W Międzyrzeczu 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana świętowała 30-lecie utworzenia. Takie święto jest doskonałą okazją, aby pochwalić się posiadanym ciężkim sprzętem wojskowym. Na ulice miasta wyjechały kołowe transportery piechoty (KTO) Rosomak. Co jednak ciekawe, pojazdy te były wyposażone w specjalne siatki, które mają zwiększać przeżywalność załogi.

Zobaczyliśmy dwa Rosomaki z wieżą Hitfist-30P wyposażone w takie rozwiązania. Pierwszy pojazd uzbrojono w dobrze znany od lat w naszej armii Lekki System Osłon (LSO) od QinetiQ. Rozwiązania tego typu są stosowane w naszej armii już od kilkunastu lat. Pierwsze siatki tego typu zamówiono w 2010 r. na potrzeby misji w Afganistanie. Ich celem była osłona pojazdu przed bronią przeciwpancerną, z naciskiem na głowice kumulacyjne.

Rosomak z osłoną zabezpieczającą pojazd przed głowicami kumulacyjnymi.

Rosomak z osłoną zabezpieczającą pojazd przed głowicami kumulacyjnymi.

Foto: st. szer. Kasanda Woś / 17. WBZ

Standardowy pocisk kumulacyjny po uderzeniu w pancerz eksploduje, inicjując tzw. efekt kumulacyjny. W ułamku sekundy znajdujący się wewnątrz głowicy materiał wybuchowy ulega detonacji, a cała energia wybuchu skupia się na miedzianej (lub wykonanej z innego plastycznego metalu) wkładce kumulacyjnej. Pod wpływem gigantycznego ciśnienia metalowa wkładka nie topi się, lecz zachowuje się jak płyn pod ogromnym ciśnieniem – zostaje plastycznie uformowana w cienki, niezwykle szybki strumień kumulacyjny, poruszający się z prędkością dochodzącą do kilkunastu kilometrów na sekundę.

To dlatego broń tego typu jest niezwykle groźna dla dobrze opancerzonych pojazdów. Nawet lekki granat może przebić wiele cm stali. Siatka uszkadza granat, uniemożliwiając stworzenie poprawnego strumienia. Siatki osłaniają boki pojazdu, ponieważ klasyczne ataki z użyciem granatników RPG-7 miały miejsce od boku wozu. Bardziej interesujący wydaje się jednak drugi Rosomak, którego siatka sugeruje, że jest to osłona przeciwdronowa.

Osłony antydronowe w polskiej armii

Drugi Rosomak został wyposażony w siatkę, która osłania pojazd nie tylko od boków, ale także przed atakiem z góry. Konstrukcja osłony sugeruje, że jest to rozwiązanie opracowane samodzielnie przez żołnierzy 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Co warto podkreślić, to właśnie w tej brygadzie powstała pierwsza w Polsce kompania bezzałogowców.

Jest to rozwiązanie pilotażowe, które ma na celu zweryfikowanie, jak sprawdza się nowy typ pododdziału. Wiemy jednak, że docelowo tego typu kompanie mają pojawić się we wszystkich batalionach ogólnowojskowych (piechoty zmechanizowanej, zmotoryzowanej, a także w pododdziałach pancernych). Analogicznie w brygadach i pułkach artylerii powstają dywizjony rozpoznania artyleryjskiego (dra).

Systemy Gladius wchodzą w Wojsku Polskim na wyposażenie dywizjonów rozpoznania artyleryjskiego w bry

Systemy Gladius wchodzą w Wojsku Polskim na wyposażenie dywizjonów rozpoznania artyleryjskiego w brygadach artylerii.

Foto: WB Group

Jeśli chodzi zaś o same siatki, to nie jest to rozwiązanie zastosowane w Wojsku Polskim po raz pierwszy. W maju 2025 r. mogliśmy zobaczyć je na poligonach w północno-wschodniej części kraju. Tam jednak wyposażone były w nie armatohaubica samobieżna K9 Thunder oraz wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet WR-40 Langusta. Służba prasowa 1. Mazurskiej Brygady Artylerii pochwaliła się nawet, że testowane są osłony antydronowe na działach i wyrzutniach, co ma stanowić dowód na wyjście żołnierzy naprzeciw współczesnym zagrożeniom pola walki.

Choć nie jest to pierwsze użycie siatek, to z pewnością warte odnotowania, ponieważ dotychczas, poza wspomnianym przypadkiem, Wojsko Polskie nie testowało (a przynajmniej nie chwaliło się tym publicznie) tego typu rozwiązań.

Czy siatki osłonią Rosomaka przed dronami?

O ocenę zapytaliśmy Tomasza Darmolińskiego, prezesa Fundacji Żelazny, który zajmuje się analizą wojny dronowej, szkoleniem operatorów BSP oraz problematyką ochrony wojsk przed dronami FPV. Ekspert uważa, że rozwiązania, które zastosowano na polskich Rosomakach, są dowodem na wciąż silnie rezonujące doświadczenia z misji stabilizacyjnych.

Siatki, ekrany, osłony boczne, dystans od kadłuba, to wszystko ma swoją logikę, ale było projektowane pod zupełnie inne zagrożenia. Dziś problemem nie jest już tylko RPG odpalony z boku drogi. Problemem jest operator FPV, który widzi pojazd z góry, może wybrać punkt uderzenia i wejść tam, gdzie ochrona jest najsłabsza. Włazy, strop, rejon wieży, optoelektronika, tył pojazdu, przejścia między elementami osłony. Klasyczna siatka boczna nie rozwiązuje tego problemu – twierdzi Tomasz Darmoliński.

Zdaniem eksperta, ten poziom zabezpieczeń pokazuje też szerszy problem w Siłach Zbrojnych.

– Ten poziom zabezpieczeń pokazuje też szerszy problem. Jeśli systemowo nie rozumiemy, jak działa atak FPV, jak operator wybiera cel, z jakich kierunków podchodzi, jak wygląda terminalna faza naprowadzania i jakie punkty pojazdu są najłatwiejsze do porażenia, to nie zbudujemy skutecznej ochrony. Będziemy dokładać siatki, ramy i klatki, ale bez pełnego zrozumienia geometrii zagrożenia – podsumowuje.

Dodaje także, że ten sam problem widać w naszym podejściu do wojny dronowej. Bardzo dużo można zobaczyć różnych deklaracji, pokazów i rozmów na temat doświadczeń z wojny, ale nie płynie z tego realne zrozumienie praktyki pola walki. Jak dodaje, szkolenie operatorów FPV, analiza trafień, testy osłon, pętla feedbacku z frontu i szybkie poprawki konstrukcyjne powinny działać systemowo.

W 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej powstała pierwsza w Wojsku Polskim kompania bezzałogo

W 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej powstała pierwsza w Wojsku Polskim kompania bezzałogowców. Wkrótce śladem żołnierzy z Międzyrzecza powinny ruszyć inne brygady w Wojskach Lądowych.

Foto: 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Jak jednak zaznacza ekspert, choć prezentowane rozwiązanie ma wiele wad, to kierunek jest dobry i należy docenić chęć zmian. Problem w tym, że sama siatka nie wystarczy. Potrzebne są osłony projektowane pod realny profil ataku FPV, a nie pod historyczne wyobrażenie o zagrożeniu z boku drogi.

Pewnym remedium mogą być także systemy aktywnej obrony. Mówiąc najprościej, system taki wykrywa nadlatujący cel i wystrzeliwuje kontrpocisk, który neutralizuje zagrożenie. Nowy Inspektor Wojsk Lądowych Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dyw. Piotr Fajkowski zapowiedział, że przyszłego roku armia chce ruszyć z implementacją tego typu systemów na pojazdach opancerzonych. Wojskowy w rozmowie z Polską Zbrojną dodał, że w przypadku czołgów K2 Czarna Pantera oraz M1 Abrams, będzie to zapewne izraelski system Trophy.