CEM jest częścią należącego do Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Centrum Techniki Morskiej S.A. Budowa obiektu rozpoczęła się 21 maja 2025 r. i kosztowała 23 mln zł. Generalnym wykonawcą inwestycji była firma P.B.M. ELZAMBUD Sp. z o.o.

Trójmiasto z coraz większą rolą jako dostawca nowoczesnych rozwiązań dla Wojska Polskiego

Inwestycja obejmuje budynek o powierzchni 2180 m² i trzech kondygnacjach z częściowym podpiwniczeniem. Docelowo w CEM ma pracować ok. 70 osób na jednej zmianie. Ośrodek ma nie tylko serwisować i naprawiać, ale także testować, produkować oraz projektować zaawansowaną elektronikę wykorzystywaną w systemach dla wojska. Centrum znacząco zwiększy krajowy potencjał przemysłu obronnego.

Nowa inwestycja wpisuje się w rosnącą rolę Trójmiasta, jako dostawcy nowoczesnych rozwiązań dla Wojska Polskiego. Innym przykładem może być firma Radmor S.A. (obecnie Grupa WB), która tworzy nowoczesne szyfrowane radiostacje dla polskiej armii. W dobie rosnących zagrożeń ze strony bezzałogowców nie można zapomnieć także o gdyńskiej spółce Advanced Protection Systems (APS), będącej jednym z kluczowych globalnych dostawców systemów antydronowych.

Budowa Centrum Elektroniki Militarnej ma bezpośredni związek z realizowanym programem Wisła, w ramach którego Polska ma pozyskać docelowo osiem baterii systemu Patriot. Pierwsza faza programu Wisła rozpoczęła się w 2018 roku, gdy Polska zakupiła pierwsze dwie baterie. Obie chronią już polskie niebo.

Jak działa zestaw Patriot

Jak działa zestaw Patriot

Foto: PAP

W 2023 r. w ramach II fazy programu Wisła Polska zakontraktowała dostawy łącznie sześciu baterii, na które składa się m.in. 48 wyrzutni M903A2 oraz 12 stacji radiolokacyjnych LTAMDS. Dwa tygodnie wcześniej została podpisana warta ok. 1 mld zł umowa offsetowa z koncernami Lockheed Martin (producent wyrzutni i pocisków) oraz Raytheon (producent radarów).

Centrum Elektroniki Militarnej wyprodukuje elementy do amerykańskich superradarów

W ramach umów offsetowych Polska ma pozyskać technologie związane z systemami radiolokacyjnymi (w tym dookólnymi radarami LTAMDS) oraz systemem dowodzenia. Umowa zakłada zbudowanie w Polsce zaplecza usługowo-naprawczego oraz produkcyjnego w zakresie wsparcia radarów LTAMDS oraz pocisków PAC-3 MSE. Budowa nowego centrum stanowi właśnie realizację tych zapisów.

W Gdyni powstaną dwa kluczowe elementy radarów. Chodzi o płytki CCA (Circuit Card Assembly) oraz moduły magazynowania energii. Te pierwsze to nic innego jak zaawansowane pakiety obwodów drukowanych, czyli rozwiązanie znane powszechnie pod postacią zielonych płytek z elektroniką, procesorami i setkami innych drobnych komponentów.

Moduły magazynowania energii to z kolei zaawansowany odpowiednik wojskowego powerbanku. Choć może się to wydawać prostą technologią, należy pamiętać, że nowe radary są niezwykle energochłonne. Wynika to nie tylko z faktu, że radar działa w trybie dookólnym (czyli śledzi cele we wszystkich kierunkach, a nie – jak wcześniej – jedynie w wyznaczonym sektorze), ale także z jego niebywałej precyzji.

Stacja radiolokacyjna LTAMDS (Lower Tier Air and Missile Defense Sensor). for. Raytheon

Stacja radiolokacyjna LTAMDS (Lower Tier Air and Missile Defense Sensor). for. Raytheon

Foto: Raytheon

LTAMDS ma być zdolny nie tylko do śledzenia obiektów, ale także do naprowadzania rakiet na cele poruszające się z wielokrotnością prędkości dźwięku (w tym pociski hipersoniczne). Takie zagrożenia są często zwalczane metodą hit-to-kill, polegającą na jego zniszczeniu przy pomocy energii kinetycznej (a nie detonacji ładunku). Oznacza to konieczność zastosowania niezwykle precyzyjnych systemów naprowadzenia i sterowania, ponieważ pocisk hipersoniczny może przebyć kilkanaście metrów w czasie mniejszym niż 0,01 sekundy. Dla systemu naprowadzania margines błędu wynosi mikrosekundy.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nowe stacje radiolokacyjne są dopiero wdrażane do służby w amerykańskiej armii. O zaawansowaniu tego systemu świadczy także jego cena. Za 12 stacji radarowych mamy zapłacić 3,7 mld dolarów. Daje to kwotę ponad 1 mld zł za jeden radar. Oczywiście cena ta uwzględnia także pakiety szkoleniowe, logistyczne oraz osprzęt potrzebny do użytkowania sprzętu.

CEM nie będzie ograniczać się jedynie do produkcji podzespołów dla amerykańskich stacji radiolokacyjnych. Centrum Elektroniki Militarnej ma także brać udział w pracach integracyjnych oraz badawczo-testowych wybranych podsystemów systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu. Prace te obejmą w szczególności obszary integracji systemowej, kompatybilności elektromagnetycznej, transmisji danych oraz współdziałania z systemami dowodzenia.

Chodzi o program Narew (przeciwlotniczy system rakietowy krótkiego zasięgu) oraz Pilica (przeciwlotniczy system rakietowo-artyleryjski bardzo krótkiego zasięgu). CEM będzie odpowiadać za opracowanie, integrację i testowanie wybranych komponentów, a także za wsparcie w zakresie łączności, transmisji danych oraz interoperacyjności w ramach tworzonej, wielowarstwowej obrony powietrznej Kraju.