Umowa określana jest jako pierwszy w historii III RP kontrakt na budowę (współuczestnictwo w budowie) okrętu wojennego dla Polskiej Marynarki Wojennej (PMW) realizowany w Szczecinie.

Uroczystość podpisania umowy odbyła się 26 maja przed nowo budowanym dokiem szczecińskiej stoczni, z udziałem wiceministra infrastruktury Arkadiusza Marchewki, wojewody zachodniopomorskiego Adama Rudawskiego, marszałka województwa Olgierda Geblewicza oraz posła sejmowej Komisji Obrony Narodowej Patryka Jaskulskiego (KO).

Prezes stoczni „Wulkana” Radosław Kowalczyk określił podpisanie umowy jako „dzień, w którym wchodzimy na nowy poziom”. Podkreślał, że stocznia zyskała zaufanie sektora obronności w Polsce oraz „uzyskuje niezbędne certyfikaty NATO”, dzięki czemu może uczestniczyć w programach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa.

Stocznia „Wulkan” ma rok na zbudowanie dziobu okrętu ORP Ratownika. Model kooperacji sprawdzony przy Mieczniku

Kontrakt dotyczy budowy w Szczecinie sekcji dziobowej nowego polskiego okrętu ratowniczego (program Ratownik). Budowa tej jednostki (projekt B-108) trwa w Gdyni od listopada 2025 r., a rozpoczęła się 26 listopada od symbolicznego palenia blach. Stępkę pod okręt położono 4 lutego. Wówczas na łamach „Rzeczpospolitej” przedstawialiśmy szczegóły jednostki – jej parametry, wyposażenie i zadania.

ORP Ratownik

ORP Ratownik

Foto: PAP

Jak poinformowały strony umowy, stocznia „Wulkan” odpowiada za budowę bloku dziobowego Ratownika o długości 24 metrów, wysokości 26 metrów i masie przekraczającej tysiąc ton. To mniej więcej jedna czwarta całego kadłuba.

Zakres prac zleconych stoczni „Wulkan” obejmuje prefabrykację i montaż poszczególnych sekcji kadłuba, scalenie z nich całego bloku dziobowego, częściowe malowanie oraz montaż głównych urządzeń – pędnika azymutalnego, sterów strumieniowych i kompletu urządzeń kotwiczno-cumowniczych. Planowany harmonogram prac przewiduje cięcie blach w Szczecinie we wrześniu i transport gotowego już bloku dziobowego barką do Gdyni w czerwcu 2027 r. W Gdyni, w PGZ Stoczni Wojennej, nastąpi scalenie tego bloku z resztą kadłuba. Wodowanie Ratownika zapowiadane jest na jesień 2027 r. Wejście do służby w 3. Flotylli Okrętów PMW ma zaś nastąpić w 2029 r.

Zaplanowany przy budowie Ratownika podział prac staje się standardem w prowadzonych przez PGZ (Polska Grupa Zbrojeniowa) programach morskich. Identyczny stosowany jest w sztandarowym projekcie rozbudowy floty, którym jest budowa trzech fregat w programie Miecznik (ORP Wicher, Burza i Huragan). Pozwala to na optymalizację obciążenia produkcją w PGZ Stoczni Wojennej.

Czytaj więcej

Polska Marynarka Wojenna powiększa się w tempie niewidzianym od dekad

W programie Miecznik blok dziobowy pierwszej z fregat, czyli przyszłego ORP Wicher, którego wodowanie planowane jest latem tego roku, wykonała gdyńska Stocznia CRIST. Ważący ponad 1080 ton, mierzący niemal 62 metry długości i 16 metrów wysokości blok przetransportowano do Hali Kadłubowej PGZ Stoczni Wojennej w grudniu 2025 r. CRIST ma wykonać bloki dziobowe również dwóch pozostałych fregat – Burzy i Huragana – co czyni z tej stoczni kluczowego partnera w całym programie.

Z kolei 22 maja, a zatem zaledwie cztery dni przed umową ze szczecińskim „Wulkanem”, PGZ Stocznia Wojenna podpisała kontrakt ze Stocznią Remontową Nauta na wykonanie bloku rufowego drugiej fregaty, przyszłego ORP Burza. Blok rufowy Wichra PGZ Stocznia Wojenna wykonała samodzielnie.

Nauta, należąca do grupy kapitałowej PGZ i działająca w Gdyni na terenach dawnej Stoczni Gdynia, do tej pory łączyła remonty i obsługę eksploatacyjną okrętów Marynarki Wojennej z budową kadłubów cywilnych jednostek (rybackich, naukowo-badawczych, offshore). Udział w programie Miecznik oznacza dla niej jakościowo nowe zaangażowanie. To bowiem pierwsze zlecenie na blok kadłubowy nowo budowanego okrętu wojennego.

Czytaj więcej

Polska marynarka doczeka się Huraganu. Rusza budowa ostatniej fregaty z programu Miecznik

Obecnie wyłania się zatem klarowna strategia podziału prac przy jednostkach dla PMW pomiędzy krajowymi stoczniami. PGZ Stocznia Wojenna występuje w roli wykonawcy i integratora systemowego. Budowę poszczególnych bloków kadłubów Mieczników i Ratownika rozdziela natomiast między stocznie pełniące rolę kluczowych podwykonawców.

Prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski podkreślał, że zlecenie bloku dziobowego Stoczni Szczecińskiej „Wulkan” było „wyrazem zaufania do kompetencji szczecińskich stoczniowców ale też świadomego wyboru”. – Chcemy, żeby z tego programu korzystał polski przemysł i polskie miejsca pracy, od Gdyni po Szczecin – dodał.

W praktyce za tym wyborem stoi też rachunek możliwości produkcyjnych. Gdyńska stocznia obsługuje obecnie w ramach kontraktów dla Marynarki Wojennej prace przy siedmiu jednostkach. Buduje trzy Mieczniki i Ratownika oraz prowadzi „remont” kolejnych trzech okrętów.

Owe trzy jednostki w „remoncie” to małe okręty rakietowe projektu 660M typu Orkan (ORP Orkan, Piorun i Grom), wprowadzone do służby w polskiej flocie w latach 1992–1995. Stocznia prowadzi obecnie na nich prace zlecone przez Inspektorat Wsparcia (w odróżnieniu od modernizacji nadzorowanych przez Agencję Uzbrojenia). Remont połączony z niewielką modernizacją ma przedłużyć służbę tych jednostek do czasu pozyskania ich docelowych następców. A tymi mają zostać cztery nowe korwety rakietowe programu Ostrosz – kolejnego morskiego programu zbrojeniowego, który dopiero zostanie uruchomiony. Jego zakończenie planowane jest w okolicach 2039 r. Ich budowa rozpocznie się zapewne już po ukończeniu Mieczników i, jak można zakładać, również z udziałem sieci współpracujących polskich stoczni.

Jak PGZ realizuje strategię „local content” w praktyce 

Podpisana przez stocznie umowa wpisuje się w konsekwentnie realizowaną przez PGZ politykę „local content”. To pojęcie oznacza w przemyśle obronnym strategię maksymalizacji udziału krajowych przedsiębiorstw, miejsc pracy i technologii w realizacji kontraktów zbrojeniowych – zarówno przez zamawianie systemów i wyposażenia u polskich dostawców, jak i przez kooperację przemysłową między rodzimymi zakładami.

Czytaj więcej

Nadchodzący inwestycyjny boom szansą dla firm z Polski

W praktyce chodzi o to, żeby pieniądze publiczne wydane na uzbrojenie pozostawały w polskim ekosystemie gospodarczym i budowały krajowe kompetencje, zamiast finansować zagraniczne ośrodki produkcyjne. Wciągnięcie „Wulkana” do programu Ratownik, obok wcześniejszej kooperacji z CRIST i Nautą, jest – jak twierdzą przedstawiciele PGZ – podręcznikowym przykładem takiego podejścia.

Wiceminister Arkadiusz Marchewka określił kontrakt mianem „symbolu odbudowy kompetencji, odbudowy ambicji miasta, które ma wielki stoczniowy potencjał”, wskazując, że budowana jednostka posłuży ochronie okrętów podwodnych (to jedna z ról Ratownika), infrastruktury krytycznej oraz działaniom NATO na Bałtyku.

Prawdziwy test dopiero nadejdzie. Prezes Ryngwelski zasygnalizował konkretną perspektywę. – Mamy już potencjalnego, nowego klienta, który chciałby zamówić dla swojej marynarki dokładnie taki sam okręt – mówił. Cel formułuje przy tym jeszcze ambitniej. – Chcemy, żeby za kilka lat ze Stoczni Wulkan wychodziły gotowe, wyposażone okręty – stwierdził. Oznaczałoby to przesunięcie szczecińskiej stoczni z roli podwykonawcy bloków kadłubowych do roli samodzielnego integratora – co otworzyłoby przed nią zupełnie nowe perspektywy, w tym eksportowe.

Skala nadchodzących zamówień daje sieci kooperacyjnej margines do dalszego podziału pracy. Do 2039 r. Marynarka Wojenna ma otrzymać do 20 nowych okrętów.

W PRL w Szczecinie budowano już okręty wojenne, ale nie dla Polski, lecz ZSRR

Stocznia Szczecińska „Wulkan” sp. z o.o. to spółka Skarbu Państwa nadzorowana przez Fundusz Rozwoju Spółek S.A. Pod obecną nazwą funkcjonuje od kwietnia 2021 r., kiedy do KRS wpisano zmianę nazwy poprzedniej spółki, czyli Szczecińskiego Parku Przemysłowego, działającego na terenach po upadłej w 2009 r. Stoczni Szczecińskiej Nowej. Sama zmiana nazwy miała świadomie nawiązywać do stoczniowych tradycji miasta – jak się wydaje, może nawiązywać do działającej w Szczecinie od XIX w. niemieckiej stoczni AG Vulcan Stettin (Stettiner Maschinenbau AG „Vulcan”), zlikwidowanej w 1927 r.

Po dwóch latach głębokiej restrukturyzacji pod nadzorem Funduszu Rozwoju Spółek zakład zamknął 2025 r. zyskiem netto w wysokości 36 mln zł, w miejsce ponad 130 mln zł straty sprzed dwóch lat.

Wcześniej w Szczecinie działała Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego, przekształcona w 1990 r. w spółkę akcyjną. Jej kolejne wcielenia, a zatem Stocznia Szczecińska Porta Holding SA (od 1999 r.) i Stocznia Szczecińska SA, ogłosiły upadłość w 2002 r. Na bazie ich majątku utworzono w 2002 r. Stocznię Szczecińską Nową Sp. z o.o., której historia zakończyła się ostatecznie w 2009 r. po decyzji Komisji Europejskiej o konieczności zwrotu niedozwolonej pomocy publicznej.

W okresie PRL Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego budowała wprawdzie okręty wojenne, ale nie dla polskiej floty, lecz dla marynarki radzieckiej. Były to m.in. szkolne okręty rakietowo-artyleryjskie projektu 887 Smolny, okręty oceanograficzne projektu 852 (z prototypowym Akademik Kryłow) oraz okręty szpitalne typu B320. Stocznia produkowała też dla ZSRR oceaniczne holowniki zaopatrzeniowe „Neftegaz” – ale te należały już do floty cywilnej.

Źródło cytatów: komunikaty PGZ Stoczni Wojennej i Funduszu Rozwoju Spółek z 26 maja 2026 r.