Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są cele Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych w kontekście testowania dronów komercyjnych?
- Jakie zagadnienia dotyczące systemów antydronowych są obecnie priorytetem dla Ministerstwa Obrony Narodowej?
- Jakie wymagania muszą spełniać drony komercyjne, aby były wykorzystywane w wojsku?
- Jakie są zależności między dronami cywilnymi a militarnymi oraz ich zastosowanie podczas konfliktów zbrojnych?
- Jakie są perspektywy współpracy Wojska Polskiego z producentami dronów?
- Jakie zmiany można oczekiwać w zakresie wykorzystania bezzałogowców w polskich siłach zbrojnych?
Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez ponad 20 rosyjskich bezzałogowców w nocy z z 9 na 10 września w resorcie obrony zapaliły się czerwone lampki. Już kilka dni później odbyło się spotkanie kierownictwa resortu, na którym wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz dał jasny sygnał, że dotychczasowy dryf w obszarze systemów antydronowych ma się skończyć. Jak w lipcu informowaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, budowa takiego systemu nie została wdrożona z powodu „braku środków”. Teraz jednak nagle „się da”, środki się znalazły i w ciągu kilku miesięcy można się spodziewać pierwszych dostaw zestawów, które będą mogły skutecznie wykrywać, śledzić i eliminować bezzałogowce za pomocą karabinów, armatek czy innych środków kinetycznych.
Czytaj więcej
W najbliższych dniach armia ma dostać zielone światło na zakup systemów antydronowych. Wcześniej rząd nie potrafił znaleźć pieniędzy i wciąż „prowa...
Komercyjne drony do szkolenia
Niecałe dwa tygodnie po tej feralnej nocy wiceminister obrony Cezary Tomczyk ogłosił, że podpisał „decyzję dotyczącą testowania w Siłach Zbrojnych RP bezzałogowych statków powietrznych, bezzałogowych systemów uzbrojenia oraz środków ich zwalczania”. Jak informują urzędnicy, dzięki nowym przepisom wojsko znacznie szybciej pozyska najnowsze rozwiązania w zakresie dronów i systemów antydronowych.
Idąc za ciosem, utworzony na początku roku Inspektorat Wojsk Bezzałogowych właśnie ogłosił, że chce testować „Komercyjny bezzałogowy statek powietrzny, samolot pionowego startu VTOL, wyposażony w kamerę dzienną z zoomem oraz kamerę termowizyjną przeznaczony do szkolenia podstawowego”. Oceniane mają być m.in. waga (nie więcej niż 5 kg), czas lotu na jednej baterii, praca kamer, szyfrowanie systemu telemetrycznego, emitowany hałas czy odporność na wilgoć. Takie bezzałogowce mają być przeznaczone „do realizacji ćwiczeń i zadań szkoleniowych przez żołnierzy, kandydatów na pilotów i operatorów BSP”.
W drugim postępowaniu Inspektorat chce przetestować „system powietrznych bezzałogowych systemów uzbrojenia (BSU), zestaw dronów FPV (First Person View) przeznaczonych do celów szkolenia”. Co ciekawe, zamawiający wyklucza możliwość wykorzystania sprzętu do celów operacyjnych. Ważne jest to, że urządzenia muszą być produkowane w Polsce lub w krajach Unii Europejskiej albo NATO.
Drony cywilne vs militarne
Przedsiębiorcy chętni do wzięcia udziału w tych testach mogą się zgłaszać do 10 października. – Wydaje mi się, że obie strony: wojsko i przedsiębiorcy się rozczarują, ponieważ może się okazać, że rozwiązania będące na rynku cywilnym nie do końca spełniają oczekiwania żołnierzy – mówi „Rz” osoba związana z produkcją dronów militarnych.
Nie zmienia to faktu, że podczas wojny w Ukrainie powszechnie używa się dronów „cywilnych”. Ich stosunkowo niewielka skuteczność jest kompensowana olbrzymią liczbą – obie strony konfliktu zużywają setki tysięcy dronów rocznie. Zwyczajne „sklepowe” drony są przerabiane w ten sposób, że mogą być wykorzystywane m.in. do przenoszenia granatów czy małych ładunków wybuchowych. Należy też pamiętać, że podczas takiego „przerabiania” regularnie dochodzi do wypadków.
Czytaj więcej
13 zestawów bezzałogowców obserwacyjnych FlyEye za prawie 100 mln zł - to najnowsza umowa na zakup polskiego uzbrojenia, którą podpisze resort obro...
Nie do końca jest jasne, co ma się wydarzyć po testach, czy i kiedy Inspektorat Wojsk Bezzałogowych będzie miał możliwość zakupu bezzałogowców. Nie jest też jasne, jak taki sprzęt ma być później implementowany do wojska, jeśli teraz testuje się go tylko pod kątem szkoleniowym.
Obecnie na wyposażeniu Wojska Polskiego są głównie militarne bezzałogowce produkowane przez Grupę WB. Chodzi m.in. o obserwacyjne FlyEye, amunicję krążącą Warmate czy system poszukiwawczo-uderzeniowy Gladius. Jeśli chodzi o duże bezzałogowce, żołnierze dysponują także tureckimi Bayraktarami czy amerykańskimi Reaperami. Swoich sił w tym obszarze próbuje także Polska Grupa Zbrojeniowa, ale bez sukcesów. Można się spodziewać, że podczas tych testów pojawią się także producenci, którzy dotychczas z armią nie współpracowali, co może pozwolić na zwiększenie konkurencji.