Tydzień, jaki minął od publikacji najnowszego raportu Kongresowego Biura Budżetowego na temat sztandarowego projektu obronnego Donalda Trumpa, nie poprawił nastrojów w Waszyngtonie. Im więcej analityków pochyla się nad liczbami opublikowanymi 12 maja przez biuro, o którego ekspertyzę poprosił senator Jeff Merkley z Oregonu, tym bardziej widać, że Złota Kopuła może okazać się jednym z najdroższych obronnych rozczarowań w historii Stanów Zjednoczonych.
Czytaj więcej
Budowany przez USA system obrony przeciwrakietowej „Złota kopuła” będzie składał się z czterech warstw - w tym jednej, znajdującej się na orbicie i...
Analiza obejmuje koszty budowy i eksploatacji systemu Golden Dome przez dwadzieścia lat. Opiera się na założeniach wynikających z rozporządzenia wykonawczego prezydenta ze stycznia 2025 roku. A wynik jest miażdżący dla zwolenników programu. Kwota 1,2 biliona dolarów jest niemal siedmiokrotnie wyższa od 175 miliardów, które Donald Trump pierwotnie zapowiadał, i wielokrotnie wyższa od 17,5 miliarda, o które Pentagon wnioskuje na program w roku budżetowym 2027. Sam szef programu, generał Michael A. Guetlein, szacuje publicznie całkowity koszt wdrożenia na około 185 miliardów dolarów w ciągu dekady, co jest kwotą siedmiokrotnie niższą od wyliczeń CBO.
Najbardziej niewygodna informacja z raportu CBO dotyczy jednak nie kosztów, lecz skuteczności. Za gigantyczną sumę USA nie zyskają bowiem szczelnej tarczy, a co najwyżej parasol, który osłoni je przed atakiem ograniczonym, takim jak ten, który mogłaby przeprowadzić Korea Północna, albo przed niewielką salwą ze strony Rosji lub Chin. Przed pełnoskalowym atakiem ze strony tych dwóch mocarstw atomowych Złota Kopuła Donalda Trumpa Ameryki nie ochroni.
Złota Kopuła Donalda Trumpa. Cztery warstwy i jedna pięta achillesowa
Architektura systemu zakłada cztery warstwy obronne. Pierwsza to warstwa kosmiczna, oparta na umieszczonych na orbicie pociskach przechwytujących, mających niszczyć rakiety przeciwnika we wczesnej fazie lotu.
System obrony rakietowej THAAD
Dwie kolejne to szerokoobszarowe warstwy naziemne wykorzystujące pociski przechwytujące Ground Based Interceptor (GBI, pol. naziemny pocisk przechwytujący), THAAD (Terminal High Altitude Area Defense, pol. obrona obszarowa na dużych wysokościach w końcowej fazie lotu), Patriot PAC-3 oraz Next Generation Interceptor (NGI, pol. pocisk przechwytujący nowej generacji). Czwarta warstwa to regionalne sektory naziemne.
Na morzu zadania obronne mają wykonywać niszczyciele klasy Arleigh Burke z pociskami SM-3 i SM-6, patrolujące podejścia atlantyckie, pacyficzne i arktyczne. Niszczyciele te mają też być wkrótce zdolne do odpalania rakiet przeciwbalistycznych PAC-3MSE (takich samych, jakie do swojego systemu Patriot zamówiła Polska). Marynarka Wojenna USA testuje obecnie możliwość ich integracji z systemem Aegis Baseline 10 i wyrzutniami Mk 41.
Najwięcej pieniędzy pochłonie warstwa pierwsza, czyli kosmiczna. CBO zakłada konstelację 7800 satelitów z pociskami przechwytującymi, której pozyskanie ma kosztować około 723 miliardów dolarów, a wraz z dwudziestoletnią eksploatacją – około 743 miliardów. To od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu procent kosztów całego systemu.
Pojedynczy satelita wraz z pociskiem kosztuje 22 miliony dolarów, a jego żywotność na niskiej orbicie okołoziemskiej wynosi zaledwie pięć lat. Oznacza to konieczność wystrzeliwania około 1 600 nowych satelitów rocznie. W ciągu dwóch dekad daje to mniej więcej 30 tysięcy obiektów, czyli trzykrotność wszystkiego, co dotąd wyniósł na orbitę SpaceX.
Skala tego przedsięwzięcia robi wrażenie. Pytanie, czy jest w ogóle możliwa do udźwignięcia logistycznie i przemysłowo. Wątpliwości ma nawet szef programu. Generał amerykańskich Sił Kosmicznych Michael A. Guetlein wielokrotnie sygnalizował publicznie, że kosmiczne pociski przechwytujące mogą wypaść z finalnej architektury systemu, jeśli okażą się zbyt drogie i nieskalowalne. W kwietniu mówił komisji Izby Reprezentantów, że technologia istnieje, ale otwarte pozostaje pytanie, czy da się ją wdrożyć w wystarczającej skali i po rozsądnej cenie.
Pentagon optymistycznie liczy na osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej Złotej Kopuły do 2028 roku. Niezależni analitycy uważają ten termin za zupełnie nierealny.
Bilion dolarów za ochronę przed Koreą Północną
I tu kluczowa kwestia. Co Amerykanie dostaną w zamian za tę gigantyczną inwestycję? Za ponad 700 miliardów dolarów warstwa kosmiczna zniszczy w pojedynczym ataku maksymalnie około dziesięciu nadlatujących pocisków balistycznych. Analityk American Enterprise Institute Todd Harrison szacuje, że tarcza za bilion dolarów zniszczy pięć rakiet w fazie startowej, pięćdziesiąt pocisków hipersonicznych w tzw. fazie ślizgu i pięćdziesiąt głowic w fazie środkowej.
Tymczasem rosyjski arsenał strategiczny liczy się w tysiącach głowic. Chiński, choć mniejszy, szybko rośnie. CBO formułuje to dyplomatycznie, lecz jednoznacznie. Złota Kopuła poradzi sobie z atakiem ograniczonym ze strony Korei Północnej albo z niewielką salwą równorzędnego przeciwnika. Ale zostanie przeciążony pełnoskalowym uderzeniem ze strony Rosji lub Chin. Amerykanie zapłacą więc ponad bilion dolarów za system, który w pesymistycznym scenariuszu, do którego został zaprojektowany, nie spełni swojej roli.
Kto zarobi na największym programie obronnym w historii USA
Mimo wszystkich wątpliwości pierwsze kontrakty już rozdzielono. 24 kwietnia amerykańskie Siły Kosmiczne ogłosiły, że w ramach umów o łącznej wartości do 3,2 miliarda dolarów dwanaście firm ma opracować prototypy kosmicznych pocisków przechwytujących i zademonstrować ich zdolności do 2028 roku.
Wśród beneficjentów znalazły się tradycyjne potęgi amerykańskiego sektora obronnego, czyli Lockheed Martin, Northrop Grumman oraz Raytheon należący do koncernu RTX. Ale także firmy spoza klasycznego kręgu dostawców Pentagonu. Anduril Industries, którą założył Palmer Luckey, ma rozwijać systemy dowodzenia i kontroli oparte na sztucznej inteligencji. Z kolei SpaceX Elona Muska, według doniesień „Wall Street Journal” z jesieni 2025 roku, ma otrzymać kontrakt wart około dwóch miliardów dolarów na budowę konstelacji do 600 satelitów śledzących cele rakietowe i powietrzne w ramach systemu „air moving target indicator”.
Czytaj więcej
Pentagon wyrzuca Anthropic z kontraktów, w to miejsce wskakuje OpenAI. Gra toczy się o to, czy uzbrojona sztuczna inteligencja znajdzie się całkowi...
Zaangażowanie Muska wzbudziło zresztą kontrowersje. 1 maja 2025 roku grupa 42 członków Kongresu USA (kongresmen Greg Casar, senator Elizabeth Warren oraz 40 innych kongresmenów i senatorów) oficjalnie zwróciła się do Inspektora Generalnego Departamentu Obrony o zbadanie roli właściciela SpaceX w programie. Przyczynkiem do tego był fakt, że czterogwiazdkowy generał Terrence J. O'Shaughnessy, były dowódca Dowództwa Północnego USA (NORTHCOM) oraz Dowództwa Obrony Powietrznej Ameryki Północnej (NORAD), pełni obecnie funkcję wiceprezesa SpaceX ds. Programów Specjalnych i Starszego Doradcy Elona Muska.
Powtórka z Gwiezdnych Wojen Ronalda Regana
Krytycy programu, w tym sam senator Jeff Merkley, porównują Złotą Kopułę do reaganowskiej Strategicznej Inicjatywy Obronnej (Strategic Defense Initiative, SDI), popularnie zwanej Gwiezdnymi Wojnami. Pierwotny program SDI z lat 80. pochłonął około 30 miliardów dolarów bez żadnego efektu operacyjnego, a łącznie na kolejne programy obrony przeciwrakietowej, będące jego pochodnymi, USA wydały do tej pory około 400 miliardów dolarów.
Czytaj więcej
Gigantyczny system obrony antyrakietowej ma chronić terytorium USA i jest niezwykłym wyzwaniem technologicznym. Ma kosztować setki miliardów dolaró...
Wzorzec, który widać w Złotej Kopule, powtarza się zresztą w innych flagowych projektach obronnych Trumpa. Atomowe pancerniki klasy Trump, czyli program BBG(X), zaczynały jako koncepcja niszczyciela DDG(X) z szacunkową ceną od 3,3 do 4,4 miliarda dolarów za jednostkę. Po przemianowaniu na pancernik koszt pierwszej jednostki podskoczył do około 17,47 miliarda dolarów według dokumentów budżetowych Marynarki Wojennej USA.
W obu przypadkach mamy zaniżone pierwotne szacunki, wykorzystanie technologii w fazie koncepcyjnej, gwałtowne rozdęcie budżetu po pierwszych niezależnych analizach i poważne wątpliwości co do operacyjnej zasadności programów. Amerykańska gigantomania obronna epoki Trumpa staje się powoli osobnym rozdziałem historii Pentagonu.
Z uwagi na projekt Trumpa, Moskwa i Pekin już zapowiadają zwiększenie produkcji ofensywnych systemów hipersonicznych jako odpowiedź na amerykańską tarczę. Wśród nich wymienia się rosyjski Awangard, chiński DF-17 oraz wielogłowicowe pociski międzykontynentalne DF-41. Wyścig zbrojeń, który Złota Kopuła miała spowolnić, może w rzeczywistości przyspieszyć.
Czytaj więcej
Pierwsze od trzydziestu lat amerykańskie okręty nawodne z napędem atomowym, pancerniki klasy Trump mają być cztery razy większe od najnowszych amer...
A to dla USA podwójnie zła wiadomość. Każdy nowy rosyjski czy chiński pocisk hipersoniczny to potencjalna głowica, której amerykańska tarcza nie zatrzyma z powodu przeciążania systemu. Im więcej będzie ich w arsenałach Moskwy i Pekinu, tym bardziej nieskuteczna będzie Złota Kopuła.
Co Złota Kopuła Donalda Trumpa oznacza dla Polski i Europy
Dla Polski i europejskich sojuszników losy programu mają znaczenie podwójne. Po pierwsze, projekt pochłonie ogromną część amerykańskich wydatków modernizacyjnych, co może spowolnić dostawy systemów Patriot, THAAD czy SM-6 dla państw NATO. Polska podpisała umowy na dostawy zestawów Patriot w ramach programu Wisła, a wszelkie opóźnienia w produkcji uderzą bezpośrednio w nasze harmonogramy odbiorów, które i tak są już zagrożone w związku z konsekwencjami wojny USA i Izraela z Iranem.
Po drugie, koncepcja zakłada zaangażowanie okrętów Aegis na podejściach atlantyckich i arktycznych. A to może oznaczać ich ściągnięcie z wód znajdujących się wokół Europy, gdzie tworzą element amerykańsko-europejskiej tarczy antybalistycznej. To również odbyłoby się ze szkodą dla bezpieczeństwa Polski oraz całej wschodniej flanki NATO.