W Polsce mamy więcej samolotów F-16 niż pilotów, którzy mogą nimi latać. Skomentował pan, że to „to skutki wieloletnich zaniedbań i tego, że niestety wielomiliardowe zakupy sprzedają się lepiej niż trudne, złożone, wieloletnie reformy systemu szkolenia”. Ostra krytyka rządów, w których był pan m.in. wiceministrem obrony.

Ostra krytyka działań kolejnych kierownictw Ministerstwa Obrony Narodowej z ostatnich dwóch–trzech dekad i osób odpowiedzialnych za polskie lotnictwo.

Z czego wynika ten problem?

Presja polityków jest ukierunkowana na zakupy sprzętu. Brakuje skupienia odpowiedniej uwagi na wyszkolenie i funkcjonowanie całego systemu, a asertywność wojskowych jest zbyt mała.

Czytaj więcej

Polsce brakuje pilotów F-16. Mamy więcej samolotów niż ludzi, którzy mogą nimi latać

Jak to zbyt mała asertywność?

Za proces szkolenia odpowiedzialni są wojskowi, nie kierownictwo MON. Obecna sytuacja nie jest zaskoczeniem dla osób noszących mundury. Jestem przekonany, że wojskowi zwracali uwagę politykom na ten temat. Najwyraźniej u polityków zabrakło odpowiedzialności, a u wojskowych determinacji oraz zdecydowania i dlatego znaleźliśmy się w tak fatalnym położeniu.

Bo problem nie dotyczy tylko samolotów F-16, ale też pilotów innych platform – zarówno FA-50 , jak i F-35. A za chwilę będziemy mieli gigantyczny problem z brakiem załóg oraz obsługą techniczną do śmigłowców AH-64E Apache.

Słyszymy o tym, że w planach są dwie dodatkowe eskadry samolotów wielozadaniowych, pewnie rząd będzie chciał pochwalić się ogłoszeniem tego zakupu w roku wyborczym. Problemy z załogami będą więc za kilka lat wielokrotnie większe i papierkiem lakmusowym realnych intencji rządu będzie to, czy zostaną ogłoszone dodatkowe inwestycje i zmiany w systemie szkolenia. Ich potrzebę sugerował ostatnio publicznie Dowódca Operacyjny RSZ, sam będący zresztą pilotem.

Niestety, politycy zachowują się jak nieodpowiedzialne dzieci, a chęć fotografowania się na tle drogiego uzbrojenia całkowicie przesłania odpowiedzialność za działanie spójnego systemu.

Znów mocno samokrytyka.

Powtórzę: krytykuję wszystkie osoby, które były odpowiedzialne za rządzenie przez ostatnie 20 lat. Sam ponoszę odpowiedzialność jako członek Rady Ministrów lat 2019-2023.

Co można zrobić, by poprawić sytuację?

Warto dodać, że to nie chodzi tylko o lotnictwo, a o wszystkie rodzaje Sił Zbrojnych – coraz częściej będziemy się spotykali z sytuacją, że mamy nowe, bardzo drogie uzbrojenie, a brakuje nam wyszkolonych żołnierzy, którzy mogliby je obsługiwać. Już nawet nie wspominam o rezerwach.

W sytuacji, w której dziś jesteśmy, czyli w największej od dekad wymianie uzbrojenia i gwałtownej rozbudowie liczebnej Wojska Polskiego spowodowanej realnym zagrożeniem bezpieczeństwa kraju, musimy szukać rozwiązań niestandardowych. Do nich można zaliczyć np. outsourcing części zadań szkoleniowych. Dotyczy to szkolenia w niemal wszystkich RSZ, również pilotów.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: Łatwiej kupić samolot niż pilota

Co pan ma na myśli?

Korzystanie z wyspecjalizowanych i scertyfikowanych firm prywatnych, które mogą wspomóc proces szkolenia pilotów czy np. rezerwy. Jeśli chcemy skokowo zwiększyć rezerwy, jest to nieuniknione. To szybkie, elastyczne i relatywnie tanie rozwiązanie dla Polski. Wynajmując kontraktorów cywilnych nie obciążamy państwa emeryturami żołnierzy. Być może za kilka lat te potrzeby szkoleniowe będą mniejsze, a łatwiej rozwiązać kontrakt z firmą prywatną niż zlikwidować jednostkę wojskową.

Zaraz będzie pan miał łatkę lobbysty-prywaciarza.

Już mam, tak więc to nic nowego.

Michał Dworczyk

Europarlamentarzysta Rozwoju Plus, były członek Rady Ministrów (2019-2023), wcześniej m.in. sekretarz stanu w MON (2017) za rządów Zjednoczonej Prawicy