Program MUX (USMC Air Ground Task Force Unmanned Expeditionary Capabilities) rozpoczął się w 2016 r. Według pierwotnych założeń bezzałogowy statek powietrzny miał mieć możliwość prowadzenia misji zwiadu, wywiadu i rozpoznania (ISR), ale również przenosić uzbrojenie, w celu wsparcia z powietrza operacji desantowych amfibijnych grup szybkiego reagowania i jednostek ekspedycyjnych Marines (ARG/MEU). MUX miał być pilotowany zdalnie z pokładów okrętów desantowych z ewentualną możliwością przejęcia nad nim kontroli w powietrzu przez załogi samolotów i śmigłowców piechoty morskiej.

Czytaj także: Amerykanie testują cele piątej generacji

W marcu 2018 r. USMC ogłosiła ostateczną specyfikację dla programu. Bezzałogowy statek powietrzny miał mieć zasięg ok. 1300 km, długotrwałość lotu 8-12 godzin i udźwig rzędu 4300 kg. Oprócz sensorów optoelektronicznych i rozpoznawczych miał przenosić pociski „powietrze-ziemia”. Wśród nich pociski Hellfire i APKWS, a także „powietrze-powietrze” AIM-9 i AIM-120. Docelowo miał też przenosić zasobniki walki elektronicznej oraz pociski przeciwradiolokacyjne. Specyfikacja nie definiowała typu statku powietrznego – mógł więc to być klasyczny śmigłowiec, śmigłowiec z napędem mieszanym lub zmiennowirnikowiec. USMC zakładała wdrożenie do służby bezzałogowca tzw. piątej kategorii wielkości (Group 5 UAS), czyli największej.

""

Wizualizacja zmiennowirnikowca Bell V-247 Vigilant – propozycji firmy Bell do programu MUX. Rys./Bell

radar.rp.pl

Założenia programu MUX były wyjątkowo ambitne. Nowa platforma miała wypełniać całą gamę zadań od rozpoznawczo-zwiadowczych, przez uderzeniowe po wczesne wykrywanie i kontrolę przestrzeni powietrznej. Koszty wdrożenia takiej platformy okazały się jednak zbyt wysokie. Obecnie piechota morska planuje rozbić program MUX na dwa oddzielne przedsięwzięcia. Celem pierwszego programu ma być wprowadzenie do służby dużego bezzałogowego statku powietrznego (piątej kategorii), który jednakże operowałby wyłącznie z baz lądowych. Drugi program zakłada wdrożenie bezzałogowca średniej wielkości, który operowałby z pokładów okrętów desantowych. Pierwszy system ma wykonywać zadania rozpoznania, zwiadu i wywiadu (ISR), natomiast drugi ma bezpośrednio wspierać oddziały desantowe.

Czytaj także: Polski bezzałogowiec na testach we Włoszech

Piechota morska myśli również o wdrożeniu w przyszłości bezzałogowej platformy tankowania powietrznego. Podobnej do budowanego przez marynarkę wojenną samolotu MQ-25A Stingray. Musiałby on jednak móc operować z pokładów okrętów desantowych, aby bezpośrednio wspierać operacje myśliwców F-35B oraz zmiennowirnikowców MV-22B.