Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego firmy stawiają na projekty dual use.
  • Co zmienia nowa decyzja Ministerstwa Obrony Narodowej.
  • Jakie technologie zyskują znaczenie dla obronności.
  • Które firmy mogą zarobić na dual use.

W obliczu niespokojnej sytuacji geopolitycznej rośnie znaczenie przemysłu obronnego i technologii dual use. Coraz więcej firm ogłasza nowe projekty, a niektóre całkowicie zmieniają profil. O rozpoczęciu działalności na rynku militarnym właśnie poinformowało Image Power, które wcześniej zajmowało się grami. Podobnie jak dawny Klabater – a teraz Defense.Hub.

Ten biznesowy zwrot nie dziwi. Eksperci zgodnie twierdzą, że dual use to nie chwilowa moda, ale realny i długofalowy popyt.

– Ewentualny koniec wojny w Ukrainie nie zmieni zobowiązania państw NATO do przeznaczania do 2035 r. 5 proc. PKB na bezpieczeństwo, w tym do 1,5 proc. na odporność, infrastrukturę i bazę przemysłową. Czyli dokładnie tam, gdzie dual use ma największe znaczenie – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Michalski, członek zarządu Polskiej Izby Dual Use. I przestrzega, żeby nie zmarnować szansy: jeśli teraz nie zbudujemy stabilnych zamówień i finansowania, ten popyt obsłużą firmy zagraniczne.

Przełomowa decyzja MON

Technologie dual use pozwalają sprzedawać to samo know-how dwóm klientom: wojsku i rynkowi cywilnemu. To także naturalny kanał transferu innowacji do gospodarki – drony, łączność, sensory czy cyberbezpieczeństwo szybko znajdują zastosowanie w energetyce, logistyce i ochronie infrastruktury. Największe bariery w rozwoju technologii dual use to finansowanie etapu od prototypu do produkcji, długie i mało przewidywalne procedury zakupowe oraz trudny dostęp do testów w warunkach wojskowych.

W tym kontekście warto odnotować niedawną decyzję MON (nr 171), która może ułatwić komercjalizację. Umożliwi testowanie i pozyskiwanie z rynku sprzętu przez wojsko z pominięciem części długotrwałych procedur kwalifikacyjnych. Jak w praktyce ma to wyglądać?

Czytaj więcej

Dual use wychodzi z cienia. Polski przemysł chce wejść do sektora obronnego

– Wojsko – także z inicjatywy dowódców jednostek – może kupić kilka egzemplarzy komercyjnego sprzętu i sprawdzić je w trakcie szkolenia, z udziałem dostawcy, zanim uruchomi pełną procedurę. Dla firm to szansa na informację zwrotną z poligonu i pierwsze zamówienia – wyjaśnia Michalski. Zaznacza jednak, że skuteczność zależy od wykonania: czy instytucje eksperckie sprawnie przygotują programy i czy po pozytywnej ocenie znajdą się środki na zakup. Pierwszą odpowiedź przyniesie 2027 r. Jeśli rekomendacje zaczną przekładać się na zamówienia seryjne, mechanizm spełni swoją rolę.

Jakie branże stawiają na technologie dual use

Już program SAFE pokazał, że projekty dotyczące obronności nie ograniczają się do firm stricte zbrojeniowych, ale trafiają też do szerokiej grupy spółek technologicznych i przemysłowych. Również do reprezentantów sektora kosmicznego, takich jak Creotech, Liftero czy Scanway.

– Rozwój technologii podwójnego zastosowania należy do kluczowych kierunków działalności naszej spółki, zapisanych w strategii na lata 2026–2028 – informuje Mikołaj Podgórski, dyrektor operacyjny w Scanway. Potwierdza, że widać rosnące znaczenie zaawansowanych technologii optycznych i satelitarnych dla obronności. Zdolność do pozyskiwania wysokiej jakości zobrazowań oraz ich szybkiego przetwarzania staje się istotnym elementem budowania przewagi informacyjnej i operacyjnej.

Scanway ma już doświadczenie w realizacji projektów o podwójnym zastosowaniu. Jego teleskopy optyczne, dostarczone do dwóch satelitów polskiej konstelacji PIAST, zostały pomyślnie uruchomione na orbicie.

– Kolejnym przykładem jest współpraca ze spółką Flytronic z Grupy WB, jednym z polskich liderów w obszarze bezzałogowych systemów powietrznych – wskazuje Podgórski. Niedawno firma podpisała również kontrakt na dostawę czternastu teleskopów optycznych dla europejskiego klienta działającego w obszarze bezpieczeństwa na orbicie.

W kosmosie coraz większe znaczenie ma również to, jak sprawnie satelita może poruszać się na orbicie. Tu swoją szansę upatruje Liftero, które rozwija autorskie, chemiczne systemy napędowe pozwalające na szybkie i precyzyjne manewry. Niezbędne podczas operacji zbliżeniowych, dokowania i tankowania satelitów.

Czytaj więcej

Strumień pieniędzy dla polskich start-upów wyraźnie wysycha

– To technologie z natury dual-use, ponieważ te same możliwości mogą służyć zarówno komercyjnemu serwisowaniu satelitów, jak i realizacji misji obronnych – mówi Przemysław Drożdż, dyrektor operacyjny Liftero.

Co planują polskie firmy

Wzrost wydatków na obronność to woda na młyn dla dużych koncernów, jak Polska Grupa Zbrojeniowa czy WB. Na sektor zbrojeniowy stawia też Ponar, który realizuje znaczące inwestycje i zamierza wejść na giełdę. Podobnie zresztą jak WB.

Co ważne, technologie dual use to szansa również – a może przede wszystkim – dla mniejszych firm.

– Rozwój technologii dual-use postrzegam przede wszystkim jako szansę na skalowanie innowacyjnych rozwiązań, które znacznie częściej powstają właśnie w małych i średnich firmach, a nie w dużych przedsiębiorstwach – mówi Andrzej Burgs, prezes firmy Sygnis. Dodaje, że w sektorze pojawia się coraz więcej pieniędzy, a wraz z nimi rośnie presja medialna, która pokazuje, że innowacje na potrzeby pola walki mogą być tworzone przez wyspecjalizowane organizacje, nieskrępowane korporacyjnymi ograniczeniami. Również w Polsce regulacje ulegają pewnemu poluzowaniu.

– Przykładowo decyzje MON nr 123 i 171 są krokami w dobrą stronę, choć w mojej ocenie wciąż zbyt zachowawczymi. Nadal proces zakupowy jest dosyć długi i wymaga jednostek pośredniczących między oddziałami a dostawcami. Nadmierna centralizacja w tym obszarze jest problematyczna – ocenia Burgs. Dodaje, że potrzeba większej odwagi oraz zapewnienia żołnierzom i dowódcom dostępu do rzeczywistych, nowoczesnych zdobyczy techniki. Niestety, obecnie sytuacja nie wygląda pod tym względem najlepiej. Transfer wiedzy z przedsiębiorstw i środowiska naukowego do Wojska Polskiego jest niewielki i w dużej mierze ograniczony do „starych” firm koncesyjnych. To powoduje innowacyjną stagnację.

– Zwiększenie autonomii jednostek wojskowych w zakresie zakupów, nawet w odniesieniu do niewielkiego ułamka ich budżetów, mogłoby doprowadzić do skokowego wzrostu liczby nowych pomysłów, adaptacji technologicznych i kierunków strategicznego rozwoju Sił Zbrojnych. Sektor dual use czeka na takie możliwości, a dzięki partnerskiej współpracy możemy wspólnie tworzyć naprawdę oszałamiające rozwiązania – podsumowuje Burgs.

Czytaj więcej

Polska potrzebuje własnej agencji innowacji wojskowych

Technologie dual use to również szansa dla firm zajmujących się oprogramowaniem i cyberbezpieczeństwem, takich jak Asseco czy Comp.

– Rozwiązania cywilne i wojskowe coraz silniej się przenikają. Dla firm technologicznych spełnienie rygorystycznych wymagań stawianych zastosowaniom wojskowym to szansa na skokowy wzrost innowacyjności i budowę kompetencji w strategicznych obszarach. W naszym przypadku chodzi o zaawansowaną kryptografię postkwantową i cyberbezpieczeństwo sektora publicznego – wskazuje Robert Tomaszewski, prezes grupy Comp. W jego ocenie popyt na tego typu rozwiązania będzie miał charakter długofalowy. Wynika to z postępującej cyfryzacji i rosnącej roli sztucznej inteligencji. Przed nami także dostosowanie systemów informatycznych do wymogów regulacyjnych, takich jak dyrektywa NIS2 czy przepisy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. W przypadku rozwiązań dedykowanych dla wojska istotne jest również zapewnienie stałej zgodności z wymaganiami i standardami NATO.