MQ-25A Stingray to pierwszy bezzałogowy tankowiec zaprojektowany specjalnie do operacji z pokładów lotniskowców. Umowa zawarta z firmą Boeing, opiewająca na 562 miliony dolarów, dotyczy pozyskania trzech dronów z pierwszej małej serii produkcyjnej oraz finansowania elementów o długim okresie dostawy dla kolejnych trzech jednostek. Pierwsze dostawy mają się rozpocząć w 2029 r.
Zakup komponentów dla trzech maszyn z drugiej partii produkcyjnej ma przyspieszyć tempo dostaw. Po zawarciu nowego kontraktu liczba zamówionych MQ-25A, włączając wersje testowe, wzrosła do 14. Zawarcie umowy dotyczącej drugiej partii tych maszyn planowane jest na rok 2027.
MQ-25A ma przejąć zadania, które obecnie w dużej mierze wykonywane są przez wielozadaniowe samoloty pokładowe F/A-18E/F Super Hornet. Te wielozadaniowe samoloty pełnią rolę tankowców dla innych maszyn pokładowych podczas długotrwałych misji. Chodzi więc o przywrócenie samolotom pokładowym ich właściwej funkcji, bo przez lata część z nich zajmowała się tankowaniem zamiast pełnić misje bojowe.
Jak MQ-25A Stingray przeszedł drogę od drona bojowego do powietrznego tankowca
Kluczową decyzję w sprawie programu podjęto w maju, gdy osiągnął on tzw. kamień milowy C, czyli przeszedł formalną ocenę gotowości do produkcji. Umożliwiło to przejście do fazy określanej mianem etapu „produkcji i wdrożenia” (ang. Production and Deployment). Decyzja zapadła po locie MQ-25A w konfiguracji reprezentatywnej dla wersji operacyjnej, przeprowadzonym 25 kwietnia z lotniska MidAmerica St. Louis w Mascoutah w stanie Illinois.
Sama koncepcja została sprawdzona dużo wcześniej. W 2021 r. demonstrator technologii oznaczony T1 zatankował w powietrzu Super Hornety, samoloty wczesnego ostrzegania E-2D Hawkeye i myśliwce F-35C, a także przeszedł próby na pokładzie lotniskowca USS George H.W. Bush (CVN-77), jednostki należącej do klasy Nimitz.
Czytaj więcej
Ministerstwo obrony USA przyznało w raporcie dla Kongresu, że w związku z prowadzoną od ponad pół roku wojną z Iranem wystąpiły niedobory amunicji....
Program MQ-25 ma za sobą długą drogę. Marynarka Wojenna USA przez lata zmieniała oczekiwania wobec bezzałogowca pokładowego. Początkowo oczekiwano platformy o silnym potencjale rozpoznawczo-uderzeniowym. Ostatecznie powstała zaś wersja wyspecjalizowanego tankowca. Zwyciężyło więc podejście pragmatyczne. Zamiast budować od razu uzbrojony dron zdolny do działania w głębi silnie bronionej przestrzeni przeciwnika, postawiono na rozwiązanie łagodzące najpilniejszy problem lotnictwa pokładowego, którym jest ograniczony zasięg działających z pokładów lotniskowców maszyn.
Drony-tankowce zastąpią system wzajemnego tankowania Super Hornetów
Stingray ma przekazywać samolotom pokładowym co najmniej 14 tys. funtów paliwa (ok. 6,35 t) w odległości 500 mil morskich (ok. 926 km) od lotniskowca.
Dziś część tego zadania wykonują Super Hornety wyposażone w podwieszane zasobniki do tankowania. Jest to tzw. tankowanie wzajemne (ang. buddy tanking). Myśliwiec, który mógłby przenosić uzbrojenie albo wykonywać patrol bojowy, służy jako latająca stacja paliw dla innych maszyn. Rozwiązanie to daje elastyczność, ale jest kosztowne operacyjnie. Zużywa resurs płatowców i silników, obciąża personel, a przede wszystkim ogranicza liczbę samolotów dostępnych do rozpoznania, osłony, walki radioelektronicznej lub uderzeń. W konsekwencji, jak twierdzą przedstawiciele Marynarki Wojennej USA, przejęcie tankowania przez MQ-25A pozwoli wydłużyć czas eksploatacji Super Hornetów.
Czytaj więcej
W czerwcu wylądowały w Łasku pierwsze Husarze. W Bydgoszczy przygotowywana jest linia do modernizacji Jastrzębi. A w Waszyngtonie trwają rozmowy o...
Dla skrzydła lotniczego lotniskowca, w którego skład wchodzą zwykle cztery eskadry myśliwsko-szturmowe, w większości wyposażone w F/A-18E/F, oznacza to także odzyskanie części maszyn do podstawowej funkcji, czyli prowadzenia działań bojowych.
Dron MQ-25A ma odsunąć zagrożenie dalej od amerykańskich lotniskowców
MQ-25A nie zastąpi dużych tankowców bazowania lądowego. Te jednak rzadko są w stanie wspierać lotniskowcowe grupy bojowe w czasie operacji z dala od własnych baz. To właśnie dlatego stosowany jest system wzajemnego tankowania.
Wprowadzenie Stingraya do służby ma łagodzić problem zasięgu skrzydła lotniczego amerykańskich lotniskowców. Jest to o tyle ważne, że w zachodniej części Pacyfiku grupy lotniskowcowe muszą brać pod uwagę rozwój chińskich pocisków przeciwokrętowych i systemów rozpoznawczo-uderzeniowych, których zasięg w ostatnich latach znacznie się wydłużył. To wymusza pozostawanie lotniskowców w odpowiednio bezpiecznym oddaleniu od tego typu zagrożeń. Im zaś dalej od wybrzeża przeciwnika musi działać lotniskowiec, tym większego znaczenia nabiera przekazywanie paliwa w powietrzu.
Bezzałogowy tankowiec nie usuwa oczywiście problemu zasięgu działania eskadr lotniczych z lotniskowców całkowicie. Najgroźniejsze, zagrażające amerykańskiej flocie pociski mają dziś zwyczajnie zbyt duży zasięg. I tak np. zasięg chińskiego przeciwokrętowego pocisku balistycznego DF-26 (Dongfeng-26) szacuje się na około 4 tys. km. (to zasięg szacowany przez zachodnie źródła, Chiny takich danych nie ujawniają).
MQ-25 będzie również sam wymagał osłony, koordynacji i bezpiecznego korytarza działania. Nie jest więc prostym „mnożnikiem zasięgu”. Dron ten pozwoli jednak przesunąć punkt tankowania dalej od okrętu i zwiększyć promień działania samolotów załogowych. W praktyce może to poprawić elastyczność użycia Super Hornetów, samolotów walki radioelektronicznej EA-18G Growler oraz myśliwców F-35C, gdy grupa lotniskowcowa będzie musiała utrzymywać większy dystans od zagrożonego akwenu. Da też lotnictwu pokładowemu więcej czasu na neutralizację celów zagrażających bezpośrednio macierzystej jednostce.
Grupa uderzeniowa lotniskowca USA
Promień działania samolotów pokładowych zależy od wariantu misji, przenoszonego uzbrojenia, profilu lotu, wymaganych rezerw paliwa oraz czasu pozostawania w rejonie zadania, a publikowane wartości różnią się między źródłami. Dla Super Hornetów, nadal podstawowych maszyn lotnictwa pokładowego, podaje się zwykle od ponad 390 do 450 mil morskich, czyli mniej więcej 720–830 km. F-35C mają według marynarki ponad 600 mil morskich, a według źródeł wojskowych USA około 670 mil morskich, czyli ponad 1 100 km. Skala korzyści z bezzałogowego tankowca jest przy takich wartościach oczywista. Wiceadmirał Mike Shoemaker mówił, że MQ-25 może wydłużyć promień działania Super Horneta z 830 km do ponad 1 300 km.
MQ-25A Stingray, dane techniczne
Dron MQ-25A Stingray ma ok. 15,5 m długości i ok. 22,9 m rozpiętości skrzydeł. Jednak po złożeniu skrzydeł jego szerokość zmniejsza się do około 9,5 m, co jest warunkiem obsługi w hangarach i na zatłoczonym pokładzie lotniskowca. Napęd zapewnia pojedynczy silnik turbowentylatorowy Rolls-Royce AE 3007N o ciągu przekraczającym 10 tys. funtów (ok. 44,5 kN), który prawdopodobnie pozwala osiągnąć prędkość około 805 km/h.
Celem jest przekazanie paliwa czterem do sześciu maszynom na dystansie 500 mil morskich. Wartości te nie oznaczają jednak, że myśliwce mogą prowadzić długotrwały patrol bojowy na krańcu swojego promienia działania. Część paliwa musi pozostać na oczekiwanie, manewr, walkę i powrót na pokład.
Drony staną się w najbliższej przyszłości stałym elementem lotnictwa morskiego
Mimo niewielkiego zamówienia początkowego, sam fakt rozpoczęcia produkcji MQ-25 dla marynarki ma niebagatelne znaczenie. Dron MQ-25A będzie pierwszym operacyjnym bezzałogowcem pokładowym Marynarki Wojennej USA i pierwszym bezzałogowym tankowcem w amerykańskich siłach zbrojnych. Program tworzy podstawy regularnej obecności bezzałogowców na pokładach lotniskowców. To już nie kolejne demonstratory, jak miało to miejsce dotychczas, a równoprawny, stały element systemu lotniczego tych okrętów, znacząco wzmacniający ich potencjał operacyjny.
Już dziś można też założyć, że proces dronizacji grup lotniczych na amerykańskich lotniskowcach będzie w najbliższej dekadzie jednym z priorytetów amerykańskiej floty. Podobny kierunek widać także w chińskiej marynarce, która testuje bezzałogowce przeznaczone do działania z pokładów lotniskowców. Trend ten jest zresztą widoczny także w przypadku innych państw, żeby w tym miejscu wspomnieć chociażby opisywane niedawno w „Rzeczpospolitej” plany związane z tureckim planem budowy lotniskowca.