Bloomberg w analizie opublikowanej 21 września zwrócił uwagę na zmianę rosyjskiej taktyki. Od sierpnia Rosja wykorzystuje mniej pocisków balistycznych w czasie ataków na Ukrainę, częściej korzysta natomiast z odrzutowych dronów uderzeniowych (Gierań-5). Agencja ocenia, że Rosja może w ten sposób oszczędzać pociski balistyczne na sezon grzewczy, który w Ukrainie zaczyna się zwykle na przełomie października i listopada. Taki wniosek płynie ze zmiany wzorca ataków. Nie oznacza to jednak automatycznie, że rosyjskie zapasy pocisków rosną.
Rozbieżności w liczbie pocisków balistycznych użytych przez Rosjan do ataków na Ukrainę
Lipiec był dla ukraińskiej obrony wyjątkowo trudny. Według analiz danych Sił Powietrznych Ukrainy, prowadzonych m.in. przez projekt Oko Hora, agencję AFP i „New York Times”, Rosja wystrzeliła w tym miesiącu około 126 pocisków balistycznych, najwięcej od początku pełnoskalowej inwazji. Dane Prokuratury Generalnej Ukrainy, na które powołał się Reuters, obejmują szerszą kategorię pocisków balistycznych i hipersonicznych i mówią o 158 uderzeniach, ale tylko takich, które potwierdzono na miejscu. Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) podaje zaś, że Rosjanie w tym czasie użyli 198 pocisków balistycznych. Rozbieżności wynikają z różnych metod liczenia.
Czytaj więcej
Od sierpnia Rosja zredukowała znacząco wykorzystanie pocisków balistycznych do atakowania celów na Ukrainie. To sugeruje, że Moskwa gromadzi zapasy...
Ważniejsza od łącznej liczby wystrzelonych pocisków jest ich struktura. Według danych przywołanych przez Reutersa aż 87 ze 158 pocisków to RM-48U. To przerobione szkolne pociski przeciwlotnicze systemów S-300PM/S-400, tańsze i mniej celne od Iskanderów. Według ukraińskiej prokuratury ich średni błąd trafienia wynosi ok. 300 m. Jednocześnie liczba użytych Iskanderów spadła z ponad 100 w czerwcu do 38 w lipcu. Sidharth Kaushal z brytyjskiego instytutu RUSI ocenił, że takie proporcje pozwalają Rosji zachować na zimę celniejsze Iskandery, północnokoreańskie KN-23 (oficjalnie Hwasong-11Ga) i Cyrkony. To spójne z hipotezą Bloomberga, choć nadal nie przesądza o jej prawdziwości.
Ile pocisków na jesień i zimę może zgromadzić Rosja?
W odpowiedzi na zapytanie „Ukraińskiej Prawdy” z początku czerwca HUR podał, że Rosja planuje wyprodukować w całym 2026 r. do 700 pocisków 9M723 do Iskanderów (czyli 55–60 miesięcznie), do 60 Kindżałów (średnio około 5 miesięcznie; według późniejszych doniesień ich seryjną produkcję zawieszono) oraz ponad 480 pocisków RM-48U (obecnie do 50 miesięcznie). Wywiad ocenił wówczas, że przy takim tempie Rosja może wystrzeliwać do 100 pocisków balistycznych miesięcznie, bez uszczuplania zapasów. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko szacunki HUR.
Czytaj więcej
Litwa jest przygotowana na ewakuację mieszkańców w przypadku zagrożenia ze strony Rosji - mówił w rozmowie z BBC premier Litwy Mindaugas Sinkevičiu...
Rzeczywiste zdolności produkcyjne Rosji w zakresie pocisków balistycznych nie są publicznie znane. Niepewne są też informacje dotyczące bieżącego zużycia i stanu rosyjskich magazynów. Ocena HUR pozostaje głównym publicznie dostępnym źródłem informacji o rosyjskiej produkcji.
W sierpniu zastępca szefa HUR Wadym Skibicki podał, że od kwietnia Rosja zmienia priorytety produkcji, stawiając na pociski balistyczne i manewrujące, by wykorzystać ukraiński niedobór pocisków przechwytujących do Patriotów. Miesięczny plan produkcji Iskanderów wynosi, według niego, 60 sztuk, a w lipcu zakłady dostarczyły ich nawet 65. Zapas tych pocisków przydzielony wojskom operującym przeciw Ukrainie szacował na ok. 130 sztuk według stanu na 5 sierpnia. Dodał wówczas, że niemal cała bieżąca produkcja trafia od razu do użycia. W połowie sierpnia HUR oceniał zapas tych pocisków na ok. 100 sztuk.
Jeśli jednak od sierpnia Rosja rzeczywiście ogranicza wystrzeliwanie Iskanderów, a wiele na to wskazuje, różnica między produkcją a zużyciem zaczyna się odkładać w magazynach. To właśnie ten mechanizm stoi za ocenami takimi jak analiza Bloomberga. Obawa przed nasileniem rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczno-ciepłowniczą Ukrainy jest zresztą powszechna.
Ukraina szuka pocisków do zestawów Patriot. Nie tylko Kijów ma z nimi problem
Obawy przed budowaniem przez Rosję zapasów pocisków balistycznych nakładają się na deficyt pocisków do ukraińskich systemów przeciwrakietowych. Ukraina od pewnego czasu intensywnie zabiega o pozyskanie 300 pocisków do zestawów Patriot na zimę, choć zapotrzebowanie zgłoszone przez Siły Powietrzne Ukrainy wynosi nawet 360. Wołodymyr Zełenski przyznał, że przy światowej produkcji, którą określił na około 600 pocisków rocznie, trudno szybko zebrać taką liczbę z bieżącej podaży. Kijów liczy więc na przekazanie części istniejących zapasów przez partnerów. To było m.in. przyczyną niedawnego zamieszania wokół zapasów Hiszpanii i Grecji. Ukraiński prezydent mówił też, że ma nadzieję na przekazanie 5–10 proc. zapasów amerykańskich. Na początku sierpnia Ukraina usłyszała jednak odmowę.
Jak działa zestaw Patriot
We wrześniu Niemcy i kilka innych państw europejskich zapowiedziały dodatkowe baterie i pociski dla Ukrainy, a temat ma wrócić podczas rozmów sojuszników w Nowym Jorku, na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Równolegle Ukraina uzgodniła z Niemcami dostawę 600 pocisków PAC-2, ale dopiero w latach 2027–2028, co nie rozwiązuje problemu najbliższego sezonu grzewczego.
Niedobór pocisków do systemu Patriot dotyczy jednak nie tylko Ukrainy. Ten sam problem mają dziś jej sojusznicy. Według szacunków CSIS (amerykańskiego think tanku) po intensywnym użyciu Patriotów w wojnie z Iranem zapas USA spadł z ok. 2330 do 759–827 pocisków (stan szacowany na koniec lipca). Ukraińskie zapotrzebowanie odpowiadałoby więc ponad jednej trzeciej amerykańskich zapasów.
Łącznych zapasów wszystkich użytkowników systemu, ani tego, ile jest w tej liczbie pocisków PAC-2 i PAC-3 nie da się rzetelnie ustalić na podstawie jawnych danych. Japonia, która prawdopodobnie dysponuje sporym zapasem i produkuje pociski do Patriotów na licencji, nie przekaże ich bezpośrednio Ukrainie ze względu na własne ograniczenia prawne.
Dla Ukrainy największe znaczenie mają pociski PAC-3 MSE, przeznaczone przede wszystkim do zwalczania pocisków balistycznych. Niszczą one cel bezpośrednim trafieniem kinetycznym, co zwiększa szansę unieszkodliwienia głowicy w końcowej fazie lotu. Starsze PAC-2 GEM-T korzystają z głowicy odłamkowej detonowanej w pobliżu celu. Przeciw Iskanderom i Kindżałom są przez to mniej skuteczne.
Bez pocisków balistycznych Rosja też jest groźna dla Ukrainy
Mimo zmniejszenia liczby rakiet używanych w atakach Moskwa nadal kontynuuje ataki rakietowe, wykorzystując luki w ukraińskiej obronie. Niezależnie od uderzeń z użyciem rakiet Rosja zwiększa presję na Ukrainę za pomocą odrzutowych dronów uderzeniowych, znacznie szybszych od starszych rosyjskich klonów irańskich Shahedów z silnikami tłokowymi. Według HUR Rosja przestawia produkcję na odrzutowe drony typu Gierań-4 i Gierań-5, w jednym z niedawnych ataków stanowiły one już połowę wykorzystanych bezzałogowców. Z tymi dronami Ukraina ma obecnie coraz poważniejszy problem. Stosowane dotychczas tanie drony przechwytujące, skuteczne wobec wolniejszych maszyn, najczęściej nie są w stanie zneutralizować dronów odrzutowych.
Rosyjski dron odrzutowy Gierań-5
Rosja może więc utrzymywać intensywność nalotów bez zużywania pocisków w takim tempie, jak wcześniej. Przy utrzymanym tempie produkcji pocisków balistycznych uprawdopodabnia to tezę o ich rosnących zapasach.
Moskwa szykuje się też do dalszego zwiększenia produkcji dronów. Portal Politico, powołując się na dokumenty koncernu Rosatom, których autentyczność potwierdziły źródła ukraińskie i komisja Izby Reprezentantów USA ds. Chin, podał, że zakład w Ałabudze (w Tatarstanie) ma do 2029 r. zwiększyć produkcję włókna węglowego, kluczowego dla konstrukcji dronów typu Gierań, o 500 ton. Pozwoliłoby to wytwarzać dodatkowo 28 tys. dronów rocznie, przy obecnych zdolnościach produkcji wszystkich wersji dronów Gierań szacowanych przez stronę ukraińską na ponad 36 tys. To jednak perspektywa kilku lat. Według ukraińskiego projektu OSINT-owego Dnipro Osint Rosja buduje też w Ałabudze podziemne hale produkcyjne o powierzchni ok. 42 tys. m², co utrudniłoby ukraińskie ataki na zakład. Te ustalenia nie zostały jednak dotąd niezależnie potwierdzone.
Ukraina od miesięcy szuka skutecznej odpowiedzi na drony odrzutowe, których użycie zaczęło się stopniowo nasilać od stycznia tego roku. W połowie września Zełenski informował o kolejnych udanych testach dronów przechwytujących, a 19 września opublikował nagranie, na którym dron opracowany przez kontrwywiad wojskowy SBU, niszczy odrzutowego Shaheda. Według ukraińskiego prezydenta system został już użyty bojowo. Kijów nie podał jednak danych o skali produkcji ani skuteczności, więc na razie trudno ocenić, czy zmieni to bilans wojny dronowej przed zimą.
Wiele wskazuje na to, że jesień i zima będą dla Ukraińców ciężkie niezależnie od tego, czy ciężar rosyjskich ataków ponownie przesunie się na pociski balistyczne, czy nadal będzie w coraz większym stopniu opierać się na szybko rosnącej produkcji dronów odrzutowych. Szczególnie że partnerom Ukrainy, nawet przy najlepszej woli, bardzo trudno będzie znaleźć dostatecznie dużo potrzebnych Kijowowi pocisków do zwalczania rosyjskiego zagrożenia.