Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaką inicjatywę ustawodawczą dotyczącą finansowania obronności państwa przedstawiło Polskie Stronnictwo Ludowe?
  • Na czym polegał prezydencki projekt „SAFE zero procent” oraz jakie były jego główne założenia finansowe?
  • Jakie źródło finansowania zakłada się dla proponowanych funduszy obronnych i od czego uzależnione jest jego uruchomienie?
  • Jakie kontrowersje, w tym konstytucyjne i finansowe, budził pierwotny prezydencki projekt ustawy?
  • W jaki sposób projekt PSL rozszerza perspektywę inwestycji w bezpieczeństwo państwa poza samo wojsko?

Prezydent Karol Nawrocki zawetował rządową ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, czyli powołaniu specjalnego funduszu, poprzez który byłyby wydawane środki pożyczane z Unii Europejskiej. Rząd te środki jednak i tak pożyczy (w ramach planu B, który opisywaliśmy na łamach „Rz”, skorzysta z funkcjonującego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych).

Jeszcze przed wetem, na początku marca, Karol Nawrocki złożył własną propozycję – tzw. „SAFE zero procent”. – Spotkaliśmy się z panem prezesem, żeby dograć szczegóły tego projektu, który zagwarantuje 185 mld zł, które nie będą wiązać się z żadnymi odsetkami, nie będą wiązać się z kredytem do 2070 r., nie będą wiązać się ze zmianą sytuacji w Unii Europejskiej; a będą miały potrzebną polskim Siłom Zbrojnym elastyczność w wyborze sprzętu, czy to z UE, czy z innych regionów świata – wyjaśniał prezydent.

Projekt prezydenckiej ustawy został skierowany po kilku dniach do Sejmu, jednak na razie nie jest procedowany. Kontrowersje budziło m.in. to, że poprzez Radę Funduszu i Komitet Sterujący obóz prezydencki miałby zdolność blokowania wydatków, które zgodnie z Konstytucją są w gestii rządu. Poza tym wątpliwości budziło też finansowanie, które miał zapewnić księgujący w ostatnich latach stratę Narodowy Bank Polski.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Jak Europa sięga po pożyczki z SAFE

Pro

Polski Fundusz Inwestycji Obronnych ma bazować na zyskach z NBP

We wtorek PSL złożył do marszałka Sejmu poselski projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. „Niniejszy projekt ustawy stanowi inspirowany inicjatywą prezydencką, opublikowaną 10 marca 2026 roku przejaw kompromisowego wdrażania wizji wzmocnienia potencjału obronnego i obronności państwa (…). Powołanie na mocy ustawy Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO lub Fundusz) jako mechanizmu finansowanego z zasobów krajowych i wspieranego przez Narodowy Bank Polski (NBP) ma charakter komplementarny względem aktualnie dostępnego i koniecznego do pilnego wdrożenia unijnego programu Security Action for Europe (SAFE)”.

Dalej można przeczytać, że „według prezentowanego publicznie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz Prezesa Narodowego Banku Polskiego poglądu proponowany w niniejszej ustawie model pozwala na zgromadzenie co najmniej 200 miliardów złotych do 2035 r., eliminując ryzyka zewnętrzne i zapewniając pełną swobodę w zakupach technologii obronnych”.

Środki, które będą zasilać Fundusz, mają pochodzić z zysku NBP, który w 90 proc. miałby w latach 2026-2035 trafiać do PFIO. Zgodnie z projektem te środki muszą być przeznaczane na inwestycje obronne, a nie np. na spłatę zobowiązań Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych czy innych zobowiązań budżetowych.

Różnica między projektami polega m.in. na tym, że zgodnie z tym drugim obóz prezydencki miałby wiedzę, na co są wydawane środki, to jednak nie mógłby tego zablokować, ponieważ w skład Komitetu Sterującego mają wchodzić przedstawiciele ministra obrony, prezydenta, premiera, ministra finansów, ministra spraw wewnętrznych, ministra transportu i ministra koordynatora służb specjalnych.

Czytaj więcej

Jarosław Stróżyk: Zachowań prorosyjskich jest w Polsce coraz więcej

PSL o „SAFE zero procent”: mówimy sprawdzam

– PSL mówi jasno: kończy się polityka obietnic bez pokrycia, a zaczyna się polityka odpowiedzialności. Jeśli państwo ma zasoby, to musi je wykorzystać dla bezpieczeństwa obywateli w sposób legalny, systemowy i skuteczny. Państwo to również pan prezydent i NBP. Dlatego mówimy „sprawdzam” – nie na poziomie deklaracji, tylko realnych mechanizmów finansowania i działania państwa – tłumaczy „Rz” Maciej Samsonowicz, doradca wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. – Nasz projekt porządkuje kwestie prawne, usuwa wątpliwości konstytucyjne i tworzy narzędzia, które pozwalają faktycznie uruchomić środki na bezpieczeństwo. Jednocześnie rozszerza myślenie o bezpieczeństwie – obejmując nie tylko armię, ale cały system: infrastrukturę ze względu na mobilność wojskową, służby, ochronę granic czy cyberprzestrzeń – dodaje polityk.

Co na to Prawo i Sprawiedliwość? – Oficjalnego stanowiska jeszcze nie ma, ale można się spodziewać, że będziemy chcieli, by procedowany był projekt prezydencki – mówi nam jeden z posłów sejmowej komisji obrony.

Obecnie nie jest też jasne, jak zachowają się pozostałe partie koalicji rządowej i czy na pewno projekt będzie od razu procedowany. Nie jest jednak wykluczone, że poprze go Konfederacja.

Nawet jeśli projekt zostałby uchwalony i podpisany przez prezydenta Karola Nawrockiego, to jednak pierwsze środki nowy fundusz będzie mógł otrzymać najwcześniej w 2027 r. Oczywiście podstawowym warunkiem jest to, by Narodowy Bank Polski wykazał w 2026 r. zysk, a to wcale nie jest oczywiste.