– To ważny moment dla polskiego przemysłu. Potwierdzenie tego, że staramy się skutecznie i realistycznie dbać o bezpieczeństwo Polski – mówił premier Donald Tusk.  – Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy mają za sobą najcięższy okres.

– Jesteśmy w przeddzień szczytu NATO. To jest rozwój produkcji pocisków dalekiego zasięgu, chodzi o 900 km. Polska jest pierwszym państwem, z którym Anduril podpisuje taką umowę. To jest budowanie Polski, jako strategicznego miejsca budowy przemysłu zbrojeniowego – dodawał wicepremier minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.

W Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy mają być montowane pociski Barracuda – 500. – Spółki PGZ dostają nowy oddech. To jest moment absolutnie przełomowy, ponieważ nigdy wcześniej nie mieliśmy tego typu kompetencji – tłumaczył z kolei minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

Produkcja pocisków Barracuda? Najpierw zamówienie.

Tak w poniedziałek mówili w Bydgoszczy politycy. „Na mocy umowy o współpracy, rozwijającej postanowienia porozumienia podpisanego w październiku 2025 r., wchodząca w skład Grupy PGZ spółka WZL-2 oraz Anduril będą produkować tysiące systemów SLB-500M. W kolejnych etapach projektu PGZ i Anduril będą stopniowo zwiększać udział lokalnych dostawców, włączając coraz więcej polskich i europejskich komponentów. Celem jest stworzenie polskiej wersji Barracudy jako produktu w większości wytwarzanego w Europie i zgodnego z wymogami programu SAFE” – tak informowała Polska Grupa Zbrojeniowa.

Warto jednak pamiętać o jednym: by doszło do takiej produkcji, to najpierw Ministerstwo Obrony Narodowej musi takie pociski zamówić. Bez takiego zakupu, żadnego przenoszenia linii produkcyjnych nie będzie. Rozmowy ponoć trwają, ale na razie nic nie zostało podpisane.

Czytaj więcej

Wreszcie dobre wiadomości o amunicji. Jest umowa na pociski CGR-080

O jakiej liczbie pocisków rocznie jest rozmowa? Chodzi o ok. 3 tys. sztuk rocznie. Uruchomienie takiej linii montażowej ma zająć kilkanaście miesięcy. Warto jednak pamiętać, że „linia montażowa” to pojęcie kluczowe, ponieważ sam Anduril bazuje głównie na poddostawcach i produkuje tylko niektóre elementy tych pocisków. Nie jest jasne, czy zgodę na ewentualny transfer technologii wyrazi bądź wyraziła już administracja amerykańska, a to może okazać się problemem.

Anduril – zbrojeniówka nowego typu

Partnerem Polskiej Grupy Zbrojeniowej w tym przedsięwzięciu jest amerykańska spółka Anduril. Choć została założona mniej niż 10 lat temu, to jej obecna wycena przekracza 60 mld dol., czyli jest większa niż Orlenu. Działa ona w branży zbrojeniowej, ale zupełnie inaczej niż wielkie „stare” koncerny jak Lockheed Martin czy Boeing. Bardziej przypomina to działanie start-upów, gdzie pracują małe zespoły, a zmiany są wprowadzane bardzo dynamicznie. Spółka nie ma też oczywiście tak rozbudowanych zakładów i mocy produkcyjnych. W ubiegłym roku Anduril miał nieco ponad 2 mld dol. przychodów, ale w ostatnim czasie podpisał duże kontrakty z Pentagonem i ma być przykładem tego, że w zbrojeniówce da się produkować szybko i tanio, a postępowania zakupowe nie muszą się ciągnąć latami.

Kooperacja PGZ z Andurilem może być szansą dla polskiego przemysłu, ale warto pamiętać, że do tej pory nasza współpraca z dużymi, bardziej tradycyjnymi koncernami zbrojeniowymi z USA nie była zbyt owocna. Być może teraz będzie inaczej, ale i tak podstawą jest ewentualne zawarcie kontraktu na zakup pocisków Barracuda przez polski MON.