarzało się, że sojusznicy mieli problemy z uruchomieniem wszystkich silników. W trakcie miesięcznego szkolenia we Wrocławiu taka sytuacja nie wystąpiła ani razu.
Nowe parki pontonowe wyposażone są w silniki umożliwiające obrót w dowolnym kierunku. Dotychczas używane PP-64 potrzebowały do działania specjalnych kutrów, co utrudniało korzystanie z nich i komplikowało całą operację przerzutu. Dzięki innym założeniom konstrukcyjnym wymagana liczba żołnierzy do obsługi sprzętu jest nawet dwukrotnie mniejsza.
Żołnierze chwalą nowy sprzęt
To nie jedyna zaleta nowych parków pontonowych. Starsze zestawy PP-64 wymagały kilku godzin przygotowań do działania. Wszelkie elementy (takie jak np. barierki chroniące przed wpadnięciem do wody) znajdują się w osobnych skrzyniach. Nowe parki pontonowe Daglezja–P posiadają te elementy zintegrowane z modułem, więc nie ma konieczności czasochłonnego przygotowania. Wystarczy wsiąść do zaparkowanych pojazdów i przemieścić się w rejon działania.
Zmniejszony jest również czas pokonywania przeszkody wodnej, za sprawą zintegrowanych z mostem pontonowym silników. Takie rozwiązanie pozwala na bardziej efektywne podchodzenie do brzegu, w porównaniu z wykorzystaniem kutrów. Jak oceniają sami żołnierze, czas samej przeprawy jest nawet dwukrotnie krótszy, a przecież czas ten nie obejmuje przygotowań, które trzeba poczynić przed użyciem.
K2 pokonujący przeszkodę wodną na promie Daglezja-P.
Dużą zaletą nowego sprzętu są także specjalne rampy najazdowe. Umożliwiają one desant także na bardziej stromych brzegach, o znacznej różnicy wysokości do tafli wody. Dotychczas możliwe było to jedynie w specjalnie przygotowanych miejscach. W praktyce oznaczało to konieczność ograniczenia miejsca przeprawy (co ułatwia przeciwnikowi kontrolę brzegu) lub wykorzystanie ludzi i sprzętu do odpowiedniego przygotowania brzegów.
Żołnierze 4. Dęblińskiego Pułku Saperów zwracają także uwagę na walory użytkowe nowego sprzętu. Starsze parki pontonowe PP-64 wymagały stosowania specjalnych lin odciągowych i kotwic, które umożliwiały zacumowanie promu do brzegu. Sam przerzut był więc nie tylko bardziej czasochłonny, ale także wiązał się z większym wysiłkiem, a także ryzykiem błędów i kontuzji. Pot i sól na mundurach – to pierwsze wspomnienia żołnierzy, którzy opisują swoje doświadczenia z dotychczas używanym
w armii sprzętem.
Prom oparty na parku pontonowym Daglezja-P w trakcie pokonywania przeszkody wodnej.
Dzięki silnikom, które mogą obracać się w dowolnym kierunku, prom oparty na parku pontonowym Daglezja-P może bardzo precyzyjnie manewrować, skracając czas w jakim pokonuje on przeszkodę wodną.
Wydatek energetyczny żołnierzy obsługujących nowy park pontonowy jest znacznie mniejszy, a warto przypomnieć, że obsada niezbędna do jego obsługi jest również mniejsza. PFM są „dociskane” do brzegu przy pomocy zintegrowanych silników oraz rampy najazdowej. Pozwala to na dynamiczne kotwiczenie, także na nieprzygotowanym brzegu.
Wojsko Polskie na zakupach
Wojna na Ukrainie podkreśliła znaczenie sprawnego zabezpieczenia logistycznego walczących wojsk, gdzie niejednokrotnie możliwość natychmiastowego przerzutu czołgów może decydować o losach całej operacji. Ostatnie lata w Siłach Zbrojnych to czas dynamicznych zmian. Choć na pierwszych stronach gazet znajdują się zwykle czołgi, samoloty czy wyrzutnie rakiet, to na uwagę zasługuje także nowoczesny sprzęt dla wojsk inżynieryjnych.
W armii używa się kilku rodzajów mostów. Parki pontonowe umożliwiają przeprawę przez szerokie przeszkody wodne (takie jak duże rzeki czy jeziora). Nawet jeśli bojowe wozy piechoty, jak Borsuk, potrafią pokonać przeszkodę wpław, to konieczne jest zbudowanie mostu dla ciężkich pojazdów bojowych oraz logistycznych, które dostarczą walczącym amunicję, żywność oraz paliwo.
Most towarzyszący MS-20 Daglezja-S.
Przy mniejszych przeszkodach używane są mosty towarzyszące. W bezpośrednim rejonie walk są to głównie konstrukcje na podwoziach czołgowych, takie jak zakupione wraz z Abramsami mosty szturmowe M1074 JAB. Dzięki trakcji gąsienicowej mogą one forsować trudny teren niemal równie skutecznie jak czołgi. Pozwalają na szybkie pokonywanie rowów przeciwczołgowych lub niewielkich cieków wodnych. Wozy te uzupełniają mosty towarzyszące na podwoziach kołowych, jak polskie systemy rodziny Daglezja. Polska zamówiła dotychczas 55 mostów MS-20 Daglezja–S oraz dwa mosty MS-40 Daglezja-S (umożliwiające pokonywanie przeszkód odpowiednio do 20 i 40 metrów długości).