Niemiecki BAAINBw (urząd zajmujący się zbrojeniami) zawarł umowę z grupą roboczą ARGE HEL, którą tworzą MBDA Deutschland oraz Rheinmetall Waffe Munition. Obie firmy przygotowują też wspólną spółkę do realizacji programu, którego celem jest pozyskanie systemu laserowego dla Deutsche Marine. Istotne jest, że nie chodzi o sam laser, ale właśnie o system. Składa się on z urządzeń pozwalających wykryć i śledzić cel, naprowadzić na niego wiązkę i razić. W pełni operacyjną wersję ma dostarczyć do 2029 roku.
Podstawą prac jest demonstrator MBDA i Rheinmetalla, zainstalowany w 2022 roku na fregacie Sachsen (typ F124) i zintegrowany z systemem dowodzenia okrętu. Był to modułowy laser włóknowy klasy około 20 kW, złożony z dwunastu modułów po 2 kW łączonych widmowo, z zakładaną możliwością skalowania mocy do około 100 kW w wersji docelowej. Producenci deklarują, że wiązkę można skupić na obszarze o średnicy kilku centymetrów i utrzymać ją na ruchomym celu.
W trakcie prób jednostka prowadziła strzelania do celów powietrznych, nawodnych i lądowych. Z dostępnych danych wynika, że oddano ponad tysiąc strzałów, także w trudnych warunkach atmosferycznych, a demonstrator pokonał na pokładzie Sachsen około 28 tysięcy mil morskich.
Nie tylko Niemcy myślą jednak o wyposażeniu swoich jednostek w broń laserową. To już trend ogólnoświatowy.
Najwięcej broni laserowej na okrętach mają dziś Amerykanie
Jedyną flotą, która ma za sobą realne, operacyjne użycie broni laserowej, jest marynarka amerykańska. I to ona dysponuje dziś najbardziej rozbudowanym „parkiem” takich systemów. Od 2019 roku US Navy zamontowała lasery na stałe na ośmiu (niektóre źródła mówią o dziewięciu) niszczycielach, przy czym dwa systemy, ODIN i HELIOS, uznaje się dziś za operacyjne.
Na co najmniej ośmiu niszczycielach typu Arleigh Burke zainstalowano ODIN (Optical Dazzling Interdictor, Navy). To broń o mniejszej mocy, która oślepia i zakłóca optoelektroniczne sensory dronów, przeznaczona raczej do neutralizowania rozpoznania przeciwnika niż do jego fizycznego niszczenia. System jest na tyle kompaktowy, że można go montować bez większych przeróbek konstrukcyjnych, w miejsce dotychczasowych stanowisk sensorów na nadbudówce.
HELIOS (High-Energy Laser with Integrated Optical Dazzler and Surveillance) to już inna kategoria. Ten laser klasy około 60 kW, zainstalowany na razie wyłącznie na niszczycielu USS Preble (DDG-88), potrafi strącać mniejsze bezzałogowce i niszczyć szybkie łodzie, a przy okazji, podobnie jak ODIN, oślepiać sensory przeciwnika.
Amerykanie dysponują też kilkoma systemami na etapie demonstratorów technologii. Mimo instalacji na kilku jednostkach trudno póki co mówić o upowszechnieniu tej broni w US Navy. Kierunek jest jednak wyraźny. Lasery mają się znaleźć na pokładach wszystkich planowanych okrętów amerykańskiej floty, w tym na kontrowersyjnych jednostkach-arsenałach nazywanych pancernikami Trumpa.
Japonia i Francja najbliższe montażu laserów na seryjnych jednostkach
Poza USA prace nad bronią laserową prowadzą wszystkie ważniejsze floty świata. Bardzo zaawansowana jest pod tym względem Japonia, która od 2018 roku rozwija program Electric Drive High Power Laser System. Jego prototyp o łącznej mocy 100 kW, złożony z dziesięciu laserów włóknowych, niszczył podczas testów lądowych pociski moździerzowe kalibru 81 mm i małe drony. W grudniu 2025 roku potwierdzono instalację tego prototypu na okręcie badawczym Asuka, a próby morskie zaplanowano na 2026 rok. Docelowo, po około 2030 roku, Japończycy zakładają wprowadzenie operacyjnego systemu na pokłady swoich jednostek.
Czytaj więcej
Pekin testuje na morzu nowe działo morskie 155 mm, które ma pozwolić flocie Pekinu na tanie eliminowanie punktów oporu na wybrzeżach Tajwanu. To ko...
Swój program DragonFire prowadzi także Wielka Brytania. W jego ramach powstaje wysokoenergetyczny laser kierowany klasy około 50 kW, rozwijany przez konsorcjum MBDA (obecne również w programie niemieckim), Leonardo i QinetiQ. Po udanych próbach naziemnych w latach 2023 i 2024 Brytyjczycy pracują nad miniaturyzacją systemu i jego integracją z niszczycielem typu 45, chcąc osiągnąć zdolność operacyjną do końca 2027 roku. Jeśli utrzymają ten harmonogram, mogą być pierwszym europejskim państwem NATO z bronią laserową dużej mocy na okręcie.
Zdecydowanie inne podejście przyjęła Francja. Jej program HELMA-P zmierza do skonstruowania kompaktowego lasera przeciwdronowego małej mocy, klasy około 2 kW. W czerwcu 2023 roku system w wersji kontenerowej zainstalowano na fregacie przeciwlotniczej Forbin (typu Horizon). Francuzi wykorzystali już zresztą HELMA-P operacyjnie do ochrony igrzysk olimpijskich w 2024 roku, a wyniki uznali za obiecujące.
Chiny też biorą udział w laserowym wyścigu na morzach
Nieco mniej wiemy o tym, jak zaawansowane są Chiny. Informacje na ten temat są fragmentaryczne i niemal w całości oparte na źródłach „białego wywiadu”. Strona chińska nie publikuje o pracach nad bronią laserową żadnych oficjalnych komunikatów.
Czytaj więcej
Dziesiątki rakiet hipersonicznych, działa elektromagnetyczne i lasery. Takie uzbrojenie ma trafić na pokład amerykańskich „pancerników” XXI wieku....
Istnieją jednak dowody na testowanie laserów na chińskich jednostkach. System nosi oznaczenie LY-1 (Liaoyuan-1, „preria w ogniu”), a chińskie media opisują go jako broń zdolną do „precyzyjnego zakłócania i stałego rażenia”. To system przeznaczony do zwalczania bezzałogowców i wykorzystywany w roli środka obrony bezpośredniej, a więc do niszczenia celów, które znalazły się w niewielkiej odległości od okrętu. Według dostępnych opisów LY-1 ma razić małe drony, amunicję krążącą, śmigłowce oraz nisko lecące, poddźwiękowe pociski manewrujące, tworząc najniższą warstwę obrony przeciwlotniczej okrętu. Oficjalne parametry nie są znane. Jeden z chińskich periodyków branżowych podał moc rzędu 180–250 kW, nie wskazał jednak źródła tej informacji.
System dostrzeżono po raz pierwszy na zdjęciach z sierpnia 2024 roku, zainstalowany na pokładzie okrętu desantowego typu 071 Simingshan (numer burtowy 986). Później trafił także na kolejną jednostkę tej klasy, Qilianshan (numer burtowy 985), co może świadczyć o przejściu z fazy demonstratora do testów przedprodukcyjnych. Przypomnijmy, że typ 071 to chińskie okręty desantowe-doki (LPD) o wyporności rzędu 25 tysięcy ton, porównywane często z amerykańskimi jednostkami klasy San Antonio. Ten sam laser pokazano też w wersji lądowej, na podwoziu kołowym 8×8, podczas parady w Pekinie w 2025 roku.
Polska również marzy o systemach laserowych w swojej armii
Nasza armia też myśli już o laserach, choć trzeba od razu zaznaczyć, że mowa raczej o systemach lądowych, a nie okrętowych. 30 marca Agencja Uzbrojenia ogłosiła zamiar przeprowadzenia wstępnych konsultacji rynkowych dla zadania „Laserowy system broni skierowanej energii” (LSBSE). Termin składania wniosków wyznaczono na 30 kwietnia, a 25 czerwca Agencja przedstawiła listę dwudziestu podmiotów zainteresowanych dostarczeniem takiej broni polskiej armii.
Skala tych planów robi wrażenie. Badane są dwa warianty laserów: jeden ma razić cele na dystansie minimum 1 km, drugi minimum 3 km. Oba mają służyć przede wszystkim do zwalczania platform bezzałogowych, ale również amunicji artyleryjskiej i rakietowej (C-RAM). Mowa jest przy tym o pozyskaniu co najmniej 150 egzemplarzy każdego z wariantów, a więc nawet 300 sztuk.
Ponieważ polska armia chce pozyskać i wdrożyć taki system możliwie szybko, broń trzeba będzie kupić za granicą. W Polsce nie ma dziś projektów rozwiniętych na tyle, by w krótkim czasie doprowadzić je do operacyjnej służby.