Z tego artykułu dowiesz się:

  • Który polski system uzbrojenia stał się eksportowym hitem i kto go kupuje.
  • Czym różni się strategia eksportowa państwowego giganta od podejścia firm prywatnych.
  • Jakie bariery hamują sprzedaż zagraniczną kluczowych produktów, takich jak BWP Borsuk.
  • Dlaczego pozyskiwanie zagranicznych kontraktów jest kluczowe dla przyszłości polskiego przemysłu obronnego.

Przenośne Zestawy Przeciwlotnicze Piorun mogą zestrzelić np. śmigłowiec przeciwnika z odległości nawet 6 km. W 2026 r. skarżyskie Mesko ma wyprodukować ok. 1,5 tys. takich pocisków. A już w piątek ma zostać podpisana warta ponad 8 mld zł umowa wykonawcza na dostawę ok. 5 tys. pocisków do czterech europejskich krajów (umowę ramową podpisano kilkanaście dni temu). Oprócz Polski będą to Litwa, Łotwa i Norwegia. Ten zakup finansowany jest z pożyczek z europejskiego instrumentu SAFE, ponad 80 proc. z tych pocisków trafi do Wojska Polskiego. Wartość kontraktu eksportowego to 1–1,5 mld zł.

Katalog eksportowy o rok spóźniony

Jeśli chodzi o sprzęt produkowany przez spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Piorun to główny produkt eksportowy. Podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach PGZ zaprezentowała m.in. Kołowy Transporter Opancerzony Rosomak i Bojowy Wóz Piechoty Borsuk, na których osadzona jest słowacka wieża Turra-30. – To ma pokazać, że jesteśmy „agnostyczni sprzętowo”, możemy na naszych platformach instalować uzbrojenie, które sobie użytkownik wybierze – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” jeden z członków zarządu PGZ. Problem w tym, że o potencjalnej sprzedaży Rosomaków na Bliski Wschód czy na Słowację słychać od lat, ale niestety nie kończy się to konkretem. Podobnie jest z innymi dużymi platformami.

Czytaj więcej

Płyną ostatnie Abramsy. Czy kupimy ich więcej?

Wyjątkiem był kontrakt z 2022 r., w ramach którego udało się sprzedać prawie 60 armatohaubic Krab Ukrainie. Jego wartość wynosiła ok. 2,5 mld zł. Dlaczego wtedy się udało? Było to porozumienie polityczne, które „kolanem dopychał” ówczesny minister Michał Dworczyk. Za tym poszły jeszcze zapowiedzi Ukrainy o zakupie w Polsce właśnie Rosomaków czy moździerzy samobieżnych Rak, ale z tego nic nie wyszło. Dziś Ukraina w kooperacji z m.in. polskim przemysłem prywatnym, produkuje kilka razy tańsze armatohaubice na kołach – Bohdany, więc patrząc realistycznie szanse na kolejną sprzedaż Krabów Ukrainie są minimalne.

Przy sprzedaży uzbrojenia bardzo istotne jest wsparcie polityczne rządu. I choć obecnie naturalne jest, że w delegacjach rządowych są także przedstawiciele przemysłu, to na razie efektów nie ma.

PGZ jednak patrzy też na Zachód. W czwartek podczas MSPO w Kielcach Grupa zaprezentowała katalog produktów, które chce zaproponować państwom pożyczającym środki z SAFE. To może dziwić co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, tzw. plany krajowe, według których kraje członkowskie pożyczają środki z UE, zostały już dawno złożone i trudno oczekiwać w nich radykalnych zmian. Po drugie, umieszczenie co najmniej kilku produktów opisanych w tym katalogu jest zastanawiające, ponieważ spółki PGZ i tak nie mają wolnych mocy produkcyjnych, by wyprodukować ten sprzęt przed 2030 r., do którego muszą być zrealizowane wszystkie projekty z programu SAFE. Chodzi m.in. o bojowy wóz piechoty Borsuk czy pociski 155 mm. Zupełnie kuriozalne jest zamieszczenie tam Orlika, czyli bezzałogowca, którego mimo ważnego kontraktu i kilku lat opóźnienia PGZ wciąż nie dostarczyła Wojsku Polskiemu. Pozostaje nadzieja, że ten katalog będzie punktem wyjścia, który posłuży do zdobywania klientów przy kolejnych unijnych programach dofinansowania. 

Prywatny przemysł bardziej elastyczny

Wydaje się, że w sprzedaży uzbrojenia innym krajom w najbliższych latach znacznie lepiej poradzi sobie największy w Polsce prywatny podmiot zbrojeniowy, czyli Grupa WB. W 2025 r. w ok. 3 mld zł jej przychodów eksport stanowił ok. 40 proc. PGZ, której przychody wyniosły ponad 18 mld zł, od klientów zagranicznych uzyskała ok. 10 proc. tej kwoty, z czego znaczną część stanowiły materiały wybuchowe, które produkuje bydgoski Nitrochem. Oczywiście nominalnie to PGZ sprzedała więcej na eksport, ale można się spodziewać, że także licząc w ten sposób, wkrótce Grupa WB może wyprzedzić PGZ.

Czytaj więcej

Wybuchowe premiery na targach zbrojeniowych w Kielcach

WB mocno zwiększy sprzedaż właśnie poprzez mechanizm SAFE. Wiadomo, że jej bezzałogowce kupią m.in. Rumunia i Kanada. Ożarowska spółka wciąż dostarcza sprzęt także Ukrainie. Z kolei niedawno ogłoszono, że Chorwacja kupi kilkanaście zestawów artylerii rakietowej K-239 Chunmoo. Choć produkuje je południowokoreańska Hanwha Aerospace, to system kierowania ogniem Topaz wytwarza właśnie WB.

Dlaczego przemysł obronny musi pozyskiwać też kontrakty zagraniczne? Jest to zapewnienie drugiej nogi przychodów na czas, gdy Polska przestanie tak intensywnie kupować sprzęt dla naszej armii. Kluczem do zwiększania eksportu jest posiadanie własnych produktów i odpowiednich zdolności produkcyjnych. Państwowy przemysł, poza kilkoma wyjątkami, znacznie rzadziej konsekwentnie inwestuje w rozwój nowych produktów niż prywatny. Ten drugi ma też większą zdolność do ekspansji zagranicznej, wiążąc częściowe przenoszenie montażu do krajów zainteresowanych kupnem produktów.. Wspomniana WB posiada spółki m.in. w Indiach i Ukrainie, gdzie sprzedaje swoje bezzałogowce.